sobota, 31 grudnia 2011

Kate Morton- Milczący zamek

" Pod koniec dwudziestego wieku matka młodej redaktorki, Edith Burchill dostaje list, który zaginął przed pięćdziesięcioma laty. Edith postanawia odkryć tajemniczą przeszłość matki. Dowiaduje się, że została ewakuowana razem z innymi dziećmi w 1939 roku z Londynu i przez półtora roku mieszkała w zamku Milderhurst w Kencie, siedzibie słynnego pisarza, Raymonda Blythe’a, autora jej ulubionej powieści z dzieciństwa. Edith odwiedza zamek i przekonuje się, że nadal mieszkają w nim trzy córki Raymonda. Z czasem odkrywa coraz więcej tajemnic zamku...'

Kate Morton ponownie zabiera nas w podróż do przeszłości w celu odkrycia starej tajemnicy... Tym razem akcja dzieje się głównie w latach 1941 oraz 1992. Wspomniana wyżej Edith zgłębia tajemnicę jaka okryła zamek, stara się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego jedna z sióstr- Juniper, popadła w obłęd? i jaki związek z tym ma jej matka oraz Thomas Cavill? w jaki sposób powstała powieść Człowiek z błota", którą uwielbia od dzieciństwa i dlaczego  kolejna z sióstr- Saffy, porzuciła marzenia o pisaniu. W miarę odkrywania kolejnych tajemnic, pojawia się coraz więcej pytań. Podoba mi się drobiazgowość, z jaką Edith bada każdą informację i przesłankę. Jak pokonując własne lęki zwiedza gmaszysko zamku, wspina się na niebezpieczną wieżę. Czytając książkę niemal czuć opisywaną wilgoć i stęchliznę, słychać szalejące burze i grzmoty błyskawic...z drugiej strony ciekawie byłoby zasiąść w żółtym saloniku i słuchać opowieści sprzed lat. Kate Morton ponownie stanęła na wysokości zadania i napisała kolejną rewelacyjną powieść. "milczący zamek" podobał mi się bardziej niż czytany niedawno "Zapomniany ogród", choć nie umiem wytłumaczyć do końca, dlaczego :) może przez to, że opisy zamku bardziej jeżyły mi włosy na plecach :D a może dlatego, że ciekawej powieści było o kilkadziesiąt stron więcej? :)) polecam do przeczytania !

piątek, 30 grudnia 2011

Richard Paul Evans- Stokrotki w śniegu

"
Czy można dostać drugą szansę i rozpocząć wszystko od nowa?

James Kier zginął w wypadku. Tak przynajmniej wszystkim się wydawało.
On sam dowiedział się o własnej śmierci z gazet. Pomyłkę szybko wyjaśniono, ale błąd popełniony przez dziennikarza ucieszył wszystkich znajomych Jamesa.
Nic dziwnego.
Nie był kandydatem na najlepszego przyjaciela.
Bezwzględny szef. Rekin biznesu wyznający zasadę - po trupach do celu. Mąż, który zostawia umierającą żonę. Ojciec znienawidzony przez syna.

Czy można zacząć wszystko od nowa?
Wynagrodzić popełnione krzywdy?
Przebaczyć innym i sobie?"
Główny bohater, James Kier, to rekin biznesu- nieczuły, bezwzględny, w ciągu chwili wyczuwający najmniejszą słabość przeciwnika i bezwzględnie ją wykorzystujący. Zwykł mawiać: "Jeżeli chcesz mieć przyjaciół, zapisz się do klubu książki. Jeżeli zależy ci na pieniądzach, zacznij robić interesy. Tylko głupiec może pomylić te dwa zajęcia". Nie budzi naszej sympatii jego zawodowe życie, ani prywatne- swojej żonie wysłał pozew rozwodowy w dniu, kiedy wróciła z chemioterapii, wcześniej zostawił ja dla młodszej kochanki; syn nie chce z num rozmawiać, ani zaprosić na swój ślub; James nie ma przyjaciół, ani bliskich.  A jednak wcale nam go nie żal. Do czasu. W gazetach podana zostaje przypadkowo informacja, że James Kier zginął w wypadku samochodowym. Wtedy na jaw wychodzą prawdziwe intencje i myśli ludzi, którzy musieli z nim pracować. Kier czyta te rewelacje, jednak nie do końca robią one na nim wrażenie. Przełomem staje się wizyta na pogrzebie jego imiennika- Jamesa Kiera, kierowcy autobusu. To tam nasz bohater dowiaduje sie, że bycie " tylko kierowcą autobusu" może być czymś znacznie więcej. Wtedy postanawia zmienić swoje życie.
Powieść pisana była pod wpływem "Opowieści wigilijnej" Dickensa, o czym sam autor zresztą nas informuje. Jest to taka współczesna wersja Scrooge`a. Najpierw jest się złym, żeby stać się dobrym. Opowieść jest trochę naiwna, ale jednak pokazuje,że nigdy nie jest za późno, aby coś zmienić i zacząć od nowa. Książka akurat na świąteczny czas :)

piątek, 23 grudnia 2011

Świąteczne życzenia

Dla wszystkich moli książkowych i nie tylko- wesołych , spokojnych, rodzinnych i pełnych miłości Świąt Bożego Narodzenia :) Oby każdy z nas znalazł pod choinką TĄ wymarzoną książkę :))) życzę wam także, aby znalazł się czas na czytanie wszystkich zaplanowanych książek :)))

Anne Hart- Herkules Poirot. Życie i czasy

Ulubiony bohater królowej zbrodni jest chyba pierwszym książkowym detektywem, który doczekał się prawdziwej, naukowo udokumentowanej biografii. Wielbiciele powieści Agathy Christie mają wreszcie możność prześledzenia wszystkich spraw prowadzonych przez Poirota i poznania tych szczegółów jego życia, które przy czytaniu powieści na ogół umykają uwadze. Czy wiemy - na przykład - w kim się kochał wielki detektyw? Herkules Poirot, na pozór zmanierowany elegant, w gruncie rzeczy był najbystrzejszym i najbardziej wyrafinowanym detektywem, jaki kiedykolwiek chodził po ulicach Londynu. Swojej twórczyni, niezrównanej Agacie Christie, przysparzał jednak nieraz mnóstwa kłopotów. W roku 1938, a więc blisko dwadzieścia dwa lata po powołaniu go do życia, pisarka dała upust swym odczuciom w wywiadzie: "Są chwile, kiedy zadaję sobie pytanie: Po cóż, ach, po cóż wymyśliłam tę paskudną, napuszoną i nieznośną kreaturę? Wiecznie wszystko porządkuje, wiecznie się chwali, wiecznie podkręca wąsy i przekrzywia tę swoją jajowatą głowę. (...) A kiedy udowadniam, że kilkoma pociągnięciami pióra mogłabym go unicestwić, replikuje pompatycznie: To niemożliwe. Poirot jest za sprytny, by się go pozbyć w taki sposób." I rzeczywiście. Poirot od pierwszej chwili poznał się na mistrzyni opowieści i już nigdy się od niej nie odczepił. To dla niego obmyślała swe perfekcyjne zagadki, zapewniając w ten sposób i jemu, i sobie prawdziwą nieśmiertelność. 

Nie było by Świąt, gdybym tradycyjnie, jak co roku nie sięgnęła po ta książkę. Kupiłam ja jakieś 10 lat temu w Zakopanem, w takim namiocie z tanimi książkami i od tamtej pory co roku, na Święta właśnie, wracam do niej. Czytam całą, lub tylko wybrane rozdziały. Herkulesa Poirot bowiem uwielbiam, zajął on w moim sercu miejsce, przeznaczone dla Sherlocka Holmesa ( tego kochałam w wieku od 9 do 14 roku życia, potem odkryłam Poirota ;))   Tego, kto przeczytał całą twórczość Agaty Christie nie raz, nie dwa a może i nie trzy razy, na pewno ucieszy taka pozycja systematyzująca wiedzę o najlepszym z detektywów. Czasami na jaw wychodzą jakieś nowe rzeczy, których nie wiedzieliśmy o Poirot, lub na które nie zwróciliśmy uwagi, a wtedy już mamy pretekst aby kolejny raz sięgnąć po którąś z książek z naszym bohaterem. I niech was nie zniechęci współmałżonek lub inny partner, który kiwa z politowaniem głową i mówi: znowu JĄ czytasz? nie znudziło ci się jeszcze?" Ano, nie znudziło :p ( JĄ= Agatę Christie ).

środa, 21 grudnia 2011

Kate Morton- Zapomniany ogród

Powieść o poszukiwaniu korzeni i własnej tożsamości. Trzy pokolenia kobiet i łącząca je tajemnica. Rok 1913. Porzucona przez matkę na statku płynącym z Londynu do Australii mała dziewczynka zostaje przygarnięta przez bezdzietnych rodziców. Ukończywszy 21 lat, Nell O'Connor powraca do Anglii, by poznać prawdę o sobie. Kim naprawdę jest? Jakie nosi nazwisko? Wiele lat później jej wnuczka, Cassandra, wyrusza w podobną podróż - do krainy przeszłości, intryg, miłości i zdrady. Dzięki zapiskom babci odsłania kolejne fragmenty mrocznej układanki. Klucz do prawdy leży w wybudowanej na szczycie klifu starej chatce i otaczającym ją sekretnym ogrodzie, wiekowym dworze należącym do arystokratycznej rodziny Mountrachet i tajemniczym labiryncie.'
To druga przeczytana przeze mnie książka Kate Morton, a w poczekalni jest jeszcze "Milczący zamek"  i każda następna wydana powieść Autorki. Takie książki mogłabym pół życia czytać- świetna fabuła, doskonale przeplatające sie ze sobą wątki z trzech różnych okresów, bardzo dobrze rozpisane postaci, wątek tajemnicy.... Czyta się niesamowicie szybko, cały czas byłam ciekawa co jest na następnej stronie, i na nastepnej... Gdzieś "w powietrzu" czuć było "Zaczarowany ogród" i ja przed oczami miałam film Agnieszki Holland :) jednak to był tylko taki delikatny oddech inspiracji, żadne tam zżynanie i pójście na łatwiznę ze strony Morton :)) Bardzo podobały mi się bajki wplecione w historię tych kobiet. Bajki te należy czytać bardzo dokładnie, bo sporo wyjaśniają. Dla mnie np od początku było jasne, kim była matka ( nie chcę spojlerować, dla tych co czytali, informacja będzie jasna ) :)) Polecam !

środa, 14 grudnia 2011

Charlotte Link- Drugie dziecko

"
W niewielkim, sennym, nadmorskim miasteczku w północnej Anglii zostaje w wyjątkowo bestialski sposób zamordowana studentka. Policja drepcze w miejscu, gdyż morderca nie zostawił żadnych śladów.

Parę miesięcy później, w pobliżu samotnej farmy, zamieszkałej przez zdziwaczałego wdowca i jego córkę, zostaje popełniona kolejna zbrodnia. Tym razem ofiarą pada starsza kobieta.

Ambitna i żądna sukcesu komisarz Valerie Almond za wszelką cenę pragnie złapać sprawcę. Podejrzewa, że klucz do rozwiązania tajemniczych morderstw tkwi w przeszłości rodziny drugiej z ofiar. Nie przypuszcza jednak, że tajemnica będzie sięgać aż czasów drugiej wojny światowej, kiedy to w miasteczku pojawiła się z ewakuowanego Londynu dwójka dzieci.

Valerie odkrywa, że wszelki ślad po jednym z dzieci, niedorozwiniętym umysłowo chłopcu, bezpowrotnie zaginął. Co się stało z drugim dzieckiem? Czyżby powrócił teraz jako dorosły mężczyzna, by się okrutnie zemścić? Jeśli tak, to za co? Czy uderzy po raz trzeci? Jaką mroczną tajemnicę kryje odludna farma i jej dziwni mieszkańcy?"

Książki Charlotty Link czytam zawsze z dużym zainteresowaniem, nie zawiodlam się na tych dotychczas przeczytanych. "Drugie dziecko" to bardziej powieść psychologiczna z elementami kryminalnymi. Link świetnie wprowadza róznorodne postaci, żadna z nich nie jest jednowymiarowa, każda w zasadzie wzbudza rózne emocje i sympatie. Bardzo dobrze przeplatają się też wątki: współczesny z tym sprzed 60-ciu lat. Tajemnica tytułowego drugiego dziecka wyjaśnia się pod koniec ksiązki i jak dla mnie jest naprawdę wstrząsająca. Zresztą samo zakończenie również jest całkowicie zaskakujące, chociaż po fakcie, wracając myslami do książki, mozna sobie pluć w brodę, że się wcześniej nie zorientowało, kto jest kim :)
Podoba mi się klimat opisywany w książce, małe senne miasteczko, mgła, rozległe terytoria. Morderstwa są jakby pretekstem do ukazania zachowań róznych bohaterów. Wydaje mi się, że ksiązka powinna się spodobac, choć jej czytanie zostawiłabym już na po świętach :)

środa, 7 grudnia 2011

Denis Avey- Człowiek, który wkradł się do Auschwitz

"Człowiek, który wkradł się do Auschwitz" to historia brytyjskiego żołnierza, który z własnej woli przedostał się do obozu Auschwitz III-Monowitz. Denis Avey zaciągnął się do wojska w 1939 roku. Uczestniczył w walkach w Afryce Północnej w szeregach 7 Dywizji Pancernej. Gdy dostał się do niewoli, umieszczono go w jenieckim obozie pracy E715 w Monowicach. Tam dowiedział się o okrucieństwach, jakich dopuszczano się wobec więźniów sąsiedniego obozu koncentracyjnego. By zostać świadkiem bestialstwa nazistów zrezygnował z ochrony, jaką dawał mu mundur brytyjskiego żołnierza. Przebrany w pasiak żydowskiego więźnia dwukrotnie wkradł się do Auschwitz III – miejsca, w którym wyniszczającą pracą dla niemieckiego koncernu IG Farben skazywano więźniów na powolną śmierć. Denis Avey przeżył również tragiczny marsz śmierci, w który przerodziła się ewakuacja tysięcy więźniów przed zbliżającą się Armią Czerwoną. Po długiej wędrówce przez Europę Środkową Avey w końcu wrócił do ojczyzny. Przez wiele lat nie był w stanie mówić o bolesnych wydarzeniach z przeszłości, nawiedzających jego myśli i dręczących go w sennych koszmarach. Dziś Denis Avey opowiada swoją historię. Jest ona równie porywająca, jak wzruszająca; ukazuje losy zwykłego człowieka, którego głęboko zakorzenione poczucie moralności i zdumiewająca odwaga uczyniły kimś niezwykłym. To książka niezwykle ważna, w samą porę przypominająca o zagrożeniach, wobec których staje każde społeczeństwo skażone nietolerancją i rasizmem. "
Szczerze mówiąc książka mnie rozczarowała. Owszem, jest napisana dobrze, Denis Avey potrafi barwnie opisywać rzeczywistość, zwraca uwagę na wiele szczegółów. Ale... Nastawiłam się na inną opowieść- myslałam, że- zgodnie z tytułem- zostanie opowiedziana historia, w jaki sposób Avey dostał się do Auschwitz oraz o tym co tam zobaczył i jak zareagował. A tak naprawdę książka jest biografią Aveya, opisuje jego wstąpienie do wojska, walki w Afryce, niewolę w obozie dla jeńców alianckich, który to znajdował się w pobliżu KL Auschwitz Monowitz. Tam właśnie doszło do tego, co w tytule zapowiada pasjonującą historię. A tak naprawdę historia ta zajmuje w książce kilka stron.. Avey zamienia się miejscem z jendym z zydowskich więźniów, w zasadzie w obozie Auschwitz w sumie spędza 2 noce i 2 dni. Oczywiście podziwiam jego odwagę i dezycję, żeby zrezygnować z "wygód" własnego obozu na rzecz tego, aby na własne oczy zobaczyć, co dzieje się "u pasiaków". Niemniej, jak już wspominałam, nastawiłam się na więcej. Myślałam, że książka będzie bardziej w klimacie "Pięciu lat kacetu" Grzesiuka- opowie o życiu codziennym w obozie, tylko tym razem widzianymi oczami ochotnika. tego tu nie ma. Dlatego każdy, kto sięgnie po tą książkę, zachęcony pięknymi zapowiedziamy wydawcy, może poczuć się zawiedziony. Jak ja.

środa, 30 listopada 2011

Małgorzata Gutowska-Adamczyk- Cukiernia pod Amorem.Hryciowie

"
Podczas wykopalisk na rynku w Gutowie archeolodzy dokonują niezwykłego odkrycia. Wzbudza ono zainteresowanie córki właściciela cukierni Pod Amorem. Iga próbuje rozwikłać dawną rodzinną tajemnicę. W poszukiwaniu odpowiedzi prześledzimy fascynującą historię rozkwitu i upadku jednego z najświetniejszych mazowieckich rodów.
W ostatnim tomie tej bestsellerowej sagi poznamy burzliwe losy Giny Weylen w czasie drugiej wojny światowej. Wyruszymy wraz z nią w pełną dramatyzmu podróż po okupowanej Europie, z rodziną Zajezierskich zaś pochylimy się nad tymi, którzy zostali w kraju.
Bliżej poznamy historię Celiny i jej małżeństwa, a także dowiemy się, w jakich okolicznościach Hryciowie stali się właścicielami cukierni Pod Amorem. Czy Idze uda się rozwiązać zagadkę tajemniczego pierścienia? Czy Celina wróci do zdrowia i spotka się z miłością swego życia? Czy spełnią się ambitne plany Igi, a jej ojciec zazna wreszcie szczęścia w życiu osobistym?
Autorka przeplata przeszłość z teraźniejszością, tworząc niepowtarzalną opowieść o silnych kobietach, ich marzeniach i namiętnościach oraz wytrwałym dążeniu do wyznaczonych celów."
Mam mieszane uczucia co do tej ostatniej części. Z jednej strony świetnie napisana historia Giny i powojennych losów Celiny; ukazanie realiów PRLu i prób przetrwania Celiny i jej rodziny zasługują na najwyższe uznanie. Z kolei losy Giny świetnie nadają się na jakiś film :)
Nie podoba mi się natomiast to, co miało stanowić tajemnicę trylogii- a więc tajemnica pierścienia. W ostatniej części jest o nim tylko kilka wzmianek, a ostatecznie autorka przypomina sobie o tym wątku na przedostatniej stronie. Brakuje zakończenia kilku wątków, niektóre zakończone są bardzo niedbale i jakoś tak jakby naprędce, jakby autorka nie miała pomysłu. Powojenne losy rodziny Celiny są opisane, ale już Adama- jej ukochanego, poznajemy z krótkiego listu.
Poprzednie części skupiały się na życiu codziennym na tle wydarzeń europejskich. W trzeciej części jest inaczej- jest streszczenie II wojny swiatowej i gdzieniegdzie wpleciono losy Hryciów, Zajezierskich czy Cieślaków. Taka wyliczanka robiła sie miejscami nudna ....
Niemniej cała serie uważam za niezwykle udaną i godną polecenia :)

sobota, 26 listopada 2011

Asa Larsson- Krew, którą nasiąkła

" Północna Szwecja za kręgiem polarnym. W małej wiosce Jukkasjärvi zostaje brutalnie zamordowana kontrowersyjna pastor parafii, Mildred Nilsson. Kobieta była znana jako odważna feministka skonfliktowana nie tylko ze zwierzchnikami kościoła, ale również z lokalną społecznością myśliwych. Mimo istniejących motywów, policja drepcze w miejscu.Zupełnie przypadkowo w dochodzenie włącza się prawniczka Rebeka Martinsson."
Swoją poprzednią książkę Asy Larsson "Burza  z krańców ziemi" czytałam prawie 3 lata temu i nie za bardzo pamiętałam już, o czym była ta poprzednia książka. A w tytułowej książce sporo jest nawiązań do przeszłości głównej bohaterki- Rebeki Martinssom, i nie wiem, czy trzeba było znać poprzednią książkę, czy to taki styl Larsson.
Sama książka napisana jest bardzo ciekawie, oprócz wydarzeń współczesnych mamy wiele nawiązań do zdarzeń z przeszłości. Są to  jakby wspomnienia różnych osób, którzy sięgają pamięcią wstecz zawsze w jakimś szczególnym momencie. Przypominają sobie, jaka była ofiara, w jakich okolicznościach po raz pierwszy ją poznali, czy ją lubili czy też nie. Pomiędzy fabułę wplecione są rozdziały opowiadające  o losach pewnej wilczycy,  które to wydają się być podobne do losów Rebeki.
Głowną bohaterką jest błyskotliwa prawniczka Rebeka Marinsson i to spowodowało, że zaczęłam myśleć o  książce, jako o kryminale z bardziej ..hm...udzielającą się prawniczo młodej kobiecie. A tu niespodzianka- nie ma tyrad prawnych, opisów rozpraw etc , co zresztą nie dziwi w kryminale skandynawskim ;)
Bardzo podoba mi się inna kobieta w tej książce- komisarz Anna Maria Mella, która według mnie jest świetną babką, zarówno prywatnie jak i zawodowo. W ogóle kobiety zostały rewelacyjnie nakreślone w tej książce i choćby po to, żeby zobaczyć te portrety, warto sięgnąć po książkę :))

sobota, 19 listopada 2011

Karin Slaughter- Piętno

" W lodowatych wodach jeziora zostaje znalezione ciało młodej kobiety. Pozostawiony na brzegu list na pierwszy rzut oka wskazuje na samobójstwo. Ale bardzo szybko staje się jasne, że był to brutalny, popełniony z zimną krwią mord. Prowadzący śledztwo napotykają mur milczenia małej, zżytej społeczności, powiązanej głęboko sięgającą siecią związków i zależności. Jedyna osoba, która mogłaby powiedzieć prawdę o tym, co się wydarzyło, nie żyje:

Akcja książki rozgrywa się w ciągu trzech zimnych i bardzo deszczowych dni. Śledztwo w sprawie zabójstwa młodej studentki prowadzi Lena Adams i p.o. komendanta Frank Wallace. Oboje aresztują podejrzanego, jednak po przesłuchaniu go przez Lenę, popełnia on samobójstwo, o które policjantka zaczyna sie obwiniać. Na scenie pojawia się również Sara Linton, wdowa po poprzednim komendancie miasteczka. To on uważa, że śledztwo w sprawie morderstw jest źle prowadzone i wzywa na pomoc agenta federalnego Willa Trenta. I zaczyna się dochodzenie, bardzo drobiazgowe i szczegółowe.
Bardzo podoba mi się klimat książek Slaughter- niby nic się nie dzieje, nie ma tu pościgów, krwawych strzelanin itp. Mimo to czuć niemal namacalnie grozę panującą w miasteczku, zagrożenie które spada na mieszkańców. Autorka bardzo zręcznie prowadzi nas przez kolejne etapy sledztwa, zaznajamia z technikami kryminalnymi, podziwiamy genialne pytania i dedukcję Willa Trenta. Nie sposób mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do książki.
Ja tylko po kilkuletniej przerwie od jej książek, nie mogłam się tylko połapać kim w życiu Willa jest Faith...:)

poniedziałek, 7 listopada 2011

Robert Rotenberg- Obwiniona

" Rozwód Terrance’a Wylera, najmłodszego syna dobrze znanej w Toronto rodziny handlowców, to wydarzenie, o którym piszą wszystkie gazety. Tymczasem rankiem pierwszego dnia rozprawy, w kuchni luksusowej rezydencji niedoszłego rozwodnika, opiekunka do dzieci odnajduje jego zwłoki, noszące ślady licznych ran zadanych ostrym narzędziem. Na miejsce zbrodni natychmiast przybywa detektyw Ari Greene, a kilka godzin później żona

ofiary, Samantha Wyler, zjawia się w kancelarii swojego adwokata z zakrwawionym nożem zawiniętym w ścierkę do naczyń. Jej wina wydaje się oczywista, jednakże detektyw Greene już wkrótce się przekona, że rodzina Wylerów ma niejedną pilnie strzeżoną tajemnicę."

Poprzednia książka Rotenberga "Apartament 12A" była bardzo dobra i zaostrzyła mój apetyt na kolejną książkę tego autora. I nie zawidołam się :) Książka należy do gatunku zwanego przeze mnie thrillerem prawniczym. Są tu wszystkie znane z takiego gatunku elementy- morderstwo, szukanie winnego, oskarżenie, przewód sądowy i wyrok. Dla mnie najbardziej facynujące są fragmenty, których akcja dzieje się na sali sądowej. Uwielbiam moment, kiedy padaja kolejne argumenty obrony i oskarżenia, kiedy prowadzone są krzyzowe przesłuchania świadków, i tylko od umiejętności prawników zależy, co od świadków zdołaja wyciagnąć.
Duzym plusem jest również to, że Rotenberg wyjasnia różnice w niektórych kwestiach prawnych między systemem amerykańskiem a kanadyjskim. Np. informuje, że na kanadyjskiej sali sądowej obrońca i oskarżyciel nie moga zbliżyć się do sędzi, na jakąś krótką wymianę zdań, gdyż  przeczy to całkowitej jawności rozprawy :) jest jeszcze kilka takich przykładów, wszystkie interesujące.
Ja książkę polecam z całą odpowiedzialnością miłośnikom Grishama czy innych prawinych ekspertów.

sobota, 5 listopada 2011

Jo Nesbo- Wybawiciel

" W zasypanym śniegiem Oslo inspektor Harry Hole ściga nieuchwytnego płatnego zabójcę z byłej Jugosławii. Przeczesuje środowiska narkomanów, dewiantów, członków Armii Zbawienia wyczekujących nowego zbawiciela, który ma ich wyzwolić od beznadziei życia - choćby przez śmierć.

Inspektor Harry Hole, znany z wcześniejszych książek Nesbo, przypomina bohatera kryminalnego popularnego w literaturze zachodniej: to policyjny anarchista stosujący metody dalekie od procedur, nałogowy palacz i alkoholik. W odróżnieniu od zachodnich kolegów jest jeszcze bardziej nieprzystosowany do życia i "zdemoralizowany”. Nic nie dzieje się jednak bez przyczyny. Hole wcześnie stracił matkę, z ojcem zawsze było mu nie po drodze, a starsza siostra choruje na syndrom Downa. Alkohol sprawił, że wszedł w ostry konflikt z przełożonymi. Przed wyrzuceniem na bruk chroni go jednak to, że mimo swoich ułomności jest niezwykle inteligentnym i efektywnym śledczym. Ma także parasol ochronny, który rozpina nad nim Bjarne Møller, jego przyjaciel i bezpośredni przełożony."

Mój zachwyt nad kolejnymi książkami Jo Nesbo trwa i nic nie wskazuje, że miałby się zmniejszyć. Dobrze, że wcześniej przeczytałam Trylogię z Oslo, bo w "Wybawicielu"  jest wiele odniesień do poprzednich części. Najważniejszą sprawą z którą obecnie boryka się Harry Hole, jest zabójstwo jednego z żołnierzy Armii Zbawienia. Harry musi poznać mechanizmy działania tej organizacji, jej najważniejszych ludzi. Musi poznać też środowisko ludzi, którymi Armia się opiekuje.Powoli wiąże ze sobą kolejne nici śledztwa, odkrywając przerażającą prawdę. Jedyną "wadą" książki jest to, że ginie  w niej jeden z moich ulubionych bohaterów, któremu długi czas kibicowałam, aby mu się powiodło. W książce też znajduje swój finisz sprawa Księcia, znanego ze wspomnianej już Trylogii. Jak mawia Harry: " tam gdzie jest Książę, musi być i Król". I tego Króla udaje mu się odnaleźć. A kto nim jest? zagadka :)
Oczywiście- polecam :))

piątek, 4 listopada 2011

Peter Robinson- Skrawek mego serca

" Banks po raz kolejny staje przed niezmiernie trudną sprawą, dotyczącą zabójstwa dziennikarza muzycznego, które łączy się w tajemniczy sposób z zamordowaniem młodej kobiety w czasie festiwalu rockowego, który odbywał się w tym samym miasteczku trzydzieści lat wcześniej. Ślady prowadziły wówczas do członków kontrowersyjnego zespołu rockowego Mad Hatters.
W trakcie śledztwa Banks odkrywa, że od końca lat sześćdziesiątych zespół ten dotknął szereg tragedii, począwszy od szaleństwa, które ogarnęło jednego z muzyków, skończywszy na utonięciu kolejnego z nich w płytkim basenie. Odsuwając te tragiczne wydarzenia na bok, grupa zdołała jednak znaleźć nowy pomysł na siebie i przygotowuje się właśnie do świętowania czterdziestej rocznicy rozpoczęcia kariery scenicznej, zamierzając wyruszyć w pierwszą od lat wielką trasę koncertową.
Wkrótce zaczyna podejrzewać, że zamordowany dziennikarz odkrył jakąś mroczna tajemnicę tkwiąca w przeszłości zespołu. Czy to właśnie ona była przyczyną morderstwa?" 
Jest to druga książka tego autora, z którą miałam do czynienia i powiem szczerze, że podobała mi się o wiele mniej niż poprzednia-  W mogile ciemniej. 
Nie jest to jednak książka słaba, czyta się ją świetnie. Akcja rozgrywa się w czasach współczesnych oraz niejako równolegle pod koniec lat 60tych XX wieku. Pokazani są dwaj śledczy, ze swoimi metodami pracy, dwa światy współczesnej młodzieży brytyjskiej. Podoba mi się to wzajemne przenikanie tych śledztw i powolne odkrywanie, jakie znaczenie mają zbrodnie z przeszłości. Polecam jako solidny, acz nie błyskotliwy, kryminał. 

środa, 26 października 2011

Jens Hovsgaard-Siódmy dzień

" Natchniony kaznodzieja wolnego kościoła Słowo Ewangelii zostaje znaleziony martwy z pętlą na szyi. Okazuje się, że na krótko przed śmiercią miał publiczną sprzeczkę z człowiekiem powiązanym z grupą prawicowych ekstremistów. Reporter John Hilling postanawia przyjrzeć się tej sprawie bliżej, chociaż policja uznaje zdarzenie za samobójstwo. Niedługo potem na terenie całego kraju zaczynają znikać dzieci. Wkrótce tropy łączą się w zarys zbrodniczej intrygi, w którą zaangażowane są sekty religijne, skorumpowani policjanci, frakcje nowonazistowskie oraz młoda wdowa po pastorze."

Kolejna dobra książka kryminalna. Tym razem poznajemy mroczne tajemnice duńskiego społeczeństwa, między innymi niechęć do cudzoziemców. Głównym bohaterem  jest tym dziennikarz, a nie policjant, zajmujący się samobójstwem miejscowego kaznodziei. Drugim wątkiem jest sprawa porwań kilkuletnich chłopców, w która także angażuje się John Hilling. Oba te wątki przeplatają się razem z prywatnym życiem dziennikarza. Cała książka jest dosyć sprawnie napisana, czyta się szybko, ale czuje się pewien niedosyt, bo praca dziennikarza i jego dochodzenie jest jakby mimochodem, nie ma tu typowego śledztwa dziennikarskiego.
A tytułowy siódmy dzień? nie wiem do czego to nawiązanie :)

środa, 19 października 2011

Camilla Lackberg- Syrenka

W Fjällbace w tajemniczych okolicznościach ginie mężczyzna. Mimo wysiłków Patrika Hedströma i jego kolegów z komisariatu w Tanumshede, nikt nie wie, czy zaginiony żyje, czy nie. Cztery miesiące później zostają odnalezione jego zwłoki zamrożone w lodzie. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy jeden ze znajomych zmarłego - pisarz Christian Thydell - nagle zaczyna dostawać anonimowe pogróżki. Christian, który lada chwila ma odnieść sukces dzięki swej nowej powieści "Syrenka", dostaje kolejną pogróżkę podczas przyjęcia z okazji debiutu książki. Załamuje się i pokazuje listy Erice Falck, która pomagała mu przy pisaniu powieści. Christian próbuje bagatelizować problem i nie chce kontaktować się z policją, ale Erika wsuwa jeden z listów do torebki i pokazuje go Patrykowi. Od dawna podejrzewała, że Christiana coś gryzie i martwi się, że coś może mu się stać. Patrik dostrzega zaś, w jakim niebezpieczeństwie jest Christian. Ktoś szczerze go nienawidzi, ktoś najwyraźniej niestabilny emocjonalnie, ktoś, kto nie zawaha się przekuć pogróżek w czyny. Kiedy znalezione zostają zwłoki kolejnego mężczyzny, policja doszukuje się wspólnego wątku, a tropy prowadzą w przeszłość..."
Książką jest dla mnie jednocześnie pozytywnym i negatywnym doświadczeniem :)
Pozytywnym, gdyż Camilla Lackberg "rozpisała" się i widać w tej książce lekkość, świetne stopniowanie napięcia, rozwinięcie akcji, dobre portrety psychologiczne postaci. Podoba mi się opis zarówno zycia prywatnego Eriki i Patricka, jak i slużbowe życie na posterunku.
Co zatem jest negatywne wedlug mnie? nie chcę za bardzo spojlerować, ale zakończenie. Są zakończenia dwóch spraw, jedno z przeszłości ofiary- Christiana, i drugie dotyczące współczwesnych morderstw. I o ile to z przeszłości jest zaskoczeniem i naprawdę jest fajnie rozwiązane, o tyle zakończenie współczesnych morderstw i motyw jest...hm.. mało oryginalny i lekko naciągany. Owszem, moooooooooże zdarzają się takie przypadki, ale niezwykle rzadko, a ja mam wrażenie, że pisarze sięgaja po nie, kiedy nie maja już innego pomysłu na rozwiązanie zagadki. Enigmatyczne, wiem, ale ten kto przeczyta, będzie wiedział o co chodzi.
Mimo wszystko książka na pewno należy do tych lepszych w wykonaniu Lackberg i chętnie sięgnę po Latarnika :)

czwartek, 13 października 2011

Mariusz Czubaj- Kołysanka dla mordercy

" Jesień 2008 roku. W kanałach ciepłowniczych w Warszawie znaleziono kolejną ofiarę seryjnego zabójcy. Sprawca – nazwany przez policję Doktorem Śmierć – zabija bezdomnych zastrzykiem w serce, a następnie odcina denatom dłonie. Profiler Rudolf Heinz zostaje wysłany do stolicy, by pomóc w śledztwie. Okazuje się, że sprawa, nad którą przyjdzie mu pracować, łączy się także z tajemniczym zgonem znanego przedsiębiorcy. Wszystko wskazuje na to, że ta śmierć ma związek z wydarzeniami sprzed wielu lat, gdy biznesmen prowadził fabrykę zatrudniającą nielegalne imigrantki ze Wschodu.
Profiler krąży w labiryncie podziemnego miasta, opanowanego przez kloszardów, i w plątaninie dyskretnych powiązań łączących ludzi interesu. W tle wydarzeń jak zły cień pojawi się pacjent szpitala psychiatrycznego na Śląsku, zwany Inkwizytorem, czyli morderca, który wiele lat temu omal nie pozbawił życia Rudolfa Heinza. Obaj mają ze sobą niewyrównane rachunki..."

Pisarstwo Mariusza Czubaja poznałam najpierw, czytając jego wydanie z Markiem Krajewskim, i bardzo mi się spodobało :) "Kołysanka dla mordercy" jest książką bardzo dobrą. Wprowadzone zostały do niej dwa wątki głowne, które stara się rozwiązać Rudolf Heinz, gwiazda policji katowickiej. Zostaje "wypożyczony" do stolicy i tam zmaga się ze śledztwami. Sama fabuła , jej prowadzenie i rozwiązanie są całkowicie zadowalające. Ale czy naprawdę każdy policjant musi być takim znawcą muzyki? I w skandynawskich kryminałach i teraz u Czubaja co chwilę mamy do czynienia z opsiem muzyki, małą antologią wiedzy o niej :) Ja wiem, że można się czymś pasjonować, ale tej muzyki zdecydowanie tu za dużo :) Rudolf Heinz to taka odpowiedź na Harry`ego Hole`a , mroczny typ, który najszybciej łapie powiązania między wątkami śledztwa, i któremu kibicujemy w rozwiązaniu kolejnej zagadki.

piątek, 7 października 2011

Ake Edwardson- Słońce i cień

" Inspektor Erik Winter przebywa na południowym wybrzeżu Hiszpanii. Ale nie na wakacjach. Pojechał tam odwiedzić ojca, który leży na oddziale intensywnej opieki w miejscowym szpitalu po ostrym ataku serca. Trudne dni w słońcu pozwalają Erikowi Winterowi zastanowić się nad własnym życiem. przyszłością - za trzy miesiące nadchodzi nowe millennium, jemu wkrótce stuknie czterdziestka, a narzeczona oczekuje ich wspólnego dziecka.

Tymczasem w Göteborgu na zachodnim wybrzeżu Szwecji dochodzi do podwójnego morderstwa. Kiedy Winter wraca do miasta, wraz z kolegami musi rozwikłać zagadkę, której rozwiązanie wydaje się z każdym krokiem coraz okropniejsze. Od samego początku morderca dał policji coś w rodzaju "przewodnika". Kiedy zagrożenie sięga rodziny Wintera, inspektor zdaje sobie sprawę, że to śledztwo jest o wiele bardziej złożone, niż ktokolwiek się spodziewał, i że od samego początku był częścią tej makabrycznej gry."

Trzecia część cyklu z komisarzem Winterem jest zdecydowanie słabsza, niż poprzednie. Rozczarowana jestem ostatnio tym, jak prowadzone są śledztwa w  poszczególnych kryminałach- nie od inteligencji śledczego czy dowodów z miejsca zbrodni, dedukcji i burzy mózgów dochodzi do złapania mordercy, ale poprzez przypadkowe informacje bądź samowolne oddanie się mordercy w ręce sprawiedliwości . Drażni mnie to i powoduje spore rozczarowanie. Nie inaczej jest w tej części. Fabuła prowadzona jest świetnie, pojawiają się tropy mające nas naprowadzić na mordercę. Wiele miejsca zostaje poświęcone prywatnemu życiu Erika Wintera. Ale po co? jaki to ma sens? według mnie- żaden. Większość książki to kolejne opisy morderstw oraz prób odnalezienia jego sprawcy, ale tak naprawdę wszystko wyjaśnia się na kilku ostatnich stronach i tak trochę pospiesznie, brakuje kompletnego omówienia motywów mordercy, brakuje sensownego wyjaśnienia : po co to wszystko?". Czuję niedosyt. I muszę to powiedzieć głośno- wszystko przez Jo Nesbo :) oj... postawił on wysoko poprzeczkę, a ja teraz inne książki do niego porównuję. I co?

czwartek, 6 października 2011

Wymianka - Z książką przy kominku

Wzięłam udział w akcji wymiany książek, zorganizowanej przez Z książką przy kominku. Dziś dotarła do mnie przesyłka, która ucieszyła moje oczy :)))

 

Teraz tylko chwila spokoju na herbatkę i czytanie pierwszej z książek :) 

środa, 28 września 2011

Hakan Nesser- Czlowiek bez psa

" Grudzień w Kymlinge. Rodzina Hermanssonów zbiera się, by uczcić 105-lecie istnienia. Nestor rodu Karl-Erik kończy 65 lat, jego najstarsza córka Ebba - 40. Jednak uroczystości nie przebiegają tak, jak się wszyscy tego spodziewali. Rodzinne spotkanie ma tragiczne i nieprzewidziane następstwa. W przeddzień wielkiego jubileuszu przepada bez śladu Robert - wyrodny syn Karla-Erika, który wbrew woli rodziny wziął udział w kontrowersyjnym reality show "Więźniowie Koh Fuk". Następnego wieczoru również bez śladu znika syn Ebby - Henrik. To szczególna sprawa, z którą musi się zmierzyć inspektor kryminalny o włoskich korzeniach Gunnar Barbarotti. Czy tylko zrządzeniem losu dwóch ludzi z tej samej rodziny i domu znika w odstępie zaledwie 24 godzin? Barbarotti odkrywa najmroczniejsze tajemnice tej rodziny i wyciąga na światło dzienne to, co niewidoczne".
Pierwsza książka Hakana Nessera o inspektorze Barbarottim wywołała we mnie ambiwalentne uczucia. Z jednej strony jest to kawał świetnej roboty, książka pisarza obdarzonego zmysłem obserwacji, umiejącego do fabuły wpleść tyle informacji, że robi to ogromne wrażenie. Z książki tej możemy się dowiedzieć, jak wielki wpływ mają wszelkiego rodzaju reality show i że jest na nie ciągłe zapotrzebowanie. Naszkicowane są problemy dotyczące opieki nad osobami psychicznie chorymi, Nasser pisze, że po pobieżnych badaniach osoby takie wypuszczane są do domu i pozostają bez żadnego nadzoru, a jakie to ma następstwa, widać w książce. Ukazani są emeryci szwedzcy, którzy masowo wyjeżdżają do Hiszpanii tworząc tam tzw.Wybrzeże Sklerotyków. Oprócz tego jak zawsze pokazane zostały problemy w życiu codziennym rodziny z klasy średniej; faworyzowanie jednego z dzieci, dominacja seniora rodu nad każdym członkiem rodziny, niemożność określenia swojej orientacji seksualnej. Wszystko to jest bardzo przejmujące i bardzo dobrze napisane. 
Ale to ma być kryminał. A ten wątek gdzieś tam się przewija w tle. Zniknęli dwaj mężczyźni, śledztwo toczy się miesiącami i w jaki sposób zostaje odkryte kto, po co i dlaczego? W zasadzie trochę przypadkiem, absolutnie nie w wyniku żmudnej pracy śledczych. Oczywiście pojawiają się w książce wzmianki, że ciężko pracują, ale nie mamy okazji tego obserwować, a tego w książkach kryminalnych bardzo nie lubię. Nie podobają mi się także motywy pewnego zabójcy, ale to już za dużo bym zdradziła fabuły. 
Polubiłam Barbarottiego i dla niego sięgnę po kolejną część.

niedziela, 25 września 2011

Debra Ginsberg- Ślepe posłuszeństwo

" Angel Robinson, asystentka liczącej się na całym świecie agentki literackiej, Lucy Fiamma, po mistrzowsku radzi sobie z wymagającą szefową i jej ekscentrycznymi, kapryśnymi  autorami. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, jak daleko jeden z nich jest gotów się posunąć, by opublikować swoją książkę. Kiedy do biura przychodzi tajemniczy rękopis, Angel jest zafascynowana wciągającą fabułą, ale w miarę czytania zainteresowanie ustępuje miejsca panice, bo anonimowy autor pisze historię jej życia, ujawniając skrywane przez lata sekrety."

Jest to druga z książek, która miała za zadanie oderwać mnie na chwilę z mrocznej Skandynawii. I udało się ! Książka rozgrywa się w małym, ale liczącym się wydawnictwie literackim. Angel Robinson dostaje tam swoją wymarzoną pracę, w której okazuje się być zresztą znakomita. Jej zadania są bardzo liczne, szefową ma niezwykle wymagającą i wydającą się posiadać niespożyte pokłady energii, współpracownicy pozostawiają wiele do życzenia, a jeszcze przecież jest życie osobiste, o które również należałoby zadbać....Angel udaje się wypromować kilka świetnych książek. Zajmuje się też rękopisem nadesłanym do redakcji pt "Ślepe posłuszeństwo". Intryga książki ją wciąga, ale szybko okazuje się, że w książce zbyt wiele rzeczy pokrywa się z życiem Angel i ta, słusznie, zaczyna obawiać się, że zna autora. Bardzo fajnie pokazane sa rozterki Angel, dociekającej kim jest autor. Podoba mi się tempo akcji, ciągle coś się dzieje. Angel pracuje niemal non stop,w czym przypomina mi bohaterkę książki " Poślubiona korporacji", jednak w odróżnieniu od tamtej książki, w "Ślepym posłuszeństwie" wszystkie wątki są po coś, mają jakiś początek i zakończenie.
Jednym słowem, bardzo dobra książka na oderwanie myśli od kryminałów :)))

wtorek, 20 września 2011

Ake Edwardson- Wołanie z oddali

Dobiega końca gorące lato. Urlop komisarza Erika Wintera zostaje przerwany nagle, o czwartej rano. Nad jeziorem w pobliżu Göteborga znaleziono zwłoki młodej kobiety. Nikt nie wie, jak się nazywała, najprawdopodobniej nikt nie zgłosił jej zaginięcia. Jedyną rzeczą, której Winter jest pewien, jest to, że kobieta miała dziecko. Stopniowo komisarz dochodzi do wniosku, że aby znaleźć odpowiedź na mnożące się pytania, musi cofnąć się daleko w przeszłość...

Będę nieobiektywna, bo książki Edwardsona pokochałam od pierwszego czytania :) Część druga jest lepsza, niż pierwsza, co się raczej rzadko zdarza. Komisarz Winter przechodzi wewnętrzną przemianę, której przyczyną jest jego pobyt w Londynie i zdobycie tam nowego przyjaciela. Od tej pory zaczyna się zastanawiać, czy Steve zrobiłby tak samo, jak on spojrzałby na jakąś sprawę.
Książka jest bardzo dobrze napisana, podoba mi się jej mroczność. Samo sledztwo do jedno z pierwszych Erika Wintera, widzimy jak powoli wprawia się w swój fach. Pomocą służy my dość zgrany zespół detektywów oraz wspierająca kobieta u boku :)

piątek, 16 września 2011

Jodi Picoult- Deszczowa noc

"
Co byś zrobił dla ukochanej osoby? Wzruszająca powieść o granicach miłości i lojalności, odwagi i przebaczenia…


Czasami robimy coś z pełną świadomością, że nie powinniśmy, a jednocześnie z przekonaniem, że w naszym postępowaniu nie ma niczego zdrożnego. A jak wiele jesteśmy w stanie zrobić dla ukochanej osoby? Skłamać? Dopuścić się kradzieży? A może nawet zabić? Jak bardzo trzeba kogoś kochać, żeby posunąć się do takiego czynu? To tylko niektóre z dylematów, jakie muszą rozwiązać bohaterowie "Deszczowej nocy” Jodi Picoult - powieści, w której za sprawą potęgi miłości ścieżki losu dwóch kuzynów rozchodzą się dramatycznie w przeciwstawnych kierunkach.

Życiem Camerona MacDonalda rządzi poczucie obowiązku. Jest szefem policji w małym miasteczku w stanie Massachusetts, zamieszkanym od pokoleń przez członków jednego szkockiego klanu, z którymi wiążą go więzy krwi i honoru. Jednak gdy jego kuzyn, Jamie, zjawia się przed komisariatem z ciałem żony i wyznaje, że własnoręcznie ją zabił, Cam aresztuje go bez chwili wahania, nie bacząc na łączące ich pokrewieństwo.

Dla Allie, żony Cama i miejscowej florystki, sytuacja nie jest tak jednoznaczna. Chociaż jest oddana mężowi nad życie, tym razem występuje przeciwko niemu i bierze stronę Jamiego, uwiedziona wizją mężczyzny, który tak bardzo kocha kobietę, że nie jest w stanie odmówić żadnej jej prośbie… nawet tej, by pozbawił ją życia."
To moja pierwsza od dawna książka Jodi Picoult, ale chyba przerwa była zbyt krótka ;) schemat ten co zawsze- kontrowersyjny temat, przeciwnicy i zwolennicy jednej z opcji, sala sądowa i zadowalające wszytkich zakończenie. Czyta się oczywiście bardzo sprawnie, książka wciąga, zajmuje myśli. Jednak poruszony temat- w tym przypadku zabicie ukochanej osoby, aby ulżyć jej w cierpieniach, wydaje mi się w tej książce potrwaktowany zbyt powierzchownie. Generalnie Picoult zdaje się opowiadać ZA takim przyzwoleniem i na przykładzie Jamiego MacDonalda pokazuje nam motywy, którymi mogą kierować się tacy " przyzwoleni zabójcy". Ale czy każdy ma takie pobudki? czy możemy samowolnie ocenić, że podczas aktu uśmiercania, tej osobie się nagle nie odwidzialo? czy taki akt jest wyrazem egoizmu usmiercanego czy uśmiercającego? Sporo pytań, odpowiedzi mniej.
Pojawia się też wątek romasnowy, ale jest jakiś dziwny :) Cam, przykładny komendant, wdaje się w romas z kobietą znikąd. Podczas rozmów okazuje się, że łączy ich sporo, mi.in odwiedzali te same miejsca na świecie. jak dla mnie za duzo tych zbiegów okoliczności i sama osoba Mii jest dla mnie nierealna, choć sympatyczna. :)

poniedziałek, 12 września 2011

Nigel McCrery- Sieć pająka

" W wypadku samochodowym ginie kilkunastoletni chłopak. Mimo protestów rodziców oficjalne wyniki sekcji zwłok wydają się budzić wątpliwości. Początkowo Samantha Ryan, patolog sądowy, nie interesuje się tą sprawą, sekcję wykonał bowiem jej kolega, doktor Trevor Stuart. Kiedy rodzice zmarłego proszą o wydanie opinii, ulega im niechętnie. W materiałach sekcji znajduje jednak coś, co każe jej wysunąć przypuszczenie, iż nie był to zwykły wypadek samochodowy. Samantha prowadzi zatem własne śledztwo i trafia na dowody działania seryjnego mordercy. Korzystając z Internetu, sprawdza pewne poszlaki i dochodzi do wniosku, że następną ofiarą może być jej siostrzeniec.
Wkrótce staje się oczywiste, że do mordercy można dotrzeć tylko przez jednego człowieka, a Sam będzie musiała podjąć decyzję, która, być może, odmieni całe jej życie"

 Bardzo przyjemny kryminał, sensowny, poukładany, odpowiednio zagęszczający atmosferę. Jest to taki typ książki, która wydaje się idealna do sfilmowania, a w roli głównej obsadzić jakiegoś niepokornego przystojniaka :) Autor serwuje nam morderstwa na młodych chłopakach, których łączy pasja komputerowa. Ginie jeden po drugim, zaczyna się robić niewesoło, a policja twierdzi, że to nie morderstwa, ale przypadkowe samobójstwa. Oczywiście działalność dzielnej pani patolog i jej koleżanki laborantki szybko stawia policję do pionu :) Czyta się sprawnie, pojawia się oczywiście wątek romansowy. Autor rzuca nam kilka fałszywych tropów, każdy wydaje się być jednakowo prawdopodobny, a jednak zakończenie nawet zaskakuje.
Polecam jako miła odskocznię od mrocznych kryminałów skandynawskich :)

niedziela, 11 września 2011

Norb Vonnegut- Zabójcze transakcje

" Dla Grove’a O’Rourke’a, top producera w firmie inwestycyjnej Sachs, Kidder and Carnegie, praca jest całym życiem. Jego najlepszy przyjaciel, Charlie Kelemen, to legenda – ekspansywny w świecie biznesu, znany i lubiany przez wszystkich. Tak się przynajmniej wydaje do czasu jego spektakularnego morderstwa na oczach setek przerażonych gości imprezy urodzinowej jego żony.

Kiedy wdowa po Charliem prosi Grove’a o pomoc, legenda Charliego zaczyna się chwiać i okazuje się, że nawet jego żona skrywa jakąś mroczną tajemnicę. Nie zdążywszy się jeszcze pozbierać po śmierci przyjaciela, Grove natrafia na sieć kłamstw i sfałszowanych dokumentów, sieć ludzi, których życie uległo drastycznej zmianie w chwili, gdy weszli w nieuczciwy interes. I przekonuje się, że pieniądze – wielkie pieniądze – potrafią ukryć nawet najbardziej krzyczące problemy w związkach i oszukać wszystkich.
Cóż, prawie wszystkich."

Och, nastawiłam się na naprawdę wciągający thriller, a tu co? Jakieś takie,  za przeproszeniem,  flaki z olejem. Przez cały czas wydawało mi się, że poruszony pomysł na intrygę, już gdzieś wcześniej czytałam.  Tak naprawdę nie ma tu żadnych mrocznych tajemnic, nie ma wciągającej akcji, wywołującej gęsią skórkę. Autor przez cały czas stara się pisać jasno i co jakiś czas tłumaczy o co chodzi tak naprawdę na Wall Street. Ale ja- jako zadeklarowana humanistka, nie umiałam zrozumieć o co chodzi w systemie fund of funds czy hedgingu. No naprawdę, nawet dalekie pokrewieństwo z Kurtem Vonnegutem nie gwarantuje,że się ma talent do pisania...

czwartek, 8 września 2011

Louanne Rice- Ta jedna letnia noc

"
Lily Malone jest urzeczona surowym pięknem Nowej Szkocji i obietnicą nowego życia. Ma nadzieję, że w tym uroczym miejscu będzie mogła wychować dziewięcioletnią córeczkę, Rose, z dala od bólu i trudnej przeszłości. Na swej drodze spotka ludzi, których losy podążają podobną trajektorią - od bolesnych przeżyć ku nadziei. Jednym z nich będzie utalentowany naukowiec Liam Neill, w którym znajdzie oparcie. Nim sezon dobiegnie końca, Lily odkryje magię, która tkwi w najbardziej kochanych przez nas ludziach i codzienne cuda, dzięki którym rzeczy niezwykle mogą się zdarzyć wszędzie. "
 
Taaa...skąd taka książka wśród tych wszystkich kryminałow :))) ano, chciałam trochę odpocząć od mrocznej strony człowieka, od morderstw, alkoholizmu, pościgów etc. Chciałam poczytać książkę nastrojową, o miłości i dobrych uczynkach, której akcja rozgrywłaby się w jakimś ciekawym miejscu. Książka Luanne Rice dawała nadzieję, na taką właśnie rozrywkę. Ale tylko dawała, a wiadomo, co mówią o nadziei :) w książce jest tyke niedorzeczności i irytujących wątków, że aż strach. Prawdopodobieństwo opisanych zdarzeń jest conajmniej niewielkie. Postacie są tak cukierkowo dobre i wspaniałe, że aż się niedobrze robi... to taki ambitniejszy harlequin....nie obrażając czytających takie książki. Jedynym powodem, dla którego dotrwałam do końca, była chęć rozwiązania zagadki poruszonej w książce :)
Aż się boję sięgać po inną książkę, którą też wzięłam w ramach odkryminalniania się :))

poniedziałek, 5 września 2011

Jo Nesbo- Pentagram

" Ulice Oslo przemierza groźny Kurier Śmierci. Na miejscu zbrodni pozostawia charakterystycznie okaleczone zwłoki. Norweska policja mobilizuje wszystkie siły, by pojmać sprawcę i zapobiec kolejnym zabójstwom. W walce z nieuchwytnym mordercą sprzymierzają się dwaj odwieczni wrogowie: komisarz Harry Hole oraz Tom Waaler – niezwykle utalentowany śledczy. Harry przechodzi trudne chwile. Szarpany nałogiem, dręczony niewyjaśnioną śmiercią Ellen, swej byłej partnerki, czuje, że jego życie osobiste i zawodowe rozpada się. Sprawa Kuriera Śmierci ma być ostatnią w jego tak błyskotliwej dotąd karierze…"

Trylogia z Oslo kończy się tą właśnie książką, moim zdaniem najsłabszą w serii. Owszem, poziom pozostaje wysoki, zagadki zabójstw nieodgadnione, policja sprawna. Poznajemy dalsze losy życia osobistego Harry`ego, jego powrót do picia, zagubienia i osamotnienia. Zaczynamy mu współczuć,kiedy przez nawracające koszmary nie może zasnąć. Podziwiamy przywiązanie do dawnej koleżanki-Ellen  i chęć pomszczenia jej śmierci. I właśnie ten wątek w całej książce najbardziej mi zgrzyta. Myślałam, że ostateczna rozprawa z Księciem będzie bardziej spektakularna, że Harry dostanie odpowiedzi na wszystkie swoje pytania, że odkrycie tożsamości Księcia będzie sporym szokiem dla wszystkim. A tu wątek okazał się niedopracowany, skończony jakby naprędce. Tak, jakby Nesbo się wystraszył, że tu już się książka kończy, a ten wątek nadal żyje i trzeba go jakoś skończyć. Nie podoba mi się takie rozwiązanie, jakie zaproponował autor. I dlatego książka wydaje mi się słabsza, niż pozostałe. Niemniej jest to nadal porządny kryminał i polecam go wszystkim lubiącym gatunek.

środa, 31 sierpnia 2011

Jo Nesbo- Trzeci klucz

" Bezwzględny przestępca z zimną krwią zabija młodą kasjerkę. Norweska prasa szeroko rozpisuje się o tajemniczym Ekspedytorze napadającym na banki. Do akcji wkraczają komisarz Harry Hole i jego nowa obiecująca partnerka. Śledztwo zatacza coraz szersze kręgi, poszlaki wiodą także daleko poza granice Norwegii. Dochodzi do kolejnych zbrodni. Mieszkańców Oslo ogarnia trwoga. Jednocześnie Hole usiłuje prowadzić własne, prywatne śledztwo w sprawie śmierci Anny, ekstrawaganckiej cygańskiej artystki,
a zarazem swej byłej kochanki. Szantażowany dziwaczną korespondencją,
z myśliwego zamienia się w zwierzynę, a policja depcze mu po piętach."

No nie mogę sobie wybaczyć, że jednak tak późno zdecydowałam się dać Nesbo drugą szansę. Pomyśleć, że takie książki mogły mnie ominąć! Druga część trylogii z Oslo jest chyba lepsza niż część pierwsza. Wątki zacieśniają się, akcja jest bardziej spójna, ilość bohaterów spora, akcja toczy się w zawrotnym tempie. Z każdą przewróconą stroną chce się czytać więcej i więcej, ja nawet dziś przejechałam mój przystanek do pracy :) aż tak się nie chciałam rozstawać z Harrym.
W tej części pojawia się nowa współpracownica Harry`ego- Beate, która ma niesamowitą umiejętność zapamiętywania twarzy. Pomaga to w rozwiązaniu głównej zagadki, czyli sprawcy napadów na bank. Oczywiście u Nesbo nic nie jest takie, jak się na początku wydaje, niemniej umiejętność Beate jest bardzo pożądana. Harry i Beate szukają sprawcy owych napadów, w celu wyjaśnienia zagadki udają się nawet do Brazylii. Jednak ktoś bardzo umiejętnie rzuca fałszywe tropy, a nasi bohaterowie dają się na nie nabrać...
Wątkiem drugim jest prywatne niejako śledztwo Harry`ego dotyczące śmierci jego dawnej kochanki. Hole wpada w niebezpieczeństwo, kiedy staje się głównym podejrzanym o zabójstwo i musi zebrać wszystkie siły i zdolności, aby się z tego wykaraskać. Ponieważ nasz bohater jest dość zajęty, nie ma już czasu wyjaśniać, kto zabił jego poprzednią współpracowniczkę- Ellen. Pocieszeniem jest to, że zaczyna podejrzewać odpowiednią osobę.
cieszę się, że tym razem wypożyczyłam 2 części od razu :) jutro o 6.40 znowu przeniosę się na godzinę do Oslo lat 90-tych :))

czwartek, 25 sierpnia 2011

Ake Edwardson- Taniec z aniołem

" W skromnym hotelu w południowym Londynie znaleziono zwłoki młodego Szweda. Wkrótce potem podobne morderstwo wydarzyło się w Göteborgu. Krwawe ślady każą przypuszczać, że w hotelowym pokoju odbył się makabryczny taniec. Dla 37-letniego komisarza Erika Wintera i jego współpracowników te wydarzenia są początkiem najtrudniejszego śledztwa, z jakim mieli do czynienia."

Po raz pierwszy czytałam Edwardsona prawie dwa lata temu, i już wtedy jego pisarstwo mi się spodobało. Teraz wydawnictwo chyba zdecydowało się na chronologiczne wydawanie jego książek, co jest genialnym pomysłem, bo nie gubimy się co chwilę w prywatnych losach bohaterów. Swoim sztandarowym detektywem Edwardson uczynił Erika Wintera, snoba, bogatego inteligenta, lubiącego szyte na miarę garnitury, piłkę nożną, piwo  i każdy gatunek jazzu. Jest on osobą, którą od razu można polubić, choć muszę przyznać, że miejscami jest bardzo irytujący :) Ponieważ w tej książce śledztwo wymaga od Wintera podróżowania do Londynu, poznajemy również sposoby pracy policji szwedzkiej i angielskiej oraz wspólne problemy z emigrantami. Wizyta w Londynie to także poznanie tamtejszego śledczego- Steve`a Macdonalda. Znajomość ta okaże się bardzo ważna dla Wintera. Poznajemy także szefostwo i współpracowników Erika. Śledztwo prowadzi nas nie tylko do Londynu czy ulice Goteborga, ale także do podziemnego światka rozrywki, salonów ze stripteasem, z salkami na wyłączność etc.
Jeśli chodzi o samą akcję, jak to w kryminałach skandynawskich- jest morderstwo, a poszukiwania jego sprawcy stają się pretekstem do ukazania jakiegoś problemu społecznego. Czyta się płynnie, miejscami może robi się lekko nudno, ale za chwilę wszystko przyspiesza i już dalej jesteśmy wciągnięci w książkę po uszy ;) 

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Kathryn Stockett- Służace

Kathryn Stockett stworzyła trzy wspaniałe kobiece bohaterki. Odwaga i determinacja, z jaką podjęły się swojego zadania, zapoczątkowały nieodwracalną zmianę w ich własnym życiu oraz w życiu mieszkańców miasta.
Choć akcja książki toczy się w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku na amerykańskim Południu, a temat segregacji rasowej wydaje się tu niezwykle istotny, jest to też zarazem ponadczasowa i uniwersalna opowieść o ograniczeniach, którym wszyscy podlegamy i które pragniemy znieść.

Poprzez opowieści o swoim życiu poznajemy trzy wspaniałe kobiety- dwie z nich to Służące, czarnoskóre obywatelki mieszkające w Jackson w Missisipi.  Trzecia, to Skeeter, panienka z białego domu. Ich losy krzyżują się, kiedy Skeeter postanawia pokazać, jak wygląda życie codzienne czarnej kobiety na służbie u białych. Poznajemy wszelkie sposoby dyskryminacji  i rasizmu, rożne sposoby wymyślane przez białą społeczność, aby poniżyć czarną część społeczeństwa. Wstrząsające jest to, że działo się to ledwie 50 lat temu. Pewnie wszyscy mają w pamięci obraz niewolnictwa odmalowany przez Margaret Mitchell w "Przeminęło z wiatrem". A tu nagle w "Służacych" poznajemy tą drugą, ciemniejszą stronę. Nie jest to książka dokumentalna ani historyczna, jest to raczej  czytadło wysokiej klasy. Mimo wszystkich złych opowieści, książka jest pełna również tych radosnych momentów: narodzin nowego dziecka, które będzie kilka lat pod opieką, wdzięczność i miłość tychże dzieci, opieka jaką niektórzy mieszkańcy otaczają "swoich służących". Książka z każdą stroną niesie nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej. Że jak się opowie o wszystkim, zawstydzi ludzi, to może to coś zmieni. I coś się zaczyna dziać...
Polecam książkę na nadchodzące coraz dłuższe już wieczory :))

piątek, 19 sierpnia 2011

Jo Nesbo- Czerwone gardło

 RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE ZORGANIZOWANYM PRZEZ SERWIS ZBRODNIA W BIBLIOTECE

Podczas wizyty prezydenta Billa Clintona w Norwegii policjant Harry Hole nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności strzela do agenta amerykańskiej Secret Service. Sprawa zostaje zatuszowana, a Harry awansuje do Policyjnych Sił Bezpieczeństwa. Otrzymuje zlecenie rozwiązania pozornie mało istotnej sprawy przemytu do Norwegii karabinu Märklin, rzadkiej broni, używanej przez snajperów. Śledztwo prowadzi Harry’ego w kręgi neonazistowskie, lecz wiąże się również z przeszłością. Czy to przypadek, że starego nazistę znaleziono z poderżniętym gardłem w pobliżu miejsca, gdzie zbierają się neonaziści?
Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach - współcześnie, a także podczas II wojny światowej, na froncie wschodnim. To raczej ekscytujący thriller niż tradycyjna powieść kryminalna. Napięcie rośnie, w miarę jak Harry Hole coraz bardziej zbliża się do tajemnicy przemyconej broni i planów zamachowca. "
Książka ta to moje drugie podejście do pisarstwa Jo Nesbo. Pierwszy raz po jego książkę sięgnęłam 4-5 lat temu i była to część mówiąca o wyprawie Harrego do Australii. Jakoś nie umiałam się wtedy wczytać w akcję i odłożyłam książkę, a autora konsekwentnie omijałam. Ale podczas ostatniej wizyty w bibliotece pomyślałam sobie- a co tam! i wzięłam powyższą książkę. I... wsiąkłam :) pokochalam Harrego Hole`a i już liczę dni, kiedy pójdę do biblioteki po kolejne książki Nesbo. "Czerwone gardło" podobało mi się bardzo, i mimo że poruszany temat początkowo wydawał się mało atrakcyjny- źródła akcji zaczynały się w czasie II wojny światowej, okazało się, że akcja jest naprawdę wciagająca, a motywy kierujące mordercą całkiem prawdopodobne. Bardzo polubiłam koleżankę Harrego Hole`a- Ellen i bardzo żałuję, że tak szybko zniknęła ze sceny :( A głównego bohatera polubiłam- jest szczery, lojalny, oddany rodzinie, pracowity i inteligentny. Ma też problemy z alkoholem, które próbuje zwalczyć.
W tej książce pojawia się na scenie Książę, który stoi zarówno za sprowadzeniem do Norwegii najlepszego karabinu snajperskiego, jak i kilku morderstw w samym Oslo. Czytelnik jako pierwszy dowiaduje się, kto to. Przypatrujemy sie i kibicujemy Hole`owi, żeby jak najszybciej odkrył, kto stoi za jego osobista poniekąd tragedią. W wątku osobistym Harry zakochuje się. Jednak jego wybranka skrywa pewną tajemnicę, o której znowu my jako czytelnicy wiemy, a Harry pozostaje w nieświadomości.
Bardzo jestem ciekawa kolejnych dwóch części i zamknięcia kolejnych wątków :) Cieszę się,że tyle książek Nesbo jeszcze przede mną.

wtorek, 16 sierpnia 2011

Lisa Gardner- W ukryciu

"
Annabelle Granger uciekała, odkąd sięga pamięcią. Jej rodzina regularnie zmieniała nazwisko, miejsca zamieszkania, samochód. Problem w tym, że po śmierci rodziców dorosła już Annabelle dalej nie ma pojęcia, przed kim jej rodzina tak naprawdę uciekała. Stara się żyć normalnie, nie dopuszczając do siebie myśli, że gdzieś tam czyha na nią coś, przed czym ojciec całe swoje życie próbował ją ochronić.
Jednak, gdy pewnego dnia bierze do ręki poranną gazetę, z której dowiaduje się, że zmumifikowane ciało małej Annabelle Granger znaleziono w masowym grobie na terenie byłego szpitala psychiatrycznego, koszmar powraca…
            Sprawa porwania Catherine Gagnon prześladowała policjanta, Bobby’ego  Dodge’a, latami. Związek emocjonalny, jaki połączył go z ofiarą oraz niefortunna policyjna akcja niemal zrujnowały mu karierę. Kiedy uporał się wreszcie z demonami przeszłości, zrezygnował z pracy snajpera i próbując się odciąć od przeszłości, rozpoczął pracę detektywa, sprawy zdawały się biec wreszcie dobrym torem.
Ale pewnego dnia zostaje wezwany na niecodzienne miejsce zbrodni. Podobieństwo podziemnej kryjówki do dawnego więzienia Catherine, sześć zmumifikowanych zwłok i tylko jeden ślad muszą być zapowiedzią kolejnego koszmaru…"
Powiem tak- to jedna z najlepszych książek kryminalnych, jakie czytałam :) A podobno inne książki Gardner są jeszcze lepsze... "W ukryciu" powinno być wzorem do pisania dla innych autorów, którym wydaje się, że potrafią pisać i tworzyć napięcie ;)) W tej książce główną bohaterką jest Anabelle Granger, którą całe zycie chronił ojciec, uciekali z miasta do miasta przed... właśnie nie wiadomo przed czym. Razem z Anabelle próbujemy odkryć przeszłość jej rodziny i odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób ona i jej rodzina powiązani są z inną tragedia sprzed lat. Całe dochodzenie poprowadzone jest w sposób mistrzowski, pojawiają się nowe fakty, w które trudno uwierzyć i które powodują kompletne zamieszanie i we współczesnym dochodzeniu i w zyciu Anabelle. Ostatecznie pojawia się na scenie trzech podejrzanych, każdy tak samo prawdopodobny, jak inni. Każdy ma motyw i możliwość. Rozwiązanie zagadki jest całkowicie zaskakujące! nie sposób go przewidzieć. Chociaż pod koniec książki wydaje nam się, że już wszystko wiemy- kto, co i jak, to nagle się okazuje, że figa- nic nie wiemy! Akcja cały czas trzyma w napięciu i trudno się od książki oderwać :)
Ja się książką zachwyciłam i ja polecam gorąco :))

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Tess Gerritsen- Chirurg

"
Brutalny zabójca zabija młode samotne kobiety przeprowadzając na nich zabieg wycięcia macicy bez znieczulenia. Policja ustala, że podobna seria zabójstw miała miejsce dwa lata wcześniej, a ich sprawca został zastrzelony przez doktor Cordell- jedyną ofiarę, której udało się ujść z życiem. Teraz znów czuje się zagrożona. Jej sprzymierzeńcem jest detektyw prowadzący śledztwo. Czy obie sprawy i obu zabójców coś łączy? "
 
Ze wszystkich książek Gerritsen ta podobała mi sie najbardziej. Oczywiście pojawia się tutaj wątek miłości i pożadania od pierwszego wejrzenia, ale to chyba "choroba zawodowa" autorki. Poza tymi opisami namiętności między detektywem a doktor Cordell cała reszta spełania wszelkie wymagania- jest tajemnica, zagrożenie, niewiadomy sprawca. Jego odkrycie, jak i motywy nim kierujące, są sporą niespodzianką dla czytającego.
Na scenie pojawia się też Jane Razzoli, detektyw wzbudzająca skrajne uczucia- od sympatii po niechęć. Właśnie ta niewymiarowość bohaterki jest sporą zaletą. Książkę z czystym sumieniem polecam :)

czwartek, 11 sierpnia 2011

Mari Jungstedt- Umierający dandys

"
W mroźny, niedzielny poranek zostają odnalezione zwłoki mężczyzny, wiszące na bramie starówki w Visby – stolicy Gotlandii. Ofiara to właściciel galerii – Egon Wallin. Inspektor Knutas trafia na ślad prowadzący go do półświatka handlarzy narkotyków, prostytutek, homoseksualistów i złodziei obrazów."

Jest to moja druga książka tej autorki i o ile nie dopadnie mnie jakiś kryzys kryminalny, już po tą autorkę nie sięgnę. Tytuł książki to zarazem tytuł obrazu Nilsa Dardela. Zostaje on skradziony pewnej nocy. W jaki sposób łączy się jednak ze śmiercią właściciela galerii? czy w ogóle ma coś wspólnego czy to jedynie przypadek i zbieg okoliczności? Inspektor Knutas musi znaleźć odpowedzi na wiele pytań. A tych nie brakuje. Jungstedt zasypuje nas kolejnymi wątkami i motywami- a to paserstwo, a to prostutucja męska, a to świat homoseksualistów, a to oszukana żona. Wiele wątków jest zaczętych, daje nadzieje na rozwinięcie. A jednak nie... autorka jakby sie niektórych wymyslonych przez siebie motywów wystraszyła  i skupia sie na jednym, pozostałe wyjaśniając niemal w jednym zdaniu na końcu książki. Sam zabójca i jego działanie...nie przekonały mnie. Podobnie jak jednowymiarowe postaci, słabe tło społeczne. Ogólnie mam wrażenie, że książki Kari Jungstedt to takie "podróbki" prawdziwych kryminałów skandynawskich.
Słaba książka.

wtorek, 9 sierpnia 2011

Aleksandra Marinina- Obraz pośmiertny

"
Moskwa, młoda aktorka zostaje uduszona w swoim mieszkaniu. Brak śladów włamania i dwie starannie umyte filiżanki sugerują, że ofiara znała swego zabójcę. Kradzież biżuterii i pieniędzy wskazuje z kolei na rabunkowy charakter przestępstwa. Niewykluczone jednak, że zabójca podsuwa milicji fałszywy trop... Prowadząca śledztwo major Anastazja Kamieńska uważa, że kluczem do rozwiązania zagadki śmierci Aliny Waznis jest jej osobowość. Tworząc portret psychologiczny ofiary, swoisty pośmiertny obraz dziewczyny, dociera do mordercy. Wie, kto zabił, ale nie ma pojęcia dlaczego. Nastia szuka odpowiedzi w filmowym światku Moskwy oraz czytając pamiętnik aktorki. Trafia na ślad innych zbrodni i mężczyzny prześladującego Alinę od lat."

Ach, nowa książka Marininy po dwuletniej prawie przerwie, czy można bardzo marudzić? :) Książka dość niewielka objętościowo w porównaniu do kilku poprzednich części... akcja rozgrywa się w ciągu kilku dni, kiedy to Anastazja Kamienska przy pomocy Stasowa -znanego z "Czarnej listy", rozwiązuje kolejną zagadkę morderstwa. Tak naprawdę samego sledztwa jest niewiele, więcej miejsca zajmuje opis ostatnich dni ofiary oraz fragmenty jej pamiętnika. Nastka prowadzi śledztwo, ale nie ma tu takich opisów Moskwy, jak w poprzednich częściach- żadna woda nie wlewa się do butów Anastazji, nie pije hektolitrów kawy, nie zalega zmęczona w domu, nie ma opisów szarej i ponurej Moskwy, niemiłych urzędników. Wydaje się, jakby te fragmenty zostały pominięte... Niemniej samo rozumowanie Nastki, jej formułowanie przebiegu wydarzeń i wskazanie podejrzanego jest bardzo ciekawe. Podobnie, jak późniejsze doszukiwanie się motywu mordercy. Czyta się bardzo przyjemnie, strony szybko uciekają, szkoda tylko, że to chyba jednak słabsza książka Marininy. Chociaż niektórzy autorzy pisząc takie książki, są chwaleni za świetne i porywające pozycje :))) Polecam? tak :)

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Thomas Kanger- Mężczyzna, który przychodził w niedzielę

"Komisarz Elina Wiik podejmuje sprawę niewyjaśnionego morderstwa, która wkrótce ulegnie przedawnieniu. Niemal 25 lat temu na górskim szlaku przy granicy z Norwegią znaleziono ciało młodej kobiety, Ylvy Malmberg. Czasu jest bardzo mało i dramatycznie brakuje wskazówek. Komisarz Wiik musi ponownie zbadać materiał dowodowy zebrany w czasie śledztwa, by znaleźć choćby najmniejszy ślad wskazujący na mordercę. Jednak im bardziej zagłębia się w tą sprawę, tym więcej pojawia się wątpliwości. Przed kim uciekła Ylva do starej chaty na lapońskim odludziu, kto był ojcem jej dziecka, czy człowiek, który odwiedzał ją w niedzielne przedpołudnia jest mordercą? Jeśli nie wyjaśni tajemnicy w ciągu miesiąca, sprawa zostanie zamknięta, a zabójcy nigdy nie dosięgnie sprawiedliwość.
W tym samym czasie dwoje młodych ludzi, próbując rozwikłać rodzinną tajemnicę wyrusza w podróż, która zaprowadzi ich aż do małej, norweskiej miejscowości. Nie wiedzą, że są na tropie mordercy i że grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo.."
 Tak jak obiecywała Kaye w komentarzu do poprzedniej książki Kangera- "Mężczyzna, który.." powinien mi się spodobać. I się spodobał. Bardzo. Mogłabym sparafrazować Kubusia Puchatka i powiedzieć, że "takie kryminały to to, co tygryski lubią najbardziej". Czyli spójna akcja, mało czasu na rozwiązanie zagadki,
zagrożenie, że morderstwo za chwilę się przedawni, chęć Eliny aby rozwiązać zagadkę i pokazać na co ja stać ;) Pasjonujące jest patrzeć, jak odżywa śledztwo sprzed 25 lat. Jak ludziom rozwiązują się języki, bo prawie nic już ich nie krępuje w mówieniu prawdy. Jak Elina szybko formuuje motyw i konsekwentnie idzie tym tropem. W tle poznajemy niektóre aspekty życia osobistego Eliny Wiik, jej zagmatwane uczucia do mężczyzny oraz tęsknotę do macierzyństwa. Jej postac wydaje się bardzo prawdopodobna, znam kilka kobiet, które maja podobny "profil" ;) Polecam z czystym sumieniem.

niedziela, 7 sierpnia 2011

Marta Rogala- Poślubiona korporacji

" Marzenia Walerii Ross, atrakcyjnej trzydziestolatki, spełniają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zdobywa wymarzoną pracę i bardzo ambitnie podchodzi do powierzonych jej zadań. Dość szybko zostaje wciągnięta w wir projektów, wielkiego biznesu i spotkań. Wieczorami, popijając wino z butelki, odpowiada na służbowe maile, pracuje też po nocach, w weekendy i święta. Urlop wydaje się abstrakcją, a gdy już nadchodzi, to i wówczas praca nie pozwala o sobie zapomnieć. Z każdym dniem Waleria coraz bardziej oddala się od rodziny i przyjaciół, a pragnienie wielkiej miłości zagłusza przelotnymi związkami i odpowiadaniem na jeszcze większą liczbę pojawiających się maili. Korporacyjne macki już ją oplotły, ale od takiego życia jest już uzależniona – podkręca adrenalinę i daje poczucie bycia w samym centrum ważnych wydarzeń. Poczucie, że jest się najlepszym…Pełen absurdu i samotności korporacyjny świat zaskakuje Walerię. Tak bardzo, że czasami ma ochotę ponownie przejąć kontrolę nad swoim życiem, zostawić wszystko i jutro po prostu nie przyjść do biura".

Myślałam, że to książka z jakimś morałem, ale jednak rozczarowałam się w tym względzie. Czytając opowieść o życiu Walerii Ross poczułam się zmęczona :) ona ciągle pracuje, po 15h na dobę, ciągle odbiera maile, gdzieś dzwoni, spotyka się z klientami, ciągle w biegu. Szef nie szanuje jej czasu, nie szanuje jej i jej pracy. Uff..można by pomyśleć, że będzie to Walerii przeszkadzało na tyle, żeby rzucić pracę, ale nie.. nie ma już przyjaciół, niby-chłopaka, wolnego czasu. Jak ja jej współczułam... Lubię swoją pracę, choć nie jest ona zgodna z moim wykształceniem. Kiedyś uczyłam, teraz bardziej zarządzam. Ale codziennie coś się dzieje, szlifuję języki, zdobywam klientów. Kręci mnie to, ale nie na tyle,żeby o 15 powiedzieć sobie- hm, posiedzę jeszcze ze dwie godzinki. Nie. Wychodzę, a za drzwiami biura staram się zapomnieć o pracy i pomyśleć, że w domu czeka stęskniona córka. I tym się nakręcam- życiem rodzinnym, Rozdzielam te dwie strefy swojego życia, a nie każdy chyba tak umie. Jak już wspomniałam, książka nie ma żadnego morału, puenty. Waleria pracuje jak pracowała, na koniec jedynie dostaje podwyżkę i obietnicę, że dostanie kogoś do pomocy. A życie prywatne? chyba według zasady- "jakoś to będzie". Wydaje mi się, że autorka nie bardzo miała pomysł na zakończenie i chyba to widać. Czytało się przyjemnie, ale nie rewelacyjnie ;)

czwartek, 4 sierpnia 2011

Arne Dahl- Misterioso

"Znany szwedzki finansista zostaje brutalnie zamordowany, po nim kolejny i jeszcze następny. W celu wykrycia sprawcy komenda policji tworzy specjalną Grupę A, złożoną z sześciu policjantów z całego kraju. Grupa ma za zadanie wykryć, kto jest sprawcą zuchwałych zabójstw. Media nazwały mordercę Łowca Rekinow. Ślady wiodą do rosyjskiej mafii. W trakcie pościgu za seryjnym mordercą upada piękna, lecz fałszywa fasada wielkich interesów, odsłaniają się brudy, perwersja i gwałty. Arne Dahl daje nam próbkę świetnego stylu i niezwykłej zręczności w komponowaniu emocjonującej powieści kryminalnej. Wszystkie jego książki to doskonały obraz społeczeństwa i komentarz do współczesności. To mocne kryminały w tak popularnym dziś skandynawskim stylu."

Przyznam szczerze, że mam mieszane uczucia co do tej książki. Nie jest to kryminał w stylu, do jakiego przywykłam po przeczytaniu dziesiątek innych kryminałów skandynawskich. Porównałabym tą książkę bardziej do stylu Harlana Cobena czy innych, gdzie akcja toczy się szybko, bohaterem jest przystojny facet a u jego boku pojawia się piekna kobieta. Tu własnie tak jest. W obliczu poważnych zabójstw formuje się Dryżyna A ( nie mylić z ekipą z amerykańskiego serialu :)) w skład Drużyny wchodzi kilku najlepszych policjantów w Szwecji, mają za zadanie rozwiązać zagadkę zabójstw kilku finansistów. I cała książka składa się z kolejnych akcji, wypadów, śledzenia kogoś, narad nad kolejnymi posunięciami. Wszystko sprawnie napisane, nawet się da w to wciągnąć, ale czy poleciłambym ją komuś, kto sie chce w skandynawskie kryminały wciągnąć? Nie. Zdecydowanie odstaje od klasyków Larssona, Mankella czy nawet Marklund. Nie pojawia się tutaj żadne nawiązanie do problemów społecznych, bo trudno za takie uznać wzmiankę o uchodźcach z krajów balkańskich. Sam bohater pokazany jest tak powierzchownie, że trudno się jakoś z nim identyfikować i polubić go lub nie. Także chyba z dalszych części zrezygnuję :)

wtorek, 2 sierpnia 2011

Kjell Ola Dahl-Mały złoty pierścionek


RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE ZORGANIZOWANYM PRZEZ SERWIS ZBRODNIA W BIBLIOTECE

" Pewnego niedzielnego poranka komisarz Gunnarstranda zostaje wezwany na miejsce okrutnego morderstwa. Ofiara, młoda dziewczyna, bawiła się poprzedniego wieczoru na imprezie zorganizowanej przez dyrekcję ośrodka dla narkomanów. Dawna podopieczna zakończyła leczenie i rozpoczynała właśnie nowe życie. Dlaczego musiała zginąć? Czy ciemna przeszłość Katrine jest kluczem do rozwiązania zagadki tej zbrodni? Komisarz Gunnarstranda i jego asystent Frank Frølich rozpoczynają żmudne śledztwo..."

Spotkałam się z opiniami, że ta książka jest przegadana i ogólnie nijaka. A mnie się bardzo podobała! Mamy tu duet policjantów- młodszego i stareszego, różniących sie pod wieloma względami, ale podobnymi w tym najważniejszym-chęcią dotarcia do prawdy. Podobnie jak w przypadku innych skandynawskich kryminałów, samo morderstwo jest pretekstem do pokazania problemów społecznych. W tym przypadku poruszana jest między innymi kwestia etyki pracowników ośrodka leczącego uzależnienia. Czy ci sami ludzie, którzy grzmią, że picie/palenie/narkotyki są złem, po godzinach mogą sami w sposób nieograniczony korzystać z tychże używek? czy na takie przyjęcia należy zapraszać osobę, która dopiero co z takich uzależnień wyszła?
Podoba mi się prowadzenie śledztwa, żmudne, trudne, często okazuje się, że tropy są mylne, że trzeba się trzy kroki wrócić, żeby zrobic jeden naprzód. Ja się wychowałam na książkach Agaty Christie i Herkulesie Poirot i bardzo podoba mi się podobna metoda zastosowana u Dahlego-  kiedy pojawia sie kolejny podejrzany, trzeba zadać mu mnóstwo pytań, złapać go na niekonsekwencji, "dopasować" do wydarzeń. Okazuje się wtedy, że każdy miał sposobność i motyw zamordować młodą dziewczynę. Ale właśnie powolne odrzucanie kolejnych hipotez pozwala zacząc przyjmować za pewnik to, co do tej pory wydawało się najmniej prawdopodobne. Na pewno sięgnę po kolejne książki tego autora :)

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Julie Powell- Julie& Julia

Oryginalna i zabawna powieść obyczajowo... - kulinarna! Julie, nowojorska sekretarka przed trzydziestką, sfrustrowana swym nudnym życiem, postanawia przez rok zrealizować 524 przepisy, wypełniające słynną amerykańską książkę kucharską sprzed lat, napisana przez Julię Child (postać autentyczna). Ambitnej kucharce-amatorce kibicują: mąż, przyjaciółki i brat. Przepisy są coraz trudniejsze, a dania coraz dziwaczniejsze, ale nie może się już wycofać, bo sprawę nagłaśniają media...

Moja sympatia do Julii Child pojawiła się po przeczytaniu jej książki "Moje zycie we Francji", którą gorąco polecam. Podziwiam ją i jej małżeństwo z Paulem, podziwiam jej pasję , jaką stało sie gotowanie, jej dążenie do doskonałości i niepoddawanie się przeciwnościom wszelakim.
Z przyjemnością czytałam też książkę Julie Powell o tym, jak postanowiła się zmierzyć ze sztandarową książką Julii Child. Jej perypetie związane z gotowaniem są przezabawne. Okazuje się, że nie wszystkie przepisy są wykonalne przez amatorkę ;) ale jest sporo innych, które po przygotowaniu okazuja się istnymni ambrozjami. W tle  przewijają się przygody brata Julii Powell oraz jej trzech szalonych przyjaciółek. Zresztą samo zycie Julii i jej męża wywołują uśmiech na twarzy. Przy czytaniu dobrze jest się zaopatrzyć w jakieś przegryzki, bo opisy przygotowywanych potraw bardzo wpływają na pracę kubków smakowych :)
Książkę polecam jako typowo babskie czytadło, lekki język Powell, sporo humoru i pisanie z przymrużeniem oka powodują, że nie męczymy się czytając opis gotwania 524 potraw w 365 dni :)))
Teraz mam chęć na film; podobno Meryl Streep BYŁA w tym filmie Julią Child, nie grała jej :))

niedziela, 31 lipca 2011

Daniel Glattauer- Napisz do mnie

Z okładki: Historia miłosna Emmi i Leo. Oboje w połowie trzydziestki. On jest pracownikiem uniwersytetu. Ona projektuje strony graficzne. Pewnego dnia przez błąd w adresie mail Emmi ląduje w skrzynce Leo. Sytuacja powtarza się, wreszcie za którymś razem Leo reaguje. Wkrótce z tego przypadkowego kontaktu "przez klawiaturę" rozwija  się ożywiony, efektowny dialog. Spotkanie w rzeczywistym świecie wydaje się nieuchronne, jednak kwestia ta okazuje się dla obojga trudna. Leo próbuje właśnie stanąć na nogi po zakończonym związku. Emmi jest szczęśliwą mężatką.."

Książka nie jest najwyższych lotów :)) jest lekka i bardzo łatwa w odbiorze ;) czytałam ją na tylnym siedzeniu samochodu w drodze do Zakopanego, między sprawdzaniem na mapie, gdzie jesteśmy, podawaniem córce picia  a mężowi kanapki :) i nie straciłam wątku ani na chwilę. Także można się domyślać "głębi" tej książki. To tak, jakby czytać "Samotność w sieci", ale omijając wszystkie pseudonaukowe i filozoficzne fragmenty. Zostaje samo pisanie o sobie, o wyobrażeniach o tej drugiej osobie, myśli o spotkaniu. Jedyne, co zaskakuje w jakiś sposob- to zakończenie. Spodziewałam się bardziej standardowego zamknięcia fabuły, a tu proszę...
Jest druga część tej książki, ale nie wiem czy po nią sięgnę.

wtorek, 19 lipca 2011

Joanna Chmielewska- Byczki w pomidorach

Z okładki:" Powraca świat Alicji. Znów stado zaprzyjaźnionych osób pęta się po cudownym ogródku i kulinarnie szaleje w kuchni. A gospodyni jak zwykle otwiera drzwi przed każdym, częstuje jajkiem na śniadanie, wypija niezmierzone ilości kawy i zabrania zaglądać do lodówki. Nawet do wiecznie głodnego Marianka demonstruje autentyczna słabość. I oto wizyta nowej pary przynosi obrzydliwość w powietrzu. On - oblizuje łyżki i widelce, rzuca się na szyję nowo poznanych dam, zżera robaczki ze stołu i udaje, że zna się na winach...Ona - kamiennie milczy, ostrożnie chodzi i podobno umiera z miłości do niego. A gdy on nie wraca z pewnej wycieczki, interesuje się tym nawet pan Muldgaard..."

Co to mówią o odgrzewanych kotletach....? Chmielewska powraca do miejsca i ludzi, którzy w książce "Wszystko czerwone" przyprawiali nie o napady śmiechu. "Byczki..." to sprawdzony schemat- zabałaganiony dom Alicji, pełno odwiedzających ją osób- często całkiem obcych, morderstwo, próba odnalezienia mordercy własnymi siłami plus pan Muldgaard jako osłoda. Czyta się , owszem, całkiem sprawnie- na pewno lepiej, niż np " Rzeź bezkręgowców", której z nudów nie zdołałam doczytać do końca :(
Z Chmielewską zdaje się jest podobnie jak z Musierowicz, im nowsze książki, tym akcja i bohaterowie mniej prawdopodobni. Czytałam tą książkę na wsi, między bieganiem za córką, pilnowaniem grilla a opalaniem się i nie straciłam wątku. Do poczytania w weekend w "międzyczasie" polecam, tym znającym Chmielewską raczej z klimatów "Lesia" radzę się zastanowić.

czwartek, 14 lipca 2011

Thomas Kanger-Pogranicze

"Pewnego ranka codzienność staje się dla Eliny Wiik nie do zniesienia. Praca w policji dawno straciła sens, a dni toczą się jednostajnym torem. Bez zastanowienia wsiada więc do samochodu i rozpoczyna podróż w nieznane  - podróż, która zmieni jej życie. Przypadkiem trafia do miasteczka we Włoszech, gdzie poznaje mężczyznę, z którym połączy ją nagła namiętność i gwałtowne uczucie. Niestety, przeszłość ukochanego pełna jest mrocznych sekretów. Gdy zostaje zamordowany, Elina wpada w wir dziwnych zdarzeń. Musi sięgnąć po najgłębsze pokłady intuicji i policyjnego doświadczenia, by rozwikłać tajemnice związane z jego życiem i śmiercią. W swoim śledztwie dotrze do miejsc, w których prawda i mity splatają się w jedno."
Biorąc do ręki tą książkę spodziewałam się kolejnego typowego skandynawskiego kryminału, a więc mroczne ulice Goteborga, Sztokholmu czy Uppsali, jakiegoś policyjnego komisarza z nałogami, tajemnicę z przeszłości. A co dostałam? spore zaskoczenie. Akcja książki zaczyna się wręcz jak romans- spotkanie dwóch osób, miłość od pierwszego wejrzenia, wspólne upojne chwile. A potem mężczyzna zostaje zamordowany , a tajemnicę jego życia postanawia wyjaśnic zakochana w nim kobieta. I tak Elina Wiik rozpoczyna międzynarodowe śledztwo, którego wątki prowadzą ją na tereny byłej Jugosławii. Razem z nią poznajemy zagmatwaną historię tych rejonów, walk między Chorwatami i Serbami,  wzajemnej nienawiści między ludźmi, którzy niedawno byli dobrymi sąsiadami. Obserwujemy przemianę Eliny z kobiety pogrążonej w depresji po śmierci ukochanego, po zdeterminowaną kobietę-policjantkę, szukającą wytrwale prawdy. Wydarzenia w opisane w książce miały miejsce kilkanaście lat temu, sama wojna- 16. A jednak ile o niej wiemy? Ja sama niewiele. A jednak w wielu ludziach ta wojna nadal żyje, nadal ją wspominają i nadal ma wpływ na ich teraźniejsze życie.
 w książce pada piękne zdanie: Pewnie miną pokolenia, zanim zrozumiemy, że można być zarówno ofiarą, jak i katem, zanim dotrze do nas, że człowiek ma jednocześnie dwie strony, czarną i białą albo czerwoną i białą jak chorwacka flaga. Krew i niewinność. Ale właśnie dlatego trzeba to pojąć już teraz.
 To było moje pierwsze zetknęcie z Thomasem Kangerem. Sięgnę po pierwszą z serii książkę "Mężczyzna, który przychodził w niedzielę">