Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał polski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał polski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 stycznia 2018

Igor Brejdygant- Szadź

Jestem zdania, że rzeczy dobre przyciągają rzeczy jeszcze lepsze :) W tym  przypadku mam na myśli emitowany dawno temu w telewizji publicznej serial "Paradoks" z Bogusławem Lindą w roli głównej. Jak dla mnie jeden z najlepszych seriali kryminalnych jakie widziałam, a już z tych polskich to w ogóle ;)  Niestety, serial nadawny w porze  dość późnej, bo umówmy się , że 22.00 w czwartek to nie jest najbardziej atrakcyjne pasmo ;) po drugie- seial był inteligentny, bazujący na wiedzy odbiorcy. Należało się skupić, a nie oglądać tak między prasowaniem a zmywaniem. No i po trzecie-brakowało w nim przesłodzonych wnętrz, modnych ubrań i typowo serialowych ujęć miasta. Była to po prostu podukcja dla wymagającego odbiorcy. Zakończył się po pierwszym  sezonie a ja i dość spora grupa fanów nie doczekała się kontynuacji. Wielka szkoda :(

Skąd ta dygresja? Ano autor "Szadzi" to scenarzysta serialu "Paradoks". A że serial był bardzo dobry, możny było z dużym prawdopodobieństwem założyć, że i książka będzie trzymała poziom.


No i tu wtopa absolutna. Mam wrażenie, że autor chciał w jednej książce upchnąć wszystkie swoje pomysły na fabułę. Mamy więc i politykę wspólczesną, i afery narkotykowe, i zagadkę kryminalną która swe korzenie ma w dalekiej przeszłości, mamy zabójcę doskonałego i jeszcze doskonalszą policjantkę. A na koniec mamy zabieg, którego ja osobiście nie znoszę i uważam, że jedynie bardzo dobry autor da z nim radę : poznajemy zabójcę już na początku książki. Ja zostałam wychowana, czy też raczej wychowałam się na książkach fenomenalnej Agaty Christie i to jej sposób prowadzenia śledztwa jest dla mnie wyznacznikiem do dzisiaj. Jest zabójstwo, są wątki do sprawdzenia, grono podejrzanych i dedukcja pozwala nam wytypować sprawcę. Uwielbiam razem ze śledczym odkrywać kolejne karty i próbować się domyślić, kto jest Złym. W "Szadzi" tej przyjemności zostałam pozbawiona. 

Oczywiście jako dobry scenarzysta Brejdygant napisał książkę, którą czyta się bardzo sprawnie. Jest bardzo dynamiczna, krótkie rozdziały pozwalają unikać przestojów. Wszystko to jest bardzo fajne i efektowne, ale w efekcie niestety słabe jako całość. 

Jestem wymagającym czytelnikiem. Poszukiwania doskonałego kryminału trwają :) 


piątek, 15 stycznia 2016

Katarzyna Puzyńska-Więcej czerwieni



" W Lipowie lato w pełni. Na polach rozpoczynają się żniwa, a w sadach dojrzewają jabłka. Młodszy aspirant Daniel Podgórski czuje, że znalazł się w najlepszym momencie swojego życia. Tymczasem w okolicach sennego zazwyczaj Lipowa zostają zabite dwie młode kobiety. Sprawca okaleczył brutalnie ich ciała. Policja kryminalna z Brodnicy podejrzewa, że oba zabójstwa mogą być dziełem seryjnego mordercy. Podgórski dołącza do ekipy śledczej prowadzonej przez kontrowersyjną komisarz Klementynę Kopp. Policja stara się znaleźć punkty wspólne pomiędzy obiema ofiarami i stworzyć profil zabójcy. Brak postępów w śledztwie zbiega się z kłopotami w życiu prywatnym policjanta.
Czy Podgórski odkryje, jaki jest prawdziwy cel mordercy? Czy uda się w porę zapobiec śmierci kolejnej kobiety?" 

To druga książka z serii o Lipowie. Na pewno jest lepsza niż pierwszy tom, znacznie bardziej poukładana, składna, bohaterowie są już znani, a sama akcja niemal sama posuwa się do przodu. Autorka dobrze pozostawia podpowiedzi , rozsiewa niepewność, myli tropy. Dobrze też zachowane są proporcje pomiędzy śledztwem, a życiem prywatnym bohaterów.
Co razi? Liczne powtórzenia, ciągłe przypominanie kto jest kim  ( pielęgniarka Milena, młodszy aspirant Daniel Podgórski itd) i coś, co mnie bardzo w kryminałach denerwuje: nadużywanie tajemnicy. Nie wiem , czy to dobrze wytlumaczę. Ja lubię wiedzieć o czymś, jakimś odkryciu  w tym samym momencie, co bohater. A u Puzyńskiej jest tak: " Klememnytna Kopp spojrzała na zdjęcie i już wszystko wiedziała". Ona tak, a ja nie. I dlatego nie do końca mogę sama odkrywać tajemnicę zabójstwa. 

wtorek, 3 listopada 2015

Katarzyna Bonda-Pochłaniacz

" Zima 1993. Tego samego dnia, w niejasnych okolicznościach, ginie nastoletnie rodzeństwo. Oba zgony policja kwalifikuje jako tragiczne, niezależne od siebie wypadki.

Wielkanoc 2013. Po siedmiu latach pracy w Instytucie Psychologii Śledczej w Huddersfield na Wybrzeże powraca Sasza Załuska. Do profilerki zgłasza się Paweł „Buli” Bławicki, właściciel klubu muzycznego w Sopocie. Podejrzewa, że jego wspólnik - były piosenkarz i autor przeboju Dziewczyna z północy - chce go zabić. Załuska ma mu dostarczyć na to dowody.
Profilerka niechętnie angażuje się w sprawę. Kiedy jednak dochodzi do strzelaniny, Załuska zmuszona jest podjąć wyzwanie. Szybko okazuje się, że zabójstwo w klubie łączy się ze zdarzeniami z 1993 roku, a zamordowany wiedział, kto jest winien śmierci rodzeństwa. Jednym z kluczy do rozwiązania zagadki może okazać się piosenka sprzed lat."

To moje kolejne podejście do Bondy i z każdą książką coraz bardziej się do niej przekonuję. "Pochłaniacza" znają chyba już wszyscy, więc się powtórzę z zachwytami. Jedyne co, to bardzo trudno było mi sobie wyobrazić zabezpieczanie takiego śladu jak zapach. Z wielką ciekawością czytałam te opisy, zastanawiam się czy faktycznie tak to wszystko przebiega? 

poniedziałek, 4 maja 2015

Katarzyna Bonda- Tylko martwi nie kłamią

Profiler policyjny musi rozwikłać zagadkę śmierci śmieciowego barona, którego ciało znaleziono w jednej z katowickich kamienic. Ofiara jest osobą, która za swojego życia swoim zachowaniem dorobił się wielu wrogów i osób źle mu życzących. Nikogo nie dziwi, że ktoś go zamordował. Pytanie tylko- kto tego dokonał?
Wszystkie poszlaki wskazują na biznesowe porachunki, ale Hubert Meyer czuje, że sprawa może mieć związek z morderstwem sprzed 17 lat. Do wyjaśnienia tej sprawy zostaje zwerbowany przez inspektora Szerszenia, a we współpracy pomaga także prokurator Weronika Rudy. Wszyscy razem starają się ustalić fakty z przeszłości z tymi z teraźniejszości. Hubert Meyer z kolei stara się stworzyć jak najdokładniejszy portret psychologiczny zabójcy/zabójców. Na ile będzie on pomocny? 

To moja druga , po "Florystce" książka Katarzyny Bondy. Podoba mi się jej styl pisania, dokładność w przedstawianiu kolejnych wątków, równoczesne ze śledczymi  odkrywanie nowych faktów. Podoba mi się wielowątkowość, to że przedstawione postaci nie są idealne, ale mają jakieś swoje "brudy". No i podoba mi się umiejscowienie akcji, tym razem na Śląsku, wplecenie gdzieś w fabułę gwary, odróżnianie Śląska od Zagłebia ;) 
Ale co mi się nie podobało? Przegadanie. Ta książka ma prawie 600 stron! myślę, że o jakieś 150 stron jest zbędne. Mimo, że od początku wciągnęłam się w akcję, to pod koniec miałam już myśli " dobra, niech to się już skończy".

Generalnie polecam, ale komuś kto ma dużo czasu na czytanie :) albo lubi być z jednym bohaterem przez długie tygodnie :)

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Wojciech Chmielarz- Przejęcie

" Środek upalnego lata, Kolumbia. Grupa Polaków wybranych do reklamy Coca-Coli spędza wakacje życia w luksusowym hotelu nad oceanem. Ale kiedy beztroscy turyści dostaną od Kolumbijczyków propozycję nie do odrzucenia, raj zmieni się w piekło. I nie wszyscy wrócą z tej podróży…

Sobota nad ranem, w Warszawie wstaje świt. Słychać śpiew ptaków i szum rzeki. Z mostu Gdańskiego zwisa ciało mężczyzny – rozpruty brzuch, ręce skrępowane na plecach, a w ustach orzeszek ziemny. W skorupce."

Jak już miałam książkę w rękach, okazało się że to kolejna część cyklu. Na szczęście okazało się, że znajomość osobistych losów Jakuba Mortki nie przeszkadza w odbiorze treści. A ta jest znakomita! W tym przypadku całe szczęście, że miałam przymusowy urlop ( L4), bo mogłam totalnie zatopić się  w książce, czytać bez opamiętania wiele godzin w ciągu dnia. A sama fabuła jest dość zagmatwana, bo na początku znajdujemy się w Kolumbii, poznajemy mechanizm poszukiwania i omamiania "mułów", czyli przymusowych przemytników narkotyków.  Drugim wątkiem jest seria morderstw jaka zalewa Warszawę. Zabójstwa te są brutalne i - jeśli można użyć takiego sformułowania- efektowne. Pojawia się niezliczona ilość wątków, śladów, tropów, ale Chmielarz nad wszystkim doskonale panuje, prowadząc fabułę do bardzo zaskakującego finału.
Ja polecam i na pewno sięgnę rówznież po pozostałe tomy z tej serii 

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Katarzyna Bonda- Florystka

Hubert Meyer popełnił błąd w profilu i na jakiś czas porzucił pracę w policji. Stary przyjaciel prosi go o pomoc w przesłuchaniu matki, w związki z zaginięciem jej 9-letniej córki. Policjanci próbują tę sprawę połączyć z bestialskim zabójstwem 11-letniego Amadeusza, którego matka jest szanowaną w mieście florystką. Okazuje się, że była ona ostatnią osobą, która widziała Zosię żywą. Kobieta zaczyna pomagać policji w poszukiwaniach i gdy ciało odnajduje się na tym samym cmentarzu, gdzie pochowano Amadeusza, florystka staje się główną podejrzaną.

 Słyszałam o innej książce tej autorki ("Pochłaniacz")  i czytałam wiele pochlebnych opinii o pisarstwie Katarzyny Bondy. Kiedy dojrzałam tą książkę na bibliotecznej półce, od razu zawędrowała do kolekcji świątecznego stosika.
Książka jest bardzo dobra. Świetna akcja, pomieszanie wątków, motywów. Mimo, że na końcu zorientujemy się ile wskazówek dostaliśmy po drodze, poczujemy się oszukani- że jak to? Przecież to takie banalne było!  :) Bardzo podoba mi się Hubert Meyer, bardzo udana postać, dość nieszablonowa, myśląca, ale mająca też swoje wady. Podobnie jest z jego towarzyszką, Leną Pawłowską- inteligentna babka, znająca swoje mocne strony; ale też zakompleksiona i mająca swoje tajemnice. Razem tworzą duet, który doprowadza do wykrycia zbrodni.
Jedyne co mogę zarzucić tej książce, to dłużyzny. Cała powieść ma prawie 600 stron, uważam że spokojnie można było skrócić niektóre fragmenty bez straty dla ciągłości i napięcia akcji. Niemniej to kolejny dobry polski kryminał.

wtorek, 9 grudnia 2014

Mariusz Czubaj-Martwe popołudnie


Upalne lato 2013 roku. W hotelu w Gdańsku zostaje zastrzelony polski parlamentarzysta. Motywy zabójstwa nie są jasne, a egzekucja budzi niepokój wśród polityków i urzędników państwowych. Zamordowany był członkiem komisji do spraw służb specjalnych, zaś przy zwłokach znaleziono amfetaminę. Kilka tygodni później Marcin Hłasko – niegdyś policjant, a dziś ekspert zajmujący się sprawami bezpieczeństwa w firmach – dostaje prywatne zlecenie. Hłasko ma odnaleźć byłego dziennikarza i specjalistę od marketingu politycznego, Daniela Okońskiego. Okazuje się, że mężczyzna pracował nad biografią wpływowego polskiego biznesmana i pewnego dnia zniknął bez śladu.
Hłasko przyjmuje zlecenie bez zbytniego entuzjazmu; teraz zamiast przesiadywać w domku fińskim na Jazdowie krąży po warszawskich slumsach i hipsterskich klubach na Placu Zbawiciela, styka się, jak sam mówi, z polską Świętą Trójcą, czyli przenikającym się światem polityki, biznesu i mediów.
Sprawa, która początkowo wydawała mu się banalna przybiera inny kształt, gdy dowiaduje się, że Okoński nie był jedynym, który zaginął w ostatnim czasie. Hłasko stopniowo odkrywa ślady prowadzące do zdarzeń sprzed wielu lat. I niektórzy zrobią wszystko, by detektyw zabrał zdobytą wiedzę do grobu.


Tomem tym Czubaj powołuje do życia nowego bohatera- Marcina Hłasko. Całkiem przyjemny typ ten Hłasko, poukładany, wykształcony, lubi biegać i nie słucha obsesyjnie muzyki  :) mam alergię ostatnio na takich detektywów, którzy jednocześnie są krytykami muzycznymi.
Bardzo podoba mi się styl prowadzenia narracji, taki z lekko wyczuwaną ironią, świetnym humorem. Hłasko jest świetnym obserwatorem współczesnej sceny politycznej i wypowiadanie przez niego komentarze są momentami mocno odważne i prowokujące.  Co ważne, większość wydarzeń brzmi całkiem prawdopodobnie i sensownie, fabuła wciąga od pierwszego czytania. Na pewno będę czekała na kolejne tomy z tym bohaterem.

piątek, 6 września 2013

PM Nowak- Ani żadnej rzeczy...

" W willi w Podkowie Leśnej od strzału w głowę ginie trzydziestodziewięcioletnia kobieta. Komisarz Jacek Zakrzeński z Komendy Stołecznej Policji podejrzewa, że za zbrodnią stoi ekscentryczny mąż zamordowanej. Jego alibi wydaje się jednak niepodważalne. W miarę trwania śledztwa krąg podejrzanych się powiększa. Sprawę nadzoruje młody prokurator Kacper Wilk – ekscentryczny osobnik o dziwacznych manierach.

Gdy śledztwo trafia na pierwsze strony gazet, sprawy wymykają się spod kontroli. Zakrzeński powoli traci nadzieję na schwytanie sprawcy, za to Wilk zaczyna mieć własne pomysły..."

Tyle od wydawcy. Powiem szczerze, że po rodzime kryminały sięgam rzadko i z oporami. Zazwyczaj wydają mi się jakieś toporne i pisane z wielkimi trudnościami ;) Po Nowaka sięgnęłam na zasadzie zaufania do Czarnej Serii i w sumie można powiedzieć, że się nie zawiodłam. Może nie jest to jakiś fascynujący debiut czy perełka wśród kryminałów, ale podoba mi się kameralność śledztwa, wielokrotne przesłuchiwania świadków, powtarzanie różnych wersji zdarzeń, myślenie, szukanie dziury w zeznaniach. Poza tym pojawił się naprawdę ciekawy duet policjant-prokurator, w którym ten drugi miał być niby "na doczepkę", a okazał się dość intrygującą postacią.
Sama fabuła może lekko przewidywalna, ale ciekawią mnie dalsze koleje współpracy komisarza Zakrzeńskiego z prokuratorem Wilkiem.

wtorek, 28 maja 2013

Jacek Getner- Pan Przypadek i trzynastka

"Pan Przypadek i trzynastka" to pierwsza z czternastu książek opowiadających o przygodach rodzimego detektywa geniusza. Jej bohater, Jacek Przypadek, mimo swoich blisko trzydziestu lat, nie ma konkretnych planów na życie i cieszy się z tego, że nie musi ich robić. Ale któregoś dnia prosi go o pomoc ulubiona sąsiadka, pani Irmina Bamber, której skradziono obrazy. Tak zaczyna się  jego detektywistyczna kariera, która z każdą rozwiązaną sprawą coraz bardziej irytuje różne ważne osoby.
Jacek Przypadek łączy w sobie przenikliwość Sherlocka Holmesa z łobuzerskim wdziękiem porucznika Borewicza i irytującym charakterem doktora House’a. Ta wybuchowa mieszanka powoduje, że może liczyć na sympatię wielu kobiet i szczerą nienawiść rosnącej rzeszy swoich wrogów, którzy za jego sprawą trafili za kratki."

Na książkę składają się trzy opowiadania, które należy czytać chronologicznie, a nie np ze względu na apetycznie brzmiący tytuł rozdziału. Z pierwszego opowiadania dowiadujemy się bowiem kim w ogóle jest Jacek Przypadek, w jaki sposób został detektywem, czym się zajmuje na co dzień oraz jaka jest jego sytuacja rodzinna. W trakcie wyjaśniania pierwszej zagadki uczymy się również w jaki sposób objawia się inteligencja i spryt Jacka Przypadka, że należy zwracać uwagę na najmniejsze nawet szczegóły, zebrać je razem i na ich podstawie wysnuć tezę, którą potem z łatwością można już udownodnić :) Główny bohater opowiadań jest osoba bardzo sympatyczną, poukładaną w wielu dziedzinach życia, ale mająca np dość specyficzne podejście do pracy :)
Książka Jacka Getnera napiana jest bardzo lekkim językiem, ze sporą dawka poczucia humoru. Czyta się ją łatwo i przyjemnie. Mnie osobiście przypomina opowiadania, jakie kiedyś zamieszczane były w miesięczniku "Detektyw". A że do tamtych historii i wydawnictwa mam spory sentyment, także i książka o panu Przypadku bardzo przypadła mi do gustu i na pewno będę szukać kolejnych części.

wtorek, 19 lutego 2013

Joanna Chmielewska- Krwawa zemsta

Już pojedyncza zemsta smakuje słodko, ale jeśli nagle dokonuje się ich kilka i to w niezwykle oryginalny sposób… Celem okazuje się niezbędny element anatomii kobiecej po żmudnym kursie akrobacji cyrkowej, wykorzystywany perfidnie i z wyrachowaniem, szerząc zamęt i mnóstwo zawirowań damsko-męskich. Pewien oprych ze złamanym sercem, po latach poszukiwań, odnajduje niewierną. Niczego niepodejrzewająca żona czyta absurdalny pozew rozwodowy. Omotany erotycznym szaleństwem mąż żąda separacji od stołu i łoża, acz z mizernym skutkiem… Emocje szaleją w biurze projektów i na terenie budowy przyszłego wesołego miasteczka. Heroina romansów opala zasadniczą część ciała kawałkami i w ciągłym ruchu. Zewsząd nadlatują krwiożercze kawałki drutów kolczastych, butelki z kwasem i przedpotopowe narzędzia tortur… A w środku tego wszystkiego potomek historycznych wikingów, o uzębieniu całkiem normalnego koloru, spokojnie wcina hektolitry polskich flaków…

Miałam wielkie dylematy czy kupić tą książkę, bo po poprzednich niewypałach obawiałam się wydać niepotrzebnie pieniądze. Obawy się sprawdziły. Ja tak naprawdę nie wiem o czym jest ta książka. Cała akcja rozgrywała się tak powoli i ślamazarnie, że z bezsilności nie miałam siły nawet przewracać kartek i naprawdę wyczekiwałam, kiedy książka się skończy. To miala być udana książka, której akcja dzieje się w miejscach znanych autorce- w biurze architektonicznym. Ale jeśli Chmielewska myślała, że taki zabieg pozwoli ukryć wady samej fabuły, to niestety-nie trafiła :(
wpadka.

piątek, 12 października 2012

Mariusz Czubaj-Zanim znowu zabiję


Warszawa, 10 kwietnia 2010 roku, w okolicach Dworca Wschodniego Jacek Kos rzuca się pod pociąg. W obliczu katastrofy smoleńskiej śmierć piłkarza z polskiej kadry przechodzi bez echa. Dwa tygodnie później do Katowic przybywa Józef Heinz i prosi syna, którego nie widział od wielu lat, by pomógł mu wyjaśnić powody tego samobójstwa. Kierując się względami osobistymi, Rudolf Heinz postanawia przeprowadzić na urlopie drobne dochodzenie. Zagłębiając się w prywatne śledztwo, profiler stopniowo odkrywa powiązania z niewyjaśnionymi zabójstwami nastoletnich chłopców. Sprawie nadano kiedyś kryptonim ZZZ. Nazwa nawiązywała do listu, który pozostawił nieuchwytny morderca.
Tymczasem w długi weekend majowy ze szpitala psychiatrycznego ucieka Inkwizytor, by wyrównać rachunki z Heinzem i resztą świata...

W najnowszej książce Rudolf Heinz słucha zdecydowanie mniej muzyki, niz ostatnio, ale i tak nadal jest jej niemało. Każdą czynnośc, którą Heinz ma wykonać poprzedza włączeniem odpowiedniej muzyki. Jest to męczące i nużące, podobnie jak wszelkie porówanania, które uwielbia chyba ten śląski detektyw....Nie ma to żadnego wpływu na akcję, ale na irytację czytelnika jak najbardziej.
W książce pojawia się ojciec Rudolfa-Joseph, dotychczas mieszkający w Niemczech, a zajmujący się wyszukiwaniem i odsprzedawaniem futbolowych talentów. Swoją działalnośc prowadzi wraz z dwoma wspólnikami, którzy kiedyś razem z nim biegali po boiskach.Przy okazji poznajemy również różne machlojki rządzące rodzimą piłką, które pewnie w ksiażce pokazane są pewnie w mniejszym stopniu, niz to ma miejsce w rzeczywistości. Joseph Heinz próbuje namówic syna na podjęcie się wyjaśnienia przyczyny samobójstwa byłego piłkarza. Wygląda banalnie, ale w miarę wgłębiania się w temat okazuje się, że nic nie wygląda tak, jak się wydaje. W dodatku we wszystko miesza się były prześladowca Heinza- Inkwizytor. Jego pojawienie powoduje, że mysli Heinza musza biec dwukierunkowo :) Ale to tylko podkręca akcję.
Generalnie gdyby wyciąc wszelkie wstawki muzyczne byłby calkiem przyzwoity kryminał. A na duży plus zasługuje wzmianka o moim mieście :) baaardzo pozytywna :)

piątek, 7 września 2012

Jacek Getner- Dajcie mi jednego z was

Na ulicach miast, w szkołach i restauracjach coraz częściej pojawiają się szaleńcy z bronią, którzy postanawiają ukarać społeczność w jakiej żyją, za mniej lub bardziej wymyślone krzywdy, jakich od niej doznali. Uderzają na oślep, skazując na śmierć wiele niewinnych osób, tylko dlatego, że należą do tej zbiorowości lub przypadkiem się wśród niej znaleźli. Główny bohater tej książki, Głos, jest inny. Starannie wybiera ze swojej przeszłości cztery osoby, które kiedyś go skrzywdziły. Jest wśród nich jego surowy dowódca z wojska oraz mężczyzna, który uwiódł jego żonę. Jest także bardzo bogaty biznesmen, który w nieuczciwy sposób przejął jego firmę, jak również przywódca sekty religijnej, który odebrał mu resztkę nadziei na lepsze życie. Owe cztery osoby stają przed dylematem. Czy próbować się oprzeć żądaniom Głosu? Czy może ulec im, skazując kogoś spośród siebie na śmierć i tym samym ocalić własne życie? Głos chce bowiem tylko egzekucji jednego z nich, lecz wybór ofiary pozostawia samym zainteresowanym.

 Opis z okładki wydawał się bardzo zachęcajacy, niemniej przez kilka dni nie umiałam się "wgryźć" w tą książkę. W końcu jednak nic innego nie zaprzątało mojej głowy i mogłam w spokoju spędzić kilka godzin na czytaniu. I spodobało mi się. Może mówić o tej książce 'kryminał' to lekkie nadużycie, ale na pewno jakieś wątki kryminalne w niej znajdziemy: trupy, motyw, ofiary, oprawcę, tajemnicę. A na koniec- całkiem porządne zaskoczenie.  
Na początku czytania nie bardzo umiałam się zorientować, która z czterech osób jest narratorem i to psuło trochę odbiór. Ale w miarę czytania wszystko stawało się logiczniejsze :) Zresztą trzeba się skupić na czytaniu, bo tu intryga goni intrygę- nie tylko trzeba zgadnąć, kto te cztery osoby uwięził, ale jeszcze dlaczego i kto z nich powinien zginąć? jak wybrać tą jedną osobę? Bardzo ciekawie pokazane są zmiany w osobowościach poszczególnych bohaterów, ich reakcje na uwięzienie i głód. 
A ujawnienie kto za tym wszystkim tak naprawdę stoi to już  nie lada niespodzianka. Polecam :)
a Autorowi dziękuję za egzemplarz recenzencki.

środa, 5 września 2012

K.Gacek, A.Szczepańska- Moc i cesarzowa

Komisarz Anna Sarnowicz zostaje wezwana na miejsce tajemniczego morderstwa. Grupa licealistów znalazła ciała kobiety i mężczyzny splecione w miłosnym uścisku. Okoliczności zbrodni są zadziwiająco podobne do sprawy, którą komisarz prowadziła przed rokiem.
Czy to możliwe, że sprawcą znów jest obdarzony ezoterycznymi zdolnościami mężczyzna, który obecnie siedzi w więzieniu? A może ktoś, wzorując się na dawnych zbrodniach, pragnie kontynuować jego dzieło? Anna będzie musiała użyć wszystkich swoich umiejętności śledczych, aby rozwiązać tę sprawę. Czy to jednak wystarczy?

Książka dotarła do mnie jako kompletna niespodzianka :) od portalu Zbrodnia w bibliotece. Nie wypadało więc nie przeczytać.
Dawno temu czytałam dwa inne kryminały tego żeńskiego duetu, "Zabójczy spadek uczuć" i "Zielony traban". Nie zachwyciły mnie wtedy. W porównaniu do tamtych ksiażek, "Moc i cesarzowa" to ogromny postęp. Ale czy do końca....?
Oczywiście książka posiada wszelkie cechy poczytnego kryminału: sensowną zagadkę, interesującą panią detektyw,  solidnie opisane realia pracy w Polsce oraz lekką ironię w porównaniach policji polskiej i tej z CSI :) czego zabrakło? A czytaliście kiedyś takie wydawnictwo Rider`a Digest? oni wydawali na lato takie 4 w 1, zestaw czterech książek z różnych gatunków, odpowiednio skróconych, żeby nie zajmowały dużo miejsca, ale na tyle sprawnie skróconych, że nie prawie nie odczuwało się różnicy. Prawie. I właśnie książka Pań jest dla mnie takim skrótem, niby coś się dzieje, ale jakoś tak bez polotu. Np głowna bohaterka mówi: "Jestem zmęczona", a my musimy jej uwierzyć na słowo, bo z tekstu absolutnie nie wynika, czym ona się tak w 2 dni zmęczyła. Można najpierw opisać, że trzeba było pojechać na miejsce zbrodni, znaleźć pierwszych świadków, przesłuchać ich, jechać do kostnicy, wymyślić plan działania, wyszukać podobne zbrodnie....ale nie, autorki napisały to jedno zdanie, a w niedopowiedzeniu jest cała reszta :) 
Niemniej uważam ta książkę za bardzo sympatyczny kryminalik :)

a za książkę dziękuję portalowi:



czwartek, 16 sierpnia 2012

Ewa Stec-polowanie na Perpetuę

Agata ma dwójkę dzieci i kochającego męża, Pawła. No, ale czy na pewno kochającego? W ostatnim czasie wszystkie poszlaki wskazują na to, że ją zdradza. W ich małżeństwie po raz pierwszy pojawiło się tyle kłótni i niedopowiedzeń, coraz mniej spędzali ze sobą czasu, no i jeszcze ta nowa sekretarka... Na dodatek brat Agaty, na co dzień przywdziewający sutannę, wplątuje ją w niezwykłe spotkanie z kolumbijską zakonnicą, Perpetuą, która skrywa niemniej tajemnic niż mąż Agaty. W wirze tych wszystkich zagadek i podejrzeń nasza bohaterka szybko wplątuje się w niezłe tarapaty. Kim są mężczyźni tak usilnie starający się odnaleźć Perpetuę? Czemu zakonnica jest tak skrajnie pozbawiona ascetyzmu? I do kogo należała prezerwatywa znaleziona w samochodzie Pawła?

Bardzo fajna książka, klimatem trochę przypominająca mi książkę  "(Nie)boszczyk mąż" Chmielewskiej, ale to takie moje luźne skojarzenia. Może dlatego, że tutaj żona też doszukuje się zdrady i zaczyna sama kombinować, niż po prostu porozmawiać z mężem. Ale dla akcji może to i lepiej. Ogólnie wątek małżeński świetny- mąż Paweł okazuje się być inteligentnym facetem, poukładanym, który w odpowiednim momencie potrafi postawić się swojej matce, a teściowej Agaty- co jak przyznacie wymaga trochę odwagi :D
Sama Agata to babka sympatyczna, trochę zwariowana, ulegająca opiniom koleżanek, ale w chwili próby pojmuje jakie cudo ma u boku. Ich wspólne dzieci są super, ciekawskie, zajmujące, irytujące. Jak każde inne :)
Wątek kryminalny dość słaby i przewidywalny, można się spodziewać w którym kierunku pójdzie akcja...
Niemniej książka antydepresyjna, idealna na lato i do szybkiego czytania!

czwartek, 13 października 2011

Mariusz Czubaj- Kołysanka dla mordercy

" Jesień 2008 roku. W kanałach ciepłowniczych w Warszawie znaleziono kolejną ofiarę seryjnego zabójcy. Sprawca – nazwany przez policję Doktorem Śmierć – zabija bezdomnych zastrzykiem w serce, a następnie odcina denatom dłonie. Profiler Rudolf Heinz zostaje wysłany do stolicy, by pomóc w śledztwie. Okazuje się, że sprawa, nad którą przyjdzie mu pracować, łączy się także z tajemniczym zgonem znanego przedsiębiorcy. Wszystko wskazuje na to, że ta śmierć ma związek z wydarzeniami sprzed wielu lat, gdy biznesmen prowadził fabrykę zatrudniającą nielegalne imigrantki ze Wschodu.
Profiler krąży w labiryncie podziemnego miasta, opanowanego przez kloszardów, i w plątaninie dyskretnych powiązań łączących ludzi interesu. W tle wydarzeń jak zły cień pojawi się pacjent szpitala psychiatrycznego na Śląsku, zwany Inkwizytorem, czyli morderca, który wiele lat temu omal nie pozbawił życia Rudolfa Heinza. Obaj mają ze sobą niewyrównane rachunki..."

Pisarstwo Mariusza Czubaja poznałam najpierw, czytając jego wydanie z Markiem Krajewskim, i bardzo mi się spodobało :) "Kołysanka dla mordercy" jest książką bardzo dobrą. Wprowadzone zostały do niej dwa wątki głowne, które stara się rozwiązać Rudolf Heinz, gwiazda policji katowickiej. Zostaje "wypożyczony" do stolicy i tam zmaga się ze śledztwami. Sama fabuła , jej prowadzenie i rozwiązanie są całkowicie zadowalające. Ale czy naprawdę każdy policjant musi być takim znawcą muzyki? I w skandynawskich kryminałach i teraz u Czubaja co chwilę mamy do czynienia z opsiem muzyki, małą antologią wiedzy o niej :) Ja wiem, że można się czymś pasjonować, ale tej muzyki zdecydowanie tu za dużo :) Rudolf Heinz to taka odpowiedź na Harry`ego Hole`a , mroczny typ, który najszybciej łapie powiązania między wątkami śledztwa, i któremu kibicujemy w rozwiązaniu kolejnej zagadki.

wtorek, 19 lipca 2011

Joanna Chmielewska- Byczki w pomidorach

Z okładki:" Powraca świat Alicji. Znów stado zaprzyjaźnionych osób pęta się po cudownym ogródku i kulinarnie szaleje w kuchni. A gospodyni jak zwykle otwiera drzwi przed każdym, częstuje jajkiem na śniadanie, wypija niezmierzone ilości kawy i zabrania zaglądać do lodówki. Nawet do wiecznie głodnego Marianka demonstruje autentyczna słabość. I oto wizyta nowej pary przynosi obrzydliwość w powietrzu. On - oblizuje łyżki i widelce, rzuca się na szyję nowo poznanych dam, zżera robaczki ze stołu i udaje, że zna się na winach...Ona - kamiennie milczy, ostrożnie chodzi i podobno umiera z miłości do niego. A gdy on nie wraca z pewnej wycieczki, interesuje się tym nawet pan Muldgaard..."

Co to mówią o odgrzewanych kotletach....? Chmielewska powraca do miejsca i ludzi, którzy w książce "Wszystko czerwone" przyprawiali nie o napady śmiechu. "Byczki..." to sprawdzony schemat- zabałaganiony dom Alicji, pełno odwiedzających ją osób- często całkiem obcych, morderstwo, próba odnalezienia mordercy własnymi siłami plus pan Muldgaard jako osłoda. Czyta się , owszem, całkiem sprawnie- na pewno lepiej, niż np " Rzeź bezkręgowców", której z nudów nie zdołałam doczytać do końca :(
Z Chmielewską zdaje się jest podobnie jak z Musierowicz, im nowsze książki, tym akcja i bohaterowie mniej prawdopodobni. Czytałam tą książkę na wsi, między bieganiem za córką, pilnowaniem grilla a opalaniem się i nie straciłam wątku. Do poczytania w weekend w "międzyczasie" polecam, tym znającym Chmielewską raczej z klimatów "Lesia" radzę się zastanowić.