środa, 31 grudnia 2014

Mariusz Szczygieł- Gottland


Wybór znakomitych reportaży poświęconych Czechom, uwikłanym w czasy, w jakich przyszło im żyć. Czechosłowacja i Czechy - Gottland - to kraj horroru, smutku i groteski. "Gottland" Mariusza Szczygła nie ma nic wspólnego ze stereoptypową opowieścią o kraju wesołków, zabijających czas przy piwie.
Aktorka Lida Baarova - kobieta, przez którą płakał Goebbels; rzeźbiarz Otakar Szvec – twórca największego pomnika Stalina na kuli ziemskiej, który nim skończył dzieło, postanowił się zabić, autentyczna siostrzenica Franza Kafki, która do dziś żyje w Pradze; piosenkarka Marta Kubiszova, której komunistyczny reżim na 20 lat zabronił śpiewać i skasował nagrania z radiowych archiwów; legendarny producent obuwia Tomáš Bata, który stworzył kontrolowane przez siebie miasto na 10 lat przed pomysłami Orwella; pisarz Eduard Kirchberger, który stworzył siebie na nowo i został Karelem Fabianem oraz wielu innych – to bohaterowie tej książki. Poprzez ich barwne życiorysy Mariusz Szczygieł opowiada o czasach, w jakich przyszło im (i nam) żyć. Opowiada o wygórowanej cenie, jaką musieli zapłacić za pozornie nieważne decyzje, o tragicznym splocie przypadku i przeznaczenia, kształtującym życie całych pokoleń."

Reportaże Mariusza Szczygła znałam głównie z czytania Dużego Formatu. Zawsze od nich zaczynałam czytanie tego tygodnika. Kiedy więc pewnego dnia składałam zamówienie w Empiku, pomyślałam: a czemu by nie?
Książka pojechała ze mną na urlop w Karkonosze i pochłonęłam ją niemal w dwa wieczory :) Mariusz Szczygieł ma  świetny styl pisania, taki który mi od razu przypadł do gustu: lekko ironiczny, niby niechcący podaje miliony faktów i ciekawostek, a na koniec okazuje się, że zaserwował sporą dawkę analizy, wiedzy i swojej fascynacji Czechami.  "Gottland" to opowieść o Czechach przez pryzmat ikon czeskich: Baty, Vondrackovej, Gotta. To skonfrontowanie dwóch postaw wobec obcych: polskiej ( walcz, nawet jeśli masz zginąć ty i cały twój naród, a stolica ma być zrównana z ziemią) i czeskiej ( bądź bierny, współpracuj, bunt nie ma sensu, a Praga dalej stoi). To opowieść o tym, że kojarzący nam się raczej pozytywnie Czesi mają sporo za uszami, że nie do końca są dumni ze swoich wyborów, ale nie robią nic, żeby zmienić to w przyszłości. Na półce czekają kolejne reportaże Szczygła, a ja już sobie na nie ostrzę ząbki :)

wtorek, 30 grudnia 2014

Jo Nesbo-Policja

"Zdawać by się mogło, że znalezione zwłoki oficera policji, leżące w miejscu dawno popełnionej zbrodni, to tylko zbieg okoliczności. Jednak w następnych miesiącach, w tym samym miejscu, giną kolejni funkcjonariusze badający tą sprawę. Na miejscu przestępstwa morderca nie zostawił żadnych śladów. Schemat postępowania staje się oczywisty. Policjanci umierają za nierozwiązane zbrodnie z przeszłości.
W  tym samym czasie w Szpitalu Centralnym policjanci pilnują pewnego tajemniczego pacjenta. Dlaczego się tam znalazł? i czemu niektórym zależy, aby się już nigdy nie obudził?"

Powiem tak: spośród książek Nesbo jest tylko jedna, którą uważam za słabą. A każda kolejna to coraz lepsze pisanie, formułowanie akcji, przeplatanie wątków, prowadzenie bohaterów. "Policja" to prawdziwy majstersztyk. Mimo, że Harry Hole pojawia się tu niezmiernie rzadko, cały czas czuć jego ducha, jest wspominany przez prowadzących śledztwo i widać, że nauczyli się oni wiele od niego. Jo Nesbo w tej książce wodzi nas za nos, przeplata wątki, pojawiają się niedopowiedzenia, nasze misternie budowane wyobrażenia okazują się z każdą stroną coraz bardziej nierealne, aż w końcu musimy przyznać: znowu Nesbo  mnie wykiwał:) I to jest to, co w dobrym kryminale cenię najbardziej. Świetna książka, nie sposób się od niej oderwać. Polecam wszystkim.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Katarzyna Bonda- Florystka

Hubert Meyer popełnił błąd w profilu i na jakiś czas porzucił pracę w policji. Stary przyjaciel prosi go o pomoc w przesłuchaniu matki, w związki z zaginięciem jej 9-letniej córki. Policjanci próbują tę sprawę połączyć z bestialskim zabójstwem 11-letniego Amadeusza, którego matka jest szanowaną w mieście florystką. Okazuje się, że była ona ostatnią osobą, która widziała Zosię żywą. Kobieta zaczyna pomagać policji w poszukiwaniach i gdy ciało odnajduje się na tym samym cmentarzu, gdzie pochowano Amadeusza, florystka staje się główną podejrzaną.

 Słyszałam o innej książce tej autorki ("Pochłaniacz")  i czytałam wiele pochlebnych opinii o pisarstwie Katarzyny Bondy. Kiedy dojrzałam tą książkę na bibliotecznej półce, od razu zawędrowała do kolekcji świątecznego stosika.
Książka jest bardzo dobra. Świetna akcja, pomieszanie wątków, motywów. Mimo, że na końcu zorientujemy się ile wskazówek dostaliśmy po drodze, poczujemy się oszukani- że jak to? Przecież to takie banalne było!  :) Bardzo podoba mi się Hubert Meyer, bardzo udana postać, dość nieszablonowa, myśląca, ale mająca też swoje wady. Podobnie jest z jego towarzyszką, Leną Pawłowską- inteligentna babka, znająca swoje mocne strony; ale też zakompleksiona i mająca swoje tajemnice. Razem tworzą duet, który doprowadza do wykrycia zbrodni.
Jedyne co mogę zarzucić tej książce, to dłużyzny. Cała powieść ma prawie 600 stron, uważam że spokojnie można było skrócić niektóre fragmenty bez straty dla ciągłości i napięcia akcji. Niemniej to kolejny dobry polski kryminał.

czwartek, 11 grudnia 2014

Wojciech Tochman- Jakbyś kamień jadła

"Tochman towarzyszy antropolożce Ewie Klonowski w jej wysiłku scalenia rozproszonych szczątków, w jej nadziei, że kolejny odkopany grób pomoże połączyć kości zmarzłych z pogrążoną w żałobie rodziną. Nie pferując wyroków, nie proponując komentarza autor pozwala, by głosy ocalonych same opowiedziały o tych wstrząsających poszukiwaniach. W rezultacie otrzymujemy żywy portret kraju nadal zmagającego się z konsekwencjami wojny. Jednak głęboki sens "Jakbyś książkę jadła" nie odnosi się wyłącznie do Bośni-opowiada o uniwersalnym ludzkim pragnieniu, by móc pogrzebać i opłakac ciało".

Jest to jeden z najlepszych reportaży, jakie kiedykolwiek czytałam. Książkę czytałam w sumie kilka miesięcy temu, ale pozostawiła ona w mojej pamięci ważny ślad. Wydawałoby się, że to taka książeczka na jeden wieczór, nieco ponad 100 stron. Czytałam ją tydzień. Wzbudza tyle emocji, każdym zdaniem, każdym rozdziałem. Po niektórych akapitach musiałam mieć dzien przerwy  i zając myśli czymś innym, błahym. Wierzyć się nie chce, że po doświadczeniach II wojny światowej, na naszym kontynencie znowu dzieją się takie rzeczy, jak w Bośni. Że "człowiek człowiekowi".... Tochman stawia na minimalizm, oszczędność formy. Nie zadaje pytań, nie komentuje. Przedstawia fakty, ich interpretacją zając musimy się sami. To wymagająca i niełatwa książka. Ale bardzo ważna.

wtorek, 9 grudnia 2014

Mariusz Czubaj-Martwe popołudnie


Upalne lato 2013 roku. W hotelu w Gdańsku zostaje zastrzelony polski parlamentarzysta. Motywy zabójstwa nie są jasne, a egzekucja budzi niepokój wśród polityków i urzędników państwowych. Zamordowany był członkiem komisji do spraw służb specjalnych, zaś przy zwłokach znaleziono amfetaminę. Kilka tygodni później Marcin Hłasko – niegdyś policjant, a dziś ekspert zajmujący się sprawami bezpieczeństwa w firmach – dostaje prywatne zlecenie. Hłasko ma odnaleźć byłego dziennikarza i specjalistę od marketingu politycznego, Daniela Okońskiego. Okazuje się, że mężczyzna pracował nad biografią wpływowego polskiego biznesmana i pewnego dnia zniknął bez śladu.
Hłasko przyjmuje zlecenie bez zbytniego entuzjazmu; teraz zamiast przesiadywać w domku fińskim na Jazdowie krąży po warszawskich slumsach i hipsterskich klubach na Placu Zbawiciela, styka się, jak sam mówi, z polską Świętą Trójcą, czyli przenikającym się światem polityki, biznesu i mediów.
Sprawa, która początkowo wydawała mu się banalna przybiera inny kształt, gdy dowiaduje się, że Okoński nie był jedynym, który zaginął w ostatnim czasie. Hłasko stopniowo odkrywa ślady prowadzące do zdarzeń sprzed wielu lat. I niektórzy zrobią wszystko, by detektyw zabrał zdobytą wiedzę do grobu.


Tomem tym Czubaj powołuje do życia nowego bohatera- Marcina Hłasko. Całkiem przyjemny typ ten Hłasko, poukładany, wykształcony, lubi biegać i nie słucha obsesyjnie muzyki  :) mam alergię ostatnio na takich detektywów, którzy jednocześnie są krytykami muzycznymi.
Bardzo podoba mi się styl prowadzenia narracji, taki z lekko wyczuwaną ironią, świetnym humorem. Hłasko jest świetnym obserwatorem współczesnej sceny politycznej i wypowiadanie przez niego komentarze są momentami mocno odważne i prowokujące.  Co ważne, większość wydarzeń brzmi całkiem prawdopodobnie i sensownie, fabuła wciąga od pierwszego czytania. Na pewno będę czekała na kolejne tomy z tym bohaterem.

czwartek, 4 grudnia 2014

Pierre Lemaitre- Zakładnik

" Ponad pięćdziesięcioletni Alain Delambre jest specjalistą od zarządzania zasobami ludzkimi i od czterech lat jest bezrobotny. Wciąż szuka pracy w swojej specjalności, ale nikt nie chce zatrudnić człowieka w jego wieku. Podejmuje się zatem najróżniejszych prac, aż do dnia, gdy dostaje zaproszenie od firmy poszukującej pracownika o jego kwalifikacjach na testy teoretyczny i praktyczny. Choć żona Nicole jest przeciwna jego udziałowi w dziwnej, nie liczącej się z ludzkimi uczuciami maskaradzie, to jednak Delambre postanawia wziąć udział w pozorowanym ataku terrorystów. Od momentu przemiany symulowanego ataku w prawdziwy, losy Delambre toczą się lawinowo. I choć kradzież milionów, szantaż, kłamstwa, manipulacja są jego udziałem, to towarzyszące im motywacja i przemyślenia są tak logiczne i konsekwentne, że potępiając Delambre, jednocześnie doskonale go rozumiemy".

Jeśli rekomendacją może być, czas jaki spędziłam nad tą książką, to zostanie ona uznana za rewelacyjną. I taka jest. W dwa długie weekendowe wieczory całkowicie zatopiłam się w mrocznym Paryżu, towarzyszyłam Alainowi Delambre w każdym jego kroku. Pierre Lemaitre postawił na narrację w pierwszej osobie, więc tak naprawdę całą historię poznajemy z ust głównego bohatera. Tylko niewielki fragment narracji zostaje na chwilę oddany komuś innemu, ale to genialny zabieg autora. Fabuła poprowadzona jest rewelacyjnie, sama nie wiedziałam czy mam się irytować na głownego bohatera, współczuć mu, czy dopingować w działaniach? Chęć posiadania pieniędzy, chęć posiadania pracy i bycia użytecznym jest tak potężnym motorem napędowym Alaina Delambre, że aż nieprawdopodobne. Wiem, że tacy ludzie są też w moim otoczeniu- gotowi zrobić dla pieniędzy bardzo wiele. Ale czy faktycznie warto? czy pieniądze dadzą nam upragnione szczęście i spełnienie?
Na te pytania bohater książki odpowiada: tak.
Fabuła  poprowadzona jest bardzo dobrze. Jest tyle zwrotów akcji, że czasami aż się w głowie kręciło ;) ale książka jak najbardziej godna polecenia.

piątek, 28 listopada 2014

Lisa Gardner-Samotna


Sama w matni kłamstw. Sama w gąszczu oskarżeń.
Sama wśród koszmarnych wspomnień.
Sama wobec wroga – wpływowego i bezwzględnego.
I prześladowcy, który już raz ją skrzywdził przed laty.

W obliczu nadchodzącego koszmaru Catherine Gagnon zdana jest tylko na siebie…
Snajper policji stanowej Massachusetts Bobby Dodge obserwuje przez lunetę tragiczne wydarzenia w pobliskim domu. Uzbrojony mężczyzna zabarykadował się w nim z żoną i dzieckiem. Mierzy do nich z broni,  powoli zaciskają palec na spuście.  Bobby ma tylko ułamek sekundy na decyzję, której może żałować do końca życia.
Dla kobiety, próbującej chronić dziecko przed ogarniętym szałem mężem, to nie pierwszy koszmar. Piękna, niedostępna i niebezpiecznie seksowna Catherine Gagnon ma za sobą bolesne wspomnienia. Dwadzieścia pięć lat wcześniej została porwana i uwięziona przez szaleńca, który uczynił z niej swoją seks niewolnicę. Czy znajdzie w sobie siłę i odwagę, by obronić własne dziecko?
Mroczny, niepokojący thriller, który przyprawia o solidne dreszcze.



Kolejna dobra ksiązka tej autorki. W odróżnieniu od poprzedniej czytanejk przeze mnie- w tej znalazłam to, co lubię i czego szukam: świetną intrygę, kilku podejrzanych, z których każdy może w takim samym stopniu być sprawcą, a naszym zadaniem jest wydedukować: który i dlaczego. W dodatku dość wyraziści główni bohaterowie, a zwłaszcza tytułowa samotna Catherine Gagnon. Miejscami jej współczułam, a momentami tak mnie irytowała, że sama się sobie dziwiłam.
To naprawdę dobry thriller. I zaczynam szukanie kolejnych tomów.

środa, 26 listopada 2014

Asa Traff, Camilla Grebe- Bardziej gorzka niz śmierć

"Pewnego deszczowego popołudnia w jednym ze sztokholmskich bloków pięcioletnie Tilda staje się świadkiem śmiertelnego pobicia swojej mamy. W tym samym czasie psychoterapeutka Siri wraz ze swoją przyjaciółką Ainą spotykają się z grupą kobiet, ofiar przemocy domowej, którym mają pomóc uporać się z traumatycznymi przeżyciami. Podczas serii wieczornych sesji kobiety dzielą się swoimi historiami, opowiadają o beznadziejnej miłości, przemocy i poniżeniu.Jednocześnie Siri przeżywa osobiste rozterki-czy powinna zawierzyć miłości, ktora i jej i tylu innym kobietom przyniosła jedynie rozczarowanie? Stopniowo dzieje Tilde splatają się z losami Siri i uczestniczek terapii grupowej. Poszukiwanie pojednania i zadośćuczynienia przeradza się w szalony pościg za mordercą".

Tyle wydawca. Brzmi zachęcająco, prawda? No ale książka rozczarowuje i to bardzo. Po pierwsze: to ani kryminał ani nawet thriller. To jest bardziej dramat psychologiczny z elementem kryminalnym. Po drugie: szalony pościg za mordercą? Nie ma czegoś takiego. Po trzecie: gdzie realia? czy psycholog będąca związana z policjantem prowadzącym śledztwo może tak przy okazji, podczas kolacji, zdradzać szczegóły terapii? a policjant- szczegóły śledztwa?  Nie lubię książek, w których faktyczny sprawca pojawia się pod sam koniec akcji, wprowadzony niejako na siłę, a podczas czytania całej ksiązki nie pojawia się ani razu. Zostaje nam odebrana satysfakcja z samodzielnego wydedukowania sprawcy, nie wiem jak inni- ale ja to uwielbiam w kryminałach. Mojej sympatii nie zdobyła również główna bohaterka, Siri.
Przygoda z tą serią kryminalną  skonczy się więc na tej jednej książce.

czwartek, 20 listopada 2014

Luke Delaney- Nieuchwytny

"Detektyw komisarz Sean Corrigan jest inny niż pozostali śledczy. Niewyobrażalna trauma z dzieciństwa dała mu silną determinację, by bronić niewinnych. Naznaczyła go też jednak umiejętnością rozpoznawania zła w innych- zła, które czai się również w nim samym. Kiedy dochodzi do brutalnego morderstwa na młodym mężczyźnie, Corrigan jako szef zespołu śledczego w południowym Londynie obejmuje prowadzenie sprawy. To, co początku wyglądało na zwyczajną zbrodnię w afekcie, bardzo szybko naprowadza Corrigana na trop kilku innych zabójstw-dzieła najgroźniejszego mordercy, z jakim do tej pory przyszło mu się zetknąć. Sprawca za każdym razem zmienia modus operandi i nie pozostawia żadnych śladów. Mimo to Corrigan wie ponad wszelką wątpliwość, że za każdym z morderstw stoi ten sam człowiek. Zaczyna się niebezpieczna zabawa w kotka i myszkę z zabójcą, ktory nie zawaha się uderzyć w krąg bliskich Corriganowi osób".
Trzeba przyznac, że notatka wydawcy bardzo mnie zaintrygowała i z wielką ciekawością sięgnęłam po tą książkę. I muszę przyznać, że się nie zawiodłam. Książka jest naprawdę dobra. Debiut Delaney`a udał się bardzo i mam tylko nadzieję, że to początek serii o komisarzu Corriganie.
To kryminał angielski, całkowicie inny więc od tego, do czego ostatnio przywykłam, czyli od kryminałów skandynawskich. Toczy się trudne śledztwo, co i rusz mamy zdania zwracające naszą uwagę na zapracowane policji londyńskiej, na jej kiepskie wyposażanie, na wagę dowodów zebranych na miejscu zbrodni. Sean Corrigan jest nie tylko komisarzem prowadzącym śledztwo, jednocześnie musi być niemal adwokatem diabła, czyli w tym przypadku mordercy. Każdy dowód, poszlakę, domysł musi sprawdzić pod kątem prawdopodobieństwa oraz dopuszczalności  przez brytyjski wymiar sprawiedliwości. Śledztwo to pojedynek mordercy z policjantem; pojedynek nieoczywisty, w którym przewaga jest raz po jednej raz po drugiej stronie. A wynik jest dość zaskakujący.
Polecam.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Ake Edwardson-Dom na końcu świata

"W domu na jednej z wysypek południowej części Goteborga znaleziono ciała trzech ofiar brutalnego mordu: matki i dwojga dzieci. Okazuje się, że morderca zostawił przy życiu trzecie dziecko. Kim jest zabójca? I dlaczego oszczędził niemowlę? Sprawa trafia do Erika Wintera, który po dwóch latach przerwy wraca do służby w policji. Winter pracuje nad rozwikłaniem zagadki, w której jest kilkoro podejrzanych. Jednak jego myśli krążą dookoła matki, która umiera na raka setki kilometrów od niego..."

Taki opis zamieścił wydawca na okładce książki. Sięgnęłam po ten tom, nie znając dwóch poprzednich części, więc do końca nie wiedziałam, co się działo u Erika Wintera. A tu okazało się, że przeprowadził się on do Hiszpanii, że ma dwie córeczki, że przerwa w pracy....
I mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony czyta się dobrze, Edwardson to jednak dobry rzemieślnik. Mamy więc mroczną zagadkę, gęstą atmosferę, dom na całkowitym odludziu i śledczego prowadzącego śledztwo ze swoim zespołem, z którym od nowa musi się zgrać. Więc na tej płaszczyźnie jestem, można powiedzieć, zadowolona :)
Ale gdzie widzę niedociągnięcia? Przede wszystkim w doborze tematu. Uważam, że sięganie do motywu zabójstwa dzieci, to już ostateczność dla autora nie mającego pomysłu na książkę. Tu dodatkowo mamy jeszcze umierającą matkę Wintera. Tak jakby Edwardson się bał, że nie będzie w stanie przykuć uwagi czytelnika na dłużej bardziej banalnym śledztwem. I to trochę tak właśnie wygląda: śledztwo jest, prowadzone nawet dość energicznie, ale głównym pytaniem pozostaje "kto u diabła zabija dzieci?!". A odpowiedź, jaką uzyskujemy nie jest-jak dla mnie- satysfakcjonująca.
Nie wiem, czy skuszę się na kolejne książki Edwardsona. Może znowu za kilka miesięcy....

wtorek, 4 listopada 2014

Arlene Blum- Annapurna. Góra kobiet

Książki o tematyce górskiej to taki, które w moim domu mają swoje osobne miejsce na półce, które czyta również mój mąż i które zawsze wywołują potem dyskusje. Uważam, że nie ma lepszej recenzji książki, niż ta, że nie zostaje ona w milczeniu odłożona na półkę, ale właśnie wyzwala emocje, prowokuje do myślenia i do poszukiwania dokładniejszych informacji na własna rękę. Taka książką jest właśnie "Annapurna. Góra kobiet" Arlene Blum. Autorka była jednocześnie liderką wyprawy; to ona organizowała cała logistykę, rozmawiała z pomagającymi kobietom szerpami, to ona musiała być sędzią i rozjemcą swojej dwunastoosobowej drużyny i to ona musiała podjąć decyzję " Ty nie atakujesz szczytu".
Udział w wyprawie wzięło dwanaście kobiet. Dwanaście zdeterminowanych, utalentowanych i nastawionych na sukces kobiet. A cała wyprawa zainspirowana została słowami Wandy Rutkiewicz ( którą Arlene spotkała podczas wyprawy na Noszak w Afganistanie w 1972r) " Weszłyśmy na 7500m. Teraz musimy wspiąć się na 8000m. My- kobiety". I Arlene zmotywowana tymi słowami postanowiła zorganizować wyprawę złożoną tylko z kobiet, udało jej się do tego pomysłu przekonać mnóstwo ludzi, udało jej się zdobyć sponsorów, udało się wyjechać w Himalaje i w końcu udało się zdobyć Annapurnę. Ale jakim kosztem?
Książka napisana jest świetnym językiem, porywa lekkością, ale naszpikowana jest przy tym wieloma informacjami, szczegółami i informacjami, które moga zaskoczyć. Na przykład: wyprawa dwunastu kobiet potrzebowała do pomocy dwustu ( !!!) szerpów. Opis tego, ile trzeba codziennie wnieść kilogramów z jednego obozu do drugiego, przeraża. I jeszcze bardziej utwierdza nas, że podziw dla tych kobiet, jest w pełni uzasadniony. Sama narracja, to nie tylko wspomnienia Arlene Blum. Są tu także fragmenty dziennika jej i jeszcze dwóch innych uczestniczek wyprawy. Autentyczność pisania, emocje, ciągłe napięcie- to główne zalety tej książki.
Nie jest to książka dla fanów gór. To książka dla kobiet. O kobietach.
Polecam.

niedziela, 2 listopada 2014

Elizabeth Gilbert-Botanika duszy

Głowną bohaterką swojej najnowszej książki Elizabeth Gilbert  uczyniła wprawdzie Almę Whittaker, ale na plan pierwszy wysuwa się niemniej ważna flora, przedmiot zainteresowania samej Almy, jej ojca-Henry`ego, jej matki Beatrix  oraz jej męża . Bo rodzina Whittakerów zajmuje się roślinami na światową skalę. Odkrywaniem, sprowadzaniem, hodowlą , a następnie sprzedawaniem całemu światu roślin egzotycznych zajmował się od swoich najmłodszych lat Henry Whitteker. W swojej posiadłości White Acre stworzył warunki do hodowania najdelikatniejszych i najrzadszych roślin żyjących na świecie. W takim miejscu na świat przychodzi Alma. W takim świecie odbywa edukację, od najmłodszych lat zaznajamiana jest z łaciną, greką, z przyrodą i szeroko pojętą nauką. Przez swojego ojca szkolona jest w sztuce konwersacji ze znacznie starszymi i bardziej doświadczonymi od niej naukowcami. Dzięki naukom swojej matki- nie ustępuje pola żadnemu wybitnemu umysłowi epoki.
A ta epoka to początek XIX wieku, to rewolucja przemysłowa, to niewolnictwo w południowych stanach Ameryki Północnej, to ruch abolicjonistyczny, to w końcu wielka ciekawość odkrywania świata, prób wytłumaczenia jego powstania.
Książka, którą stworzyła Elizabeth Gilbert zaskakuje szczególami, dokładnością, a przede wszystkim lekkością w przedstawianiu mało chwytliwego tematu, jakim może wydawać się botanika. Ja sama się śmiałam, że jeszcze chwila, a będę ekspertem w nazywaniu różnych gatunków mchów i orchidei...;)
 Do tego, aby książka ta  mogła zostac uznaną za wybitną, brakuje równości poziomu. Zdarzają się momenty dłużyzn, nudnych fragmentów. Nie ma ich wiele , to trzeba przyznać, ale jak się już pojawiają, to naprawdę spowalniają czytanie.
To moja pierwsza książka tej Autorki. Sięgałam po "Jedz, módl się i kochaj", ale nie porwała mnie ona. Podobne obawy miałam i teraz. Niepotrzebnie, Książka jest naprawdę świetna.

niedziela, 26 października 2014

Kjell Ola Dahl- Czwarty napastnik

 Detektyw Frank Frolich przypadkowo wplątuje się w romans z tajemniczą Elisabeth Faremo. Wkrótce odkrywa, że jego kochanka jest siostrą przestępcy. Gdy w mieście dochodzi do napadu, w którym ginie młody ochroniarz, anonimowy donos wskazuje na brata pięknej Elisabeth. Pożądanie i ciekawość zaprowadzą praworządnego glinę do podejrzanych zaułków i szemranych miejsc norweskiego półświatka.

Narracja w książkach tego Autora jest dość specyficzna, a sama akcja toczy się raczej niespiesznie, powoli, każda kolejna wersja śledztwa poddana zostaje osobnej analizie, z milionem pytań, pszczypuszczeń i gdybań. Nie każdemu taka forma narracji przypadnie do gustu,niemniej ja ją uwielbiam. Mam wtedy wrażenie uczestniczenia w procesie odkrywania sprawcy,bo cały czas wiem to samo, co bohaterowie książki. Mogę więc - teoretycznie- od razu wydedukowac sobie sprawcę i  w trakcie czytania utwierdzać się w swoich przypuszczeniach. 

Ale w związku z tym brakuje mi takiego totalnego zaskoczenia, niespodzianki, poczucia że AUtor sobie zakpił z moich przypuszczeń.
Ale i tak- polecam :)

czwartek, 2 października 2014

Peter Robinson-Kameleon

Kiedy policjanci interweniują w sprawie rodzinnej awantury przy ulicy Hill nr 35, na miejscu dokonują przerażającego odkrycia. Seryjny morderca przypadkiem zostaje zdemaskowany, ale jego schwytanie okaże się zaledwie początkiem szokującego śledztwa, w trakcie którego wyjdą na jaw mroczne tajemnice z przeszłości, a Banks i jego współpracownicy przekonają się, że zło ma bardzo wiele twarzy i nic nie jest takie, jakie się wydaje. Inspektor Alan Banks musi zmierzyć się z największym wyzwaniem w swojej dotychczasowej karierze.

To jest ksiażka z gatunku, który uwielbiam. Totalne zaskoczenie! Wszystko zaczyna się od końca: od razu poznajemy mordercę, od razu zostaje on schwytany, znane są jego motywy. O czym więc jest książka? w dodatku świetna ksiażka, napisana bardzo sprawnie? No trzeba jeszcze wyjaśnić, kim były ofiary mordercy oraz czy miał on wspólnika i czy ten domniemany wspólnik wiedział, w czym bierze udział. Trochę to zagmatwałam, ale także całe śledztwo jest takie zagadkowe : kto kogo mordował, dlaczego i skąd wzięła się dodatkowa ofiara?

Wątkiem pobocznym jest historia młodej policjantki oskarżonej o nadużycie siły w trakcie zatrzymywania podejrzanego. Wywołuje on skrajne uczucia, od pełnego poparcia działań policjantki, aż po jej potępienie. 
Cała książka i większość postaci jest właśnie taka niejednoznaczna, nic nie jest czarno-białe. I bardzo dobrze, bo to tak jak w życiu przecież. 
Polecam!

wtorek, 9 września 2014

Bernard Minier- Krąg

Jeden telefon i jeden e-mail sprawiają, że komendant Martin Servaz zostaje wciągnięty w wir mrocznego śledztwa. Będzie musiał stawić czoło duchom z przeszłości i ponownie poczuć ból dawno zabliźnionych ran.

W Marsac zostaje zamordowana jedna z wykładowczyń. Kilka dni później hodowca psów zostaje rozszarpany przez własne zwierzęta. Czy te dwa zdarzenia coś łączy? Kto i dlaczego rozpętał w spokojnym miasteczku uniwersyteckim szaleństwo śmierci? Czy to sprawka seryjnego mordercy, który dwa lata temu zbiegł z więzienia?



Dobra wiadomośc jest taka, że ksiązka nie jest bezpośrednim nawiązaniem do "Bielszego odcienia śmierci". Głowny wątek jest całkowicie nową historią, nie trzeba tak naprawdę znać poprzedniej części, żeby zrozumieć wydarzenia. Autor wyjątkowo przebiegle miesza ze sobą poszczególne wątki, wysuwając co rusz to jeden, to inny na prowadzenie. Trzeba się mocno skupić i mieć niezłą pamięc, aby odnaleźć się w tych wszystkich przypuszczeniach, domniemaniach i coraz to nowych pomyslach na podejrzanego. Sama akcja prowadzona jest w naprawdę imponującym  tempie, mieszają się co chwile podejrzenia, wychodzą na jak coraz to nowe ślady, dowody, brak alibi. Głowny detektyw, Martin Savrez,  pokazuje swoje ludzkie oblicze, takie ze slabościami i ułomnościami, co czyni go bardziej wyrazistym bohaterem, niż w  części pierwszej.
To skoro były dobre wiadomości, to jakie są złe? Jak dla mnie wprowadzenie Juliana Hirtmanna,seryjnego mordercy z pierwszej części, ponownie  na stanowisko głównego podejrzanego było lekko rozpaczliwą próbą przyciagnięcia zainteresowania czytelnika. Ok, skoro obie części cieszą się takim zainteresowaniem nie dziwi wydanie kolejnego tomu, oznacza to, że jakis wątek musi być wspólny dla wszystkich części, ale naprawdę długo się zastanwiałam: po co?
Nie jest to jakiś wielki zarzut, bo książkę tak czy inaczej czyta się rewelacyjnie.

piątek, 5 września 2014

Kate Morton-Strażnik tajemnic

W wiejskiej angielskiej posiadłości, w swingujących latach 60. szesnastoletnia Laurel wymyka się z rodzinnego pikniku urodzinowego i chowa w domku na drzewie, by snuć samotnie marzenia o przyszłości. Nagle widzi nieznajomego, który zbliża się do domu i rozmawia z jej matką. Wkrótce zostaje świadkiem strasznej zbrodni, która położy się cieniem na całym jej życiu. Odtąd zawsze będzie zadawać sobie pytanie, kim tak naprawdę jest jej piękna, niezwykła matka, kim była w przeszłości. Pięćdziesiąt lat później Laurel jest wybitną aktorką mieszkającą w Londynie. Spotyka się ze swym rodzeństwem w domu rodzinnym, by świętować dziewięćdziesiąte urodziny matki. Niespodziewanie powraca przeszłość, a Laurel wie, że to ostatnia szansa na odkrycie zagrzebanych w niej sekretów. Zaczyna skomplikowane śledztwo, które po nitce wspomnień Dorothy oraz innych związanych z nią osób doprowadzi w końcu do kłębka tajemnicy…


Bardzo lubię książki Kate Morton, mimo że za każdym razem powtarza się ten sam schemat: teraźniejszość, tajemnica, powrót do przeszłości. Ale autorka umiejętnie dozuje i przeplata właśnie wydarzenia z przeszłości z tymi dziejącymi się tu i teraz. W dodatku ksiązka nie obfituje w mnogość bohaterów, więc można skupić się na fabule i na tym, żeby nie stracić żadnego z poruszanych wątków. Niezmiennie podobają mi się opsiy podiadłości, mam potem niezłą zabawę szukając sobie w internecie inspiracji odpowiadających moim wyobrażeniom o tym miejscu.


Tak, wracam po dziewięciu miesiącach milczenia, ale to nie znaczy ani że byłam w ciąży, ani że nic nie czytałam. Zawinił brak czasu, natchnienia do prowadzenia tego mojego miejsca tutaj. Ale pokornie wracam, będę zamieszczała i zaległe recenzje i tcyh ksiązek, które czytam na bieżąco. I obiecuję znowu do Was zaglądać :)