niedziela, 12 czerwca 2011

Camilla Lackberg-Kamieniarz


„Kamieniarz” to trzecia powieść cyklu Camilli Lackberg o wydarzeniach we Fjallbace. Podobnie jak w poprzednich książkach śledztwem dowodzi Patryk Heldstrom, który do pomocy otrzymuje Ernesta Lundgrena, policjanta z długim stażem, niepotrafiącego jednak współpracować i odpowiednio interpretować faktów.
Akcja zaczyna się, kiedy miejscowy rybak Frans Bengtsson wypłynął łódką, aby opróżnić wiecierze, które zastawił na homary. Przy ostatnim z nich coś się jednak zacina, a Frans po kilku trudnościach wyciąga z wody zwłoki dziewczynki. Policja we Fjallbace rozpoczyna żmudne śledztwo zmierzające do ujęcia sprawcy. W małym mieście, w którym dzieje się akcja, wydawałoby się, że każdy każdego zna. A jednak nic nie jest takie, jakie się wydaje na pierwszy rzut oka. Podczas sekcji zwłok dziewczynki w jej płucach zostaje znaleziona słodka woda ze śladami mydła. Ktoś więc ją utopił w wannie, a następnie wyrzucił do morza. Kto miałby jednak motyw, aby mordować małą dziewczynkę? Kto z przesłuchiwanych przez policję świadków kłamie? Gdzie znajduje się luka, która pomoże powiązać różne fakty w jedność? Niełatwe zadanie przed prowadzącymi śledztwo.
Jak zwykle w powieściach Lackberg, także i w „Kamieniarzu” przeplatają się wydarzenia z przeszłości z dziejącymi się współcześnie? Do czego prowadzi historia tytułowego kamieniarza? Jaki ma ona związek z zabójstwem dziecka? Przyznam szczerze, że bardzo ciekawiło mnie, w jaki sposób tym razem Camilla Lackberg ukaże, w jaki sposób przeszłość ma wpływ na wydarzenia teraźniejsze.
Na dalszym planie poznajemy dalsze losy rodziny Patryka Heldstroma, czyli jego zony Eriki, która opiekuje się ich kilkumiesięczną córeczką, oraz szwagierki Anny, która postanowiła wrócić do męża tyrana.
Wszystkie wątki przeplatają się bardzo harmonijnie. Cały czas czytelnik ma możliwość podpatrzenia, w którym kierunku zmierza śledztwo. Razem z głównym bohaterem, Patrykiem denerwujemy się na niekompetencje jego szefa, Bertila Mellberga czy partnera Ernesta Lundgrena. Moim zdaniem książka jest ciekawsza i bardziej zwarta, niż poprzednia, „Kaznodzieja”. Polecam do przeczytania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz