czwartek, 26 kwietnia 2012

Rosamund Lupton-Siostra

"Moja siostra nigdy by się nie zabiła, moja siostra nigdy by się nie zabiła, moja siostra nigdy... - rozpaczliwie powtarza Beatrice, odkąd poznała potworną prawdę. Rzeczywistość jest gorsza od koszmarnego snu. Zaginięcie, dni gorączkowych poszukiwań, wreszcie - ciało dziewczynki znalezione w śniegu. Policja, przyjaciele, nawet matka - wszyscy wierzą w hipotezę "samobójstwo". Ale nie Beatrice. Nie bacząc na niebezpieczeństwo, na własną rękę szuka przyczyn tragedii. Prawda okazuje się bardziej bulwersująca od najgorszych podejrzeń. A ta powieść - ostra jak brzytwa, zaskakująca nawet dla tych, którzy myśleli, że o thrillerach wiedzą już wszystko".

Zgadzam się z każdym słowem ostatniego zdania z notki wydawcy. Książka zaskakuje! Po pierwsze, sposobem narracji. Nie jestem przyzwyczajona do prowadzenia narracji w taki sposób i początkowo miałam trudności z przestawieniem się. Ale na koniec stwierdziłam, że taka narracja jest jedyną sensowną.
Po drugie- świetnie nakreślone postaci, zarówno pierwszo- jak i drugoplanowe. Nie ma tu nic oczywistego, każdy z bohaterów wzbudza naszą sympatię i nawet odrobinę antypatii, każdy ma coś, za co go kochamy i za co nieznosimy.
Po trzecie- nie ma tu żadnego detektywa! takiego z prawdziwego zdarzenia. Prawdę stara się odkryć siostra ofiary i to głównie z jej intuicyjnych działań udaje się dokopać do prawdy i odnaleźć sprawcę.
Bardzo podoba mi się niezłomna wiara jednej siostry w działania drugiej. Sama mam dwie siostry, ale nie wiem, czy w każdej sytuacji byłabym taka pewna ich zachowań, jak bohaterka książki Lupton-Beatrice ( zresztą moja imienniczka :D ).
Książkę zdecydowanie polecam a sama szukam już kolejnej książki tej autorki :)

wtorek, 17 kwietnia 2012

Marek P>Wiśniewski- Rzeka szaleństwa

Michał Marlowski - współczesny człowiek-nikt, jako pracownik firmy spedycyjnej bierze udział w nietypowym dla siebie przedsięwzięciu - przetransportowaniu barką ze Szczecina do Sieradza kilkudziesięciometrowej, bazaltowej rzeźby. Podczas rejsu dochodzi do serii dziwnych  zdarzeń, sensu których Marlowski nie potrafi zrozumieć.
 Odbiorcą ładunku okazuje się niezwykła kobieta; przedziwna Kirke, niszcząca ludzi, jednocześnie wydobywająca ich z osobistych piekieł.
 To powieść o psychomanipulacji, która jednocześnie leczy, i jednocześnie patroszy ludzi, zmieniając ich w uzależnione od „Pani“  roboty.  To historia romansu kobiety i młodszego od niej mężczyzny; miłości i poszukiwania swego miejsca w świecie.  To w końcu opowieść o kobiecie, która chciała zmienić świat, choćby za wszelką cenę.

Zastanawiałam się, czy powinnam dodać tu książkę, której nie skończyłam... dotarłam do połowy i dalej ani rusz... nie ciekawi mnie, co jest dalej. Nie podobało mi się za bardzo to, co było do tej pory. Logistyk, który przewozi nie wiadomo co? nie zagląda w papiery? Nonsens. Bohaterowi zgubili się dwaj towarzysze podrózy, a on nie jest zaniepokojony ani nie widzi w tym nic podejrzanego? za to widzi jakieś zjawy z przeszłości? No średnio mi się podobało i stwierdziłam,że jednak szkoda czasu brnąć dalej....

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Maureen Jennings- Detektyw Murdoch. Pod gwiazdami smoka.

Przed detektywem Murdochem kolejne śledztwo. Latem 1895 roku w zapuszczonym mieszkaniu znaleziono zwłoki Dolly Merishaw. Początkowo Wiliam Murdoch podejrzewa nieszczęśliwy wypadek. Jednak nowy koroner, piękna Julia Ogden, dowodzi, że kobieta została zamordowana. Murdoch odkrywa, że stara Dolly była akuszerką i dyskretnie pomagała wielu kobietom pozbyć się ich kłopotu. Co wiedziała Dolly i komu mogło zależeć na jej śmierci?Pod gwiazdami Smoka to druga z serii siedmiu książek o kanadyjskim detektywie, ukazujących wiernie realia Toronto z końca XIX wieku. Obdarzony dużą wiedzą i intuicją detektyw Murdoch jest niezwykle oddany swej pracy i wykorzystuje w niej najnowsze zdobycze kryminalistyki. Ten nieśmiały, samotny i doświadczony przez los miłośnik jazdy na rowerze musi się wykazywać stanowczością i odwagą, kiedy śledztwa prowadzą go w najmroczniejsze zakamarki ludzkich dusz, skrytych pod pozorem konwenansów.

Powiem szczerze, że próbowałam oglądać serial o tym tytule, ale nadawano go o tak niefortunnej porze, że nigdy nie miałam na niego czasu.  Nie zdążyłam więc przywyknąć ani do odtwórców głównych ról, ani do ukazanych wnętrz :))) Po przeczytaniu "Pod gwiazdami smoka" ciągle jednak rozglądam się w poszukiwaniu much :) Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie, szczególnie świetne opisy życia codziennego w Toronto pod koniec XIX wieku, wszechobecny brud, wspomniane muchy, smród; a w tym wszystkim gdzieś solidny detektyw Murdoch starający się jak najsumienniej wykonywać swoje obowiązki. Nieustępliwy w poszukiwaniach, starający się znaleźć odpowiedź na każde pytanie, skwapliwie zbierający dowody po "technikach" tamtych czasów. Okrucieństwo opisywanych przypadków również wydaje się być charakterystyczne dla tamtego okresu.
Książkę otrzymałam w ramach wymianki i gdyby nie to, pewnie bym po nią nie sięgnęła, gdyż bałam się serialowych skojarzeń i prostej fabuły. Bardzo niesłusznie, bo na pewno sięgnę i po inne tomy tej autorki.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Martha Grimes- Zajazd Jerozolima

Piąty tom z Richardem Jurym!
Nie ma bardziej depresyjnej pory niż Boże Narodzenie, tak przynajmniej sądzi sympatyczny inspektor. Niechętnie więc opuszcza rodzinny Londyn i wybiera się na święta do Newcastle, do okropnie nudnej kuzynki. Podczas postoju w małej miejscowości udziela pomocy samotnej kobiecie, która zasłabła. Skwapliwie przyjmuje jej zaproszenie na drinka i po miłej pogawędce oboje postanawiają zobaczyć się nazajutrz. Kiedy Jury przychodzi na spotkanie, okazuje się, że kobieta nie żyje. Zszokowany inspektor chce wyjaśnić okoliczności jej śmierci. Rozmawia z sąsiadką zmarłej, odwiedza sierociniec, w którym ta bywała. Śledztwo jest tym trudniejsze, że miejscowi policjanci nie darzą Jury'ego sympatią. Niebawem wychodzi na jaw, że kobieta została w dzieciństwie adoptowana przez znaną rodzinę szlachecką i że coraz więcej tropów prowadzi do zajazdu „Jerozolima"...
Czytanie książek Marthy Grimes to tak, jakbym czytała książki kuzynki lub młodszej siostry AgathyCh. Po prostu uwielbiam :) bardzo lubię klimat jej książek:  angielska prowincja, niespieszna akcja, mnóstwo dowcipu i ironii, a przy tym inteligentnie prowadzone śledztwo. W tym tomie przygód inpsektora Jurego mamy w dodatku do czynienia ze zbrodną, w którą zaangażowane mogło zostać ściśle określone grono osób. Wiemy więc w niejaki sposób, KTO, pytanie zostaje po co? i dlaczego? Odpowiedź na to pytanie nie zaskakuje wprawdzie tak, jakbyśmy chcieli, naprawdę mozna się szybko dowiedzieć co i jak, ale nie zmniejsza to absolutnie przyjemności z czytania :) Już się nie mogę doczekać następnej części i cieszę się, ze przede mna jeszcze tyyyyyyle tomów:) jakieś 17 :]

wtorek, 3 kwietnia 2012

Majówkowa wymianka

Dzięki nowej wymiance zorganizowanej przez Sabinkę, stałam się posiadaczką nowych kryminałów :] oczywiście zestaw słodkości nie był mi obojętny ( i rodzince też :))
A paczkę tą otrzymałam od przemiłej Marty, właścicielki TEGO bloga.

poniedziałek, 26 marca 2012

Aleksandra Marinina-Za wszystko trzeba płacić

Nad głową Nastii Kamieńskiej zbierają się czarne chmury. Znajomy mafioso Denisow zwraca się do niej z prośbą o pomoc w znalezieniu mordercy jego przyjaciółki. Nieformalne śledztwo wykazuje, że popełnione w Austrii zabójstwo ma związek z dziwnymi zgonami naukowców w Rosji. Nastia zaczyna podejrzewać, że Denisow prowadzi podwójną grę i próbuje ją wciągnąć w pułapkę. Tymczasem, oskarżona o kontakty ze światem przestępczym, zostaje odsunięta od obowiązków służbowych. Ale to dopiero początek kłopotów. Wkrótce major Kamieńska zaczyna otrzymywać telefony od tajemniczego Arsena, ktoś włamuje się do jej mieszkania i przeszukuje komputer. Nastia nie daje się jednak zastraszyć, podejmuje nierówną walkę z mafią i staje twarzą w twarz z mężczyzną, przez którego kiedyś omal nie zginęła...

Znowu spotykamy się z Anastazją Kamieńską, Moskwą i jej mieszkańcami oraz specyfiką rosyjskiego śledztwa. Ja uwielbiam cykl z Nastią i uważam, że powyższy tom należy do jednych z lepszych Marininy. Przede wszystkim podoba mi się stopień zagmatwania intrygi, przeplatanie się kolejnych wątków, mozolne docieranie do prawdy. Szukanie odpowiedzi na pytanie, jaki związek ma morderstwo w Austrii ze zniknięciem, rosyjskiego doktoranta prawa? Dlaczego Anastazja boi się prośby Denisowa? I gdzie znikają młodzi-zdolni moskiewskiego świata?
Sama książka przenosi nas najpierw do Austrii, a potem do Moskwy, ale nie do major Kamieńskiej, lecz do pośredniego mafiosa. Anastazja pojawia się gdzieś ok. 160 strony, kiedy intryga jest już nieźle zawiązana, my wiemy mniej więcej kto i co, ale brakuje nam odpowiedzi na pytanie JAK?? I zaczyna się najlepsze- poszukiwanie prawdy. Lubię czytać w jaki sposób prowadzone jest śledztwo bez użycia internetu, komórek, satelity. Kiedy potrzebne są szare komórki, umiejętność łączenia faktów, wybiegania dwa kroki do przodu...Podobają mi się opisy wiecznie zabłoconej Moskwy, gdzie wszystko zdaje się być kompletnie beznadziejne, a jednak jej mieszkańcy kochaja swoje miasto. Czytając książki Marininy nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że każdy tam pozostający w małżeństwie, ma co najmniej jedną kochankę/ kochanka. Ja się pytam czy tak faktycznie jest i kiedy oni mają na to czas???:))))

czwartek, 15 marca 2012

całkiem nieksiążkowo- ulubione seriale

A do tej zabawy zaprosiła mnie Aneta :) Nie oglądam w tej chwili zbyt wielu seriali ( na chwilę obecną całe trzy: Prawo Agaty, Reguły gry i jak się uda to Rodzinkę.pl). Ale mam kilka takich naj naj naj :))) Oto ich przegląd :)
Zaczynając chronologicznie, w dzieciństwie uwielbiałam patrzeć na Jankę. Jak tylko zaczynali ją emitować, było wiadomo,że są wakacje. Uwielbiałam to spokojne życie na wsi, rywalizację dwóch drużyn, małe miłości w tle, konie, pierwsze samoloty...

Innym wakacyjnym serialem były przygody Tosi i Tomka, czyli "Dziewczyna i chłopak", Ponownie urzekła mnie przygoda i wieś :) Wolałam przygody Tomka z jego banda małych kobietek, niż Tosię w leśniczówce. Zawsze wydawało mi się, że co jak co, ale ja powinni rozpoznać :)



 

Potem już nastąpiła epoka seriali kryminalnych i komediowych, w tych gatunkach zresztą gustuję do dzisiaj. Nie nadaję się do oglądania telenowel, bo nie mam cierpliwości ich ogladać :)

Oczywiście najbardziej kultowy serial to "Poirot" z Davidem Suchetem w roli Herkulesa. Do dziś nie akceptuję żadnego innego odtwórcy tej roli :)


Oczywiście kolejny kultowy serial to "Przyjaciele", mam na dvd, oglądamy  z mężem każde powtórki w TV, a on ciągle śmieszy ( serial, nie mąż ). Ja uwielbiam Chandlera, mąż-Joey`a.





Innym ukochanym serialem naszym jest "Kasia i Tomek"; niektóre powiedzonka weszły nam do języka potocznego ;) Ludzie z boku nieraz nie wiedzą, czemu na hasło: Wiórkowo, wybuchamy smiechem :)))







 
Następnym serialem oglądanym namiętnie przeze mnie był  Ostry dyżur- początkowo dla Clooneya, potem już dla całej obsady, akcji, tempa i ogólnie - dla dobrego serialu :)

Kolejny serial, który swego czasu uwielbiałam i namiętnie oglądałam w powtórkach i dvd to Magda M. Och, jaki piekny pan Korzecki się pojawił na polskiej scenie. I piękne wnętrza i muzyka.

 

A skoro już o Małaszyńskim mowa, to wsiąknęłam w inny serial z nim w roli głównej- "Oficera". Świetny dynamiczny serial, nie jakieś cukierkowe pokazanie rzeczywistości, ale w miarę realne i sensowne.




Z niecierpliwością czekam też na każdą kolejną serię "Czasu honoru", bo wydaje mi się, że każda następna seria jest lepsza od poprzedniej. Świetny serial, świetni aktorzy, scenariusz. Prawie serial doskonały :)



Oprócz wszystkich tych seriali jest jeszcze mnóstwo innych, które oglądałam z mniejszą lub większą przyjemnością: Z Archiwum X, CSI-wszystkie serie, Prision Break, Pitbull, Dwóch i pół. Większośc z nich to seriale nowe, w dzieciństwie nie oglądałam za dużo TV :)) a i w liceum wolałam poczytać. Jeśli już wybieram serial, to musi być dobry. Nie daję drugiej szansy. Uwielbiam inteligentne seriale komediowe, takie nagrywane z udziałem publiczności ( jeśli chodzi o produkcje z USA).

Do zabawy zapraszam wszystkich moich obserwatorów :)

środa, 29 lutego 2012

Jo Nesbo- Pierwszy śnieg

Jest listopad, w Oslo właśnie spadł pierwszy śnieg. Birte Becker po powrocie z pracy do domu chwali syna i męża za ulepienie bałwana w ogrodzie. Nie jest on jednak ich dziełem. Stają przy oknie - i widzą, że bałwan jest skierowany twarzą w stronę domu. Patrzy wprost na nich.
W tym samym czasie komisarz Harry Hole otrzymuje anonimowy list podpisany "Bałwan". Zaczyna dostrzegać wspólne cechy dawnych, niewyjaśnionych spraw. Okazuje się, że wraz z pierwszymi oznakami zimy do gazet trafia informacja o nowym morderstwie. Ofiara jest zawsze zamężną kobietą, a jednocześnie w pobliżu miejsca zbrodni pojawia się bałwan. Wszystko wskazuje na to, że po Oslo i okolicach znów krąży seryjny zabójca.

Po przeczytaniu tej książki skłaniam się ku tezie, że jest to najlepsza dotychczas przeczytana przeze mnie książka Jo Nesbo i jedna z lepszych w ogóle. Jest świetna! Nie mogłam się od niej oderwać i chwilowa awaria samochodu, która zmusiła mnie do dojeżdżania do pracy autobusem, była mi bardzo na rękę, wszak to dodatkowe 2 godziny czytania! A było co czytać. Zaczyna sie jak u Hitchkocka- najpierw jest trzęsienie ziemi, a potem napięcie wzrasta. W Oslo krąży seryjny zabójca i mimo,że większość policjantów podchodzi sceptycznie do tej teorii, Harry Hole jak zwykle doszukuje się drugiego dna oraz specyficznych teorii. Po śmierci swoich dwóch poprzednich współpracowników zostaje mu przydzielona do pomocy Katrine Bratt.Jest ona niejako kobiecym odpowiednikiem Harry`ego; ma podobne cechy, sposób mówienia, zachowanie. Razem próbują znaleźć odpowiedź, kto morduje kobiety, a po zabójstwie lepi bałwana?? Harry krąży wokól mordercy, wydaje się, że już już go ma- ale nie, to tylko zręczna zmyłka Nesbo. Wyjawienie mordercy, jego motywów i "szkoły fachu" to już majstersztyk. Książka kończy się zapowiedzią, że Harry gdzieś wyjedzie. Co się z nim będzie działo po opuszczeniu Oslo? Się dowiem niebawem :) Tymczasem polecam "Pierwszy snieg" jako lekturę obowiązkową :))

wtorek, 28 lutego 2012

Agata Christie- Wigilia Wszystkich Świętych

"W jakimś szalonym umyśle mogła zrodzić się myśl, że zamordowanie kogoś na przyjęciu w wieczór Hallowe’en to wspaniały pomysł, zupełnie jak z powieści. I to wszystko, od czego może pan zacząć. To po prostu ktoś, kto był na przyjęciu. - Pod krzaczastymi brwiami para oczu błysnęła w stronę Poirota. - Ja też tam byłem - powiedział. - Przyszedłem później, żeby popatrzeć, co się dzieje. - Energicznie kiwnął głową . - Tak, to dopiero problem, prawda? Jak ogłoszenie w gazetowej rubryce towarzyskiej: Wśród obecnych był morderca ".

Przyjęcie w przeddzień Haloween organizuje pani Drake dla swoich uczniów, wymyśla rózzne zabawy,które mają się pojawić, ustala scenariusz całego przedsięwzięcia. Gościem honorowym ma być słynna pisarka kryminałów-Ariadna Oliver. Padają prorocze słowa, że tylko morderstwo mogłoby "uatrakcyjnić" wieczór. I tak się dzieje. Ginie trzynastoletnia dziewczynka, utopiona w wiadrze z wodą. Ariadna jest zszokowana i zbulwersowana na tyle, że na pomoc ściąga swojego przyjaciela- Herkulesa Poirot. I już we dwójkę zaczynają myślową gonitwę za mordercą ( myślową, gdyż Poirot cały czas pomyka w swoich nieskazitelnych lakierkach ). Zasadnicze pytanie brzmi: kto chciał zabić dziewczynkę twierdzącą, że kilka lat wcześniej widziała mordercę? Czy takie morderstwo faktycznie miało miejsce? Czy sprawca obu zabójstw jest ten sam?
Książka to klasyka kryminału- każdy jest podejrzany w takim samym stopniu; każdy miał motyw; ofiara nie była miłą i niewinną dziewczynką lubianą przez wszystkich; sprawca.......? czy jego odkrycie spowoduje szok w małej miejscowości?
Postanowiłam po raz kolejny odświeżyć sobie kryminały Agaty Christie, szczególnie tomy z niezrównanym Poirot :) uprzyjemnia mi to czas :)

sobota, 25 lutego 2012

Nicholas Evans- Przepaść

Dwaj narciarze szusujący w dzikim zakątku Gór Skalistych odnajdują przypadkiem zwłoki młodej kobiety uwięzione w lodzie. To poszukiwana od kilku lat Abigail Cooper, dziewczyna z dobrego domu, podejrzana o morderstwo i liczne akty ekoterroru, związana z radykalną grupą obrońców środowiska. Rodzice dziewczyny są wstrząśnięci. Rozeszli się przed kilku laty i ta osobista tragedia budzi w nich wyrzuty sumienia. Czy wybory, jakich dokonali przed laty, przyczyniły się do śmierci córki?

Książka ta składa się z trzech części: pierwsza- opowiada o wydarzeniach związanych z odnalezieniem zwłok młodej dziewczyny, ustalenia jej tożsamości oraz reakcji najbliższych na tą szokującą prawdę. Część druga jest najbardziej emocjonująca, skupia się bowiem na losach rodziny od momentu, kiedy wydają się najszczęśliwsi do momentu, kiedy każdy żyje własnym życiem.I trzecia część, to w zasadzie zamknięcie książki, w której znajduje się szokujące wyjaśnienie zbrodni.
Kilka lat temu czytałam "Zaklinacza koni" tego autora i książka, a potem także film zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Z "Przepaścią" jest podobnie. Książka nie nuży w żadnym momencie, czyta się ją jednym tchem. Żadna z postaci pierwszo- czy drugoplanowych nie jest jednoznacznie biała czy czarna, znajduje się tu mnóstwo odcieni szarości na oddanie charakteru i cech każdej postaci. I to jest niewątpliwy plus książki. Podoba mi się psychologiczne prawdopodobieństwo bohaterów, znajdą się tu ze dwie, trzy postacie, przy których można pomyśleć " oo, przecież ja znam kogoś takiego samego!". Krajobrazy oddane w książce kuszą, aby wybyć konno na wycieczkę po dolinach, łąkach czy górach. Polecam książkę jako dobry kawał literatury :)

piątek, 24 lutego 2012

Peter Pezzeli- Kuchnia Franceski

Zabawna i poruszająca książka, z bohaterką, której nie można się oprzeć. Historia o dzieleniu się miłością, życiem, radą i – nade wszystko – jedzeniem, autorstwa człowieka, który rozkochał Amerykanów w słonecznej Italii. Francesca, samotna matka dorosłych już dzieci, postanawia podjąć pracę niani i gosposi. Nie chce żyć samotnie, a swoją pasją - gotowaniem - pragnie się z kimś podzielić. Jej pracodawczyni, Loretta, początkowo nie jest zachwycona surową, starszą panią. Powoli jednak, przysmaki gotowane przez Franceskę, jej mądrość i życzliwość sprawiają, że dom Loretty staje się prawdziwym domem, gdzie znajdzie się miejsce na przyjaźń, życzliwość, a może nawet na miłość…

Książka ta trochę przypomina bajkę, wszyscy są idealni: szef wyrozumiały i czuły na troski pracownicy, dzieci po bliższym poznaniu okazują się grzeczne i układne, napotkany przypadkiem mężczyzna okazuje się być ideałem na całe życie... Trzeba przyznać, że ta bajka jest bardzo apetycznie podana, świetnie pokazana jest główna bohaterka- Franceska oraz jej wątpliwości dotyczące podjętej decyzji. Tytuł sugerował,że w treści będzie sporo wtrąceń kulinarnych, a jednak zostają nam podane jedynie spagetti z klopsikami w sosie pomidorowym i kruche ciasteczka. Na końcu książki owszem jest kilka przepisów, ale są takie standardowe i znane, że w zasadzie nic nie wnoszą. I to jest główne rozczarowanie związane z tą książką. Jednak dla chwil oderwania się od codzienności, do podczytywania w kuchni podczas gotowania jest całkiem na miejscu.

wtorek, 7 lutego 2012

Anna i Siergiej Litwinowie- Wycieczka na tamten świat

Zabawna powieść kryminalna, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji i intrygujących wydarzeń. Trójka pasażerów zostaje oskarżona o spowodowanie wybuchu w samolocie lecącym do Archangielska. Przypadkowi znajomi – piękna Tania, dziennikarz Dima i zawodowy karciarz Iwan – poszukiwani są nie tylko przez milicję i służby specjalne. Z jakiegoś powodu ich tropem podąża również mafia. Zdezorientowani przyjaciele podejmują brawurową ucieczkę. Jednocześnie usiłują wyjaśnić tajemniczą historię, która całkowicie odmieniła ich życie. Wycieczka na tamten świat to pierwsza powieść z cyklu o Tani Sadownikowej, młodej i atrakcyjnej poszukiwaczce przygód. Anna i Siergiej Litwinowie - rodzeństwo pisarzy, które zadebiutowało w 1999 roku. Anna jest z wykształcenia dziennikarką, w wolnym czasie uprawia spadochroniarstwo. Siergiej, inżynier energetyk, pasjonuje się archeologią. Wspólnie są autorami ponad czterdziestu po-wieści i czterech zbiorów opowiadań. Ich książki osiągnęły w Rosji nakład ponad 6 milionów egzemplarzy. "


Było to moje pierwsze zetknięcie z twórczością tego rosyjskiego rodzeństwa i mam poważne obawy, że będzie to jednorazowa przygoda. Książka ma ponad 350 stron, ale tekst jest tak "rozstrzelony", ze spokojnie zmieściłby się na niecałych 200. Sama fabuła to przede wszystkim opis ucieczki- z samolotu, z lasu, z pociągu, taksówką... ciągle nasza trójka bohaterów gdzieś pędzi, nie ma czasu sensownie porozmawiać. Gdzieś w tle majaczy jakaś zagadka kryminalna, ale całość jest jakoś mało strawna. Pojawia się morderstwo młodej kobiety, ale nie jest to sprawa pierwszoplanowa, raczej pretekst do przedstawionych wydarzeń. Na scenie pojawiają się coraz to nowe typy- mafiosi, przekupni policjanci, słuzby specjalne; wszyscy starają się wykiwać pozostałych.. ehh
Mam wrażenie, że w lepszym kryminale cała akcja "Wycieczki..." byłaby po prostu mocnym rozdziałem pierwszym. A tu mamy całą książkę....Tak naprawdę książka ta jest dobrym zapychaczem, kiedy nie mamy czasu na nic ambitniejszego, a jednak chcemy pozostac w klimacie kryminału.