Leah i Toby mieszkali naprzeciwko siebie od lat, nie zamieniwszy nawet
słowa... Leah przez cały czas korciło, by uchylić nieco drzwi
ekscentrycznego domu Toby’ego zaludnionego dziwnymi i wspaniałymi
lokatorami. Kiedy w końcu los wpuścił ją do środka, Leah ze zdumieniem
odkryła, że potrzebuje Toby’ego równie mocno jak on jej. Czasami życiu
trzeba pomóc – szczypta romantyzmu i niepowtarzalny czar sprawiają, że
marzenia Toby’ego i Leah mają szansę się spełnić.
Książka została przeze mnie pochłonięta w jeden dzień. Czytałam ją, jednocześnie jedząc, pijąc, zerkając na "Ja cię kocham, a Ty śpisz" ;) Czułam się, jakbym wpadła z wizytą do dawno niewidzianej przyjaciółki, a ona opowiada mi: że wiesz, jest taki dom naprzeciwko i powiem Ci, dzieją sie tam rzeczy, oj dzieją!
Bo przy ulicy Silversmith Road 31 znajduje się przedziwny dom, którego właścicielem został Toby Dobbs, niespełniony poeta. Dom jest wielki, on jest sam i nie zanosi się, żeby był z Kimś, więc zmuszony zostaje oddać część pokojów do wynajęcia. Ale on nie daje po prostu zwykłego ogłoszenia i nie przyjmuje pierwszych lepszych lokatorów. Toby wyszukuje w nadesłanych listach osoby, które stoją przed jakims życiowym wyborem, które nie z własnej winy zaleźli się w patowej sytuacji i tym ludziom pozwala u siebie zamieszkać. Przez jego dom przez 15 lat przewija się mnóstwo ludzi, jedni zostali na chwile, inni na dłużej. I tak pewnie by to trwało, gdyby nie przypadkowa śmierć jednego z lokatorów- 97 letniego staruszka. Okazuje się, że zostawił on w spadku Tobiemu kota i sporą gotówkę. Poza tym w kręgu Tobiego pojawia się jego sąsiadka z domu naprzeciwko- Leah Pilgrim, która motywuje Tobiego do zmian, do nowych wyzwań. Ale czy on jest gotowy sprzedać dom? co z lokatorami? jak oni sobie poradzą?
Opowieść o zmianach w Tobym, w ludziach go otaczających jest pełna optymizmu i humoru. Ani na chwilę nie będziecie się nudzić, ale z zapartym tchem będziecie kibicować Tobiemy i Leah w ich dążeniu do szczęscia. :)
niedziela, 30 grudnia 2012
sobota, 29 grudnia 2012
Rosamund Lupton-Potem
"Mam głowę na karku, jestem przytomna, wszystkie klepki są na swoich
miejscach, jestem w pełni władz umysłowych. Jestem tą samą Grace, co
wczoraj, tylko że… wyszłam z mojego ciała – opowiada bohaterka tej
fascynującej i pięknej powieści. Grace leży właśnie umierająca na
oddziale intensywnej terapii po strasznym pożarze szkoły, do której
chodzi jej synek Adam. W sali obok walczy o życie jej poparzona córka -
siedemnastoletnia Jenny. Zawieszona między życiem a śmiercią, Grace
prowadzi własne śledztwo. Szybko okazuje się, że nic nie jest takie, na
jakie wyglądało wcześniej. Każda odpowiedź rodzi bowiem kolejne
tajemnice. A POTEM sprawy wymykają się spod kontroli… Pierwsza powieść
Rosamund Lupton – „Siostra”, wtargnęła przebojem na rynek wydawniczy,
zdobywając serca milionów czytelników na świecie. W Wielkiej Brytanii
została okrzyknięta mianem najlepiej sprzedającego się debiutu
literackiego 2010 roku, utrzymując się w pierwszej 20. na liście
bestsellerów Sunday Times. Rewelacyjny, zapierający dech, wyjątkowo
pomysłowy thriller „Mail on Sunday”
"Potem" do druga książka tej autorki. Debiut miał świetne oceny i miałam wielką nadzieję, że i ta książka będzie równie dobra.Powiem tak- ta książka była lepsza. Niby schemat ten sam, opowieść zza światów, prywatne śledztwo... Ale sam pomysł na to, kim są bohaterki i w jaki sposób dochodzą do prawdy- rewelacja. Zakończenie było dla mnie sporą niespodzianką, bo dałam się zwieść autorce kilka razy ;) ale na tym polega dobry kryminał- żeby nie zgadnąć wszystkiego na początku, bo potem przyjemność z czytania jest niewielka. Ciekawe czy autorka planuje wydać kolejną książkę w tej konwencji...
"Potem" do druga książka tej autorki. Debiut miał świetne oceny i miałam wielką nadzieję, że i ta książka będzie równie dobra.Powiem tak- ta książka była lepsza. Niby schemat ten sam, opowieść zza światów, prywatne śledztwo... Ale sam pomysł na to, kim są bohaterki i w jaki sposób dochodzą do prawdy- rewelacja. Zakończenie było dla mnie sporą niespodzianką, bo dałam się zwieść autorce kilka razy ;) ale na tym polega dobry kryminał- żeby nie zgadnąć wszystkiego na początku, bo potem przyjemność z czytania jest niewielka. Ciekawe czy autorka planuje wydać kolejną książkę w tej konwencji...
piątek, 28 grudnia 2012
Ake Edwarson- Niech to się nigdy nie kończy
Dziewiętnastoletnia kobieta pada ofiarą gwałtu, wracając nocą do domu.
Kiedy komisarz Winter dostaję tę sprawę, odkrywa, że do gwałtu doszło w
dokładnie tym samym miejscu, w którym kilka lat wcześniej popełniono
podobne przestępstwo. Najbardziej niepokoi go jednak fakt, że tamta
sprawa zakończyła się morderstwem i pozostała nierozwiązana. Tymczasem
dochodzi do kolejnego gwałtu i do kolejnej śmierci. Wspólną cechą
wszystkich ofiar jest to, że były zaraz po maturze. Winter zaczyna
śledztwo od wertowania zdjęć z uroczystości maturalnych i wpada na
intrygujący ślad. Sprawa wciąga inspektora bez reszty, co nie pozostanie
bez wpływu na jego życie rodzinne.
W książce tej niejako upada mit komisarza Wintera jako zadufanego snoba, a na jego miejsce pojawia się człowiek bojący się o życie swoich najbliższych; człowiek współczujący; człowiek zdenerwowany,żeby nie powiedzieć-porządnie wkurzony. Poza śledztwem poznajemy dość dokładnie życie prywatne kilku osób i wpływ wydarzeń z tego życia na pracę w policji. Na to,że coś jest zrobione niedokładnie, na szybko, bo trzeba do domu. Że ma to wpływ na później, bo ktoś musi zrobić coś ponownie, wracać do spraw, które powinny być wyjaśnione i zbadane. Że nie można samemu decydować, co jest ważne dla śledztwa, a co nie; bo tak naprawdę okazuje się, że często nie ma się racji, a ukrywana nieistotna według nas informacja jest kluczowa do odkrycia prawdy. Ake Edwardon dawkuje nam tą wiedzę. Pokazuje co się dzieje, jeśli milczy się za długo.
Książka jest jednym z lepszych tomów sagi o komisarzu Winterze; jest bardziej dynamiczna i lepiej zbudowana, niż poprzednie. mam nadzieję, że następne będą jeszcze lepsze :))))
W książce tej niejako upada mit komisarza Wintera jako zadufanego snoba, a na jego miejsce pojawia się człowiek bojący się o życie swoich najbliższych; człowiek współczujący; człowiek zdenerwowany,żeby nie powiedzieć-porządnie wkurzony. Poza śledztwem poznajemy dość dokładnie życie prywatne kilku osób i wpływ wydarzeń z tego życia na pracę w policji. Na to,że coś jest zrobione niedokładnie, na szybko, bo trzeba do domu. Że ma to wpływ na później, bo ktoś musi zrobić coś ponownie, wracać do spraw, które powinny być wyjaśnione i zbadane. Że nie można samemu decydować, co jest ważne dla śledztwa, a co nie; bo tak naprawdę okazuje się, że często nie ma się racji, a ukrywana nieistotna według nas informacja jest kluczowa do odkrycia prawdy. Ake Edwardon dawkuje nam tą wiedzę. Pokazuje co się dzieje, jeśli milczy się za długo.
Książka jest jednym z lepszych tomów sagi o komisarzu Winterze; jest bardziej dynamiczna i lepiej zbudowana, niż poprzednie. mam nadzieję, że następne będą jeszcze lepsze :))))
czwartek, 27 grudnia 2012
Małgorzata Gutowska-Adamczyk- Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich.
Iga Toroszyn, współwłaścicielka cukierni Pod Amorem, ma powody do
niepokoju. Z muzeów na całym świecie w tajemniczych okolicznościach
giną obrazy Rose de Vallenord. Trzeba więc zabezpieczyć przed kradzieżą
należący do rodziny portret Tomasza Zajezierskiego. Tylko czy to na
pewno dzieło słynnej rudowłosej malarki, która przed laty uwiodła
młodego hrabiego?
Odpowiedzi na to pytanie poszuka Nina, historyczka sztuki z Warszawy. W tym celu wyruszy do Paryża, tak jak ponad sto lat wcześniej Róża z Wolskich…
Książka ta jest idealnym prezentem dla fanów trylogii o "Cukierni pod Amorem". Powiem szczerze, że jakoś mi umknęła informacja o planach wydania nowych książek tej autorki, także jej pojawienie się na półkach w księgarni była dla mnie sporą niespodzianką. Bardzo podoba mi się styl pisania pani Gutowskiej i czytając "Podróż do miasta świateł" miałam swoistą ucztę czytelniczą. Przede wszystkim brawa dla autorki za świetne przygotowanie merytoryczne, bo podobnie jak w poprzednich tomach, autorka ukazuje całe spektrum życia codziennego- tym razem Paryża. Poznajemy życie codzienne zarówno wyższych sfer, jak i tych całkiem maluczkich. Ukazane zostają poglądy, jakie żywili Francuzi wobec walk narodowowyzwoleńczych Polaków; jak z jednej strony podziwiali powstańców styczniowych za ich walkę i upór, ale jak z drugiej strony niewiele z tych walk rozumieli. Pada w książce zdanie: "bo u was w Rosji. No bo Polska jest w Rosji, tak? Tak jak Normandia we Francji."
To niezrozumienie jest przyczyną pewnej obcości u głównych bohaterek XIXwiecznego Paryża- pochodzących z Polski pani Wolskiej i jej córki Róży. Obserwowanie kolei życia młodej Róży, od czasów małoletnich do czasów dojrzałej kobiety, jest fascynujące. A w dodatku historia przeplata się ze współczesnością, więc widać jak na przestrzeni wieków zmieniła się nie tylko sytuacja kobiet w ogóle, ale przede wszystkim sytuacja tzw. singielek. Że nie jest to "wynalazek" współczesny, ale już dość odległy ;)
Rozpisałam się, ale to tylko z jednego powodu- książka jest rewelacyjna i polecam ją naprawdę każdemu. Nieznajomość poprzednich tomów w niczym nie przeszkadza, bo "Podróż..." mozna czytać jako odrębną całość.
Brakowało mi jedynie takiej ściągi "who is who", bo czasami się gubiłam w ilości nazwisk.
Odpowiedzi na to pytanie poszuka Nina, historyczka sztuki z Warszawy. W tym celu wyruszy do Paryża, tak jak ponad sto lat wcześniej Róża z Wolskich…
Książka ta jest idealnym prezentem dla fanów trylogii o "Cukierni pod Amorem". Powiem szczerze, że jakoś mi umknęła informacja o planach wydania nowych książek tej autorki, także jej pojawienie się na półkach w księgarni była dla mnie sporą niespodzianką. Bardzo podoba mi się styl pisania pani Gutowskiej i czytając "Podróż do miasta świateł" miałam swoistą ucztę czytelniczą. Przede wszystkim brawa dla autorki za świetne przygotowanie merytoryczne, bo podobnie jak w poprzednich tomach, autorka ukazuje całe spektrum życia codziennego- tym razem Paryża. Poznajemy życie codzienne zarówno wyższych sfer, jak i tych całkiem maluczkich. Ukazane zostają poglądy, jakie żywili Francuzi wobec walk narodowowyzwoleńczych Polaków; jak z jednej strony podziwiali powstańców styczniowych za ich walkę i upór, ale jak z drugiej strony niewiele z tych walk rozumieli. Pada w książce zdanie: "bo u was w Rosji. No bo Polska jest w Rosji, tak? Tak jak Normandia we Francji."
To niezrozumienie jest przyczyną pewnej obcości u głównych bohaterek XIXwiecznego Paryża- pochodzących z Polski pani Wolskiej i jej córki Róży. Obserwowanie kolei życia młodej Róży, od czasów małoletnich do czasów dojrzałej kobiety, jest fascynujące. A w dodatku historia przeplata się ze współczesnością, więc widać jak na przestrzeni wieków zmieniła się nie tylko sytuacja kobiet w ogóle, ale przede wszystkim sytuacja tzw. singielek. Że nie jest to "wynalazek" współczesny, ale już dość odległy ;)
Rozpisałam się, ale to tylko z jednego powodu- książka jest rewelacyjna i polecam ją naprawdę każdemu. Nieznajomość poprzednich tomów w niczym nie przeszkadza, bo "Podróż..." mozna czytać jako odrębną całość.
Brakowało mi jedynie takiej ściągi "who is who", bo czasami się gubiłam w ilości nazwisk.
środa, 12 grudnia 2012
Laura Dave- Dom z moich marzeń
Rzymskie wakacje” to piękny film o miłości uwielbiany przez miliony kobiet. Dla Annie Adams jest jednak zwiastunem katastrofy. Każdy seans pociąga za sobą lawinę nieoczekiwanych zdarzeń – od rozwodu rodziców i utraty pracy, po odejście narzeczonego.
Kiedy na drodze Annie pojawia się Griffin, przystojny i opiekuńczy szef kuchni, dziewczyna ma wrażenie, że niespodziewanie otrzymała od życia mężczyznę i dom, o których skrycie marzyła. Mimo że w końcu jest szczęśliwa, nie potrafi przestać igrać z losem.
Czy i to uczucie zniszczy klątwa „Rzymskich wakacji”?
Lekka i zabawna historia z pięknymi fotografiami, dobrą kuchnią i tajemniczym tatuażem w tle.
Ach, jak ja się usmiechałam przy czytaniu tej ksiązki. Bo ona trochę jak bajka o Kopciuszku jest :) no bo która kobieta tego samego dnia, w którym zerwała ze swoim facetem poznaje swojego wymarzonego mężczyznę? Chyba mało jest takich :) Generalnie ksiązka to klasyczny uczuciowy czworokąt, a więc Annie i Griffin oraz ich 'byli'. Spodobały mi się dialogi prowadzone przez różne postaci, nie ma tu żadnego zbędnego tokowania, a raczej inteligentna wymiana zdań z dużą dawką humoru. To naprawdę miłe zaskoczenie w książkach takiego gatunku ;)
Polecam wam ją, zwłaszcza w taki śniezny dzień jak dzisiaj- do poczytania pod kocem, z kubkiem herbaty lub w wannie pełnej pachnącej piany :)
Swoją drogą- czytacie książki w wannie?
Kiedy na drodze Annie pojawia się Griffin, przystojny i opiekuńczy szef kuchni, dziewczyna ma wrażenie, że niespodziewanie otrzymała od życia mężczyznę i dom, o których skrycie marzyła. Mimo że w końcu jest szczęśliwa, nie potrafi przestać igrać z losem.
Czy i to uczucie zniszczy klątwa „Rzymskich wakacji”?
Lekka i zabawna historia z pięknymi fotografiami, dobrą kuchnią i tajemniczym tatuażem w tle.
Ach, jak ja się usmiechałam przy czytaniu tej ksiązki. Bo ona trochę jak bajka o Kopciuszku jest :) no bo która kobieta tego samego dnia, w którym zerwała ze swoim facetem poznaje swojego wymarzonego mężczyznę? Chyba mało jest takich :) Generalnie ksiązka to klasyczny uczuciowy czworokąt, a więc Annie i Griffin oraz ich 'byli'. Spodobały mi się dialogi prowadzone przez różne postaci, nie ma tu żadnego zbędnego tokowania, a raczej inteligentna wymiana zdań z dużą dawką humoru. To naprawdę miłe zaskoczenie w książkach takiego gatunku ;)
Polecam wam ją, zwłaszcza w taki śniezny dzień jak dzisiaj- do poczytania pod kocem, z kubkiem herbaty lub w wannie pełnej pachnącej piany :)
Swoją drogą- czytacie książki w wannie?
wtorek, 11 grudnia 2012
Katherine Webb-Dziedzictwo
Trwa surowa zima. Po śmierci babki Erica Calcott i jej siostra Beth wracają do Storton Manor, imponującej rezydencji w południowej Anglii, gdzie jako dziewczynki spędzały wakacje. Przeglądając rzeczy babki, Erica wraca wspomnieniami do dzieciństwa… Rozmyśla o Henrym, kuzynie, którego tajemnicze zniknięcie ze Storton Manor odcisnęło piętno na całej rodzinie. Erica postanawia rozwikłać zagadkę; pragnie pozbyć się duchów przeszłości i sprawić, by Beth mogła w końcu zaznać spokoju. Gdy Erica zagłębia się w dzieje swojej rodziny, odkrywa sekret, który wiedzie ją do Ameryki przełomu wieków, pewnej pięknej dziedziczki i przeklętej, jałowej ziemi. Kiedy przeszłość i teraźniejszość zaczynają się zbiegać, Erica i Beth muszą stawić czoła dwóm straszliwym zdradom i dziedzictwu, jakie po sobie pozostawiły. Dziedzictwo to niesamowita, zapadająca w pamięć i poruszająca historia, której echa będą odzywać się w tobie jeszcze długo po zamknięciu książki.
Eh, niesamowita książka. CZytało się bardzo szybko, bardzo łatwo i bardzo przyjemnie. W książce akcja dzieje się dwutorowo: w czasach współczesnych oraz na początku XX wieku.Powiem szczerze, że o wiele ciekawiej czytało mi się właśnie te fragmenty dziejące się na stepach Ameryki. Ale współczenosne dzieje również ukazane są bardzo interesująca; czasamy wiemy więcej niż Erica, główna bohaterka. Ona niektóre rzeczy odkrywa, domyśla się, ale nie ma pewności, nastomiast my-po przeczytaniu losów Caroline wiemy już coś z cała pewnością. Ogromnie podobał mi się opis uczucia Caroline i jej męża, zmiana tego uczucia pod wpływem życia w trudnych warunków.
Osobnym wątkiem jest śledztwo prowadzone przez Ericę, która chce ustalić, co stało się przed latami z jej kuzynem Henrym. Ona jest zainteresowana w odkryciu prawdy, natomiast panika na wyjaśnienie reaguje jej siostra Beth. Dlaczego? To kolejna tajemnica.
Książka Katherine Webb kojarzyła mi się klimatem z książkami Kate Morton, czyli mieszanie teraźniejszości z przeszłością+ tajemnica+ piękna posiadłość w tle. A że książki Morton uwielbiam, tak i ta ksiązka staje się dla mnie moim osobistym hitem.
Eh, niesamowita książka. CZytało się bardzo szybko, bardzo łatwo i bardzo przyjemnie. W książce akcja dzieje się dwutorowo: w czasach współczesnych oraz na początku XX wieku.Powiem szczerze, że o wiele ciekawiej czytało mi się właśnie te fragmenty dziejące się na stepach Ameryki. Ale współczenosne dzieje również ukazane są bardzo interesująca; czasamy wiemy więcej niż Erica, główna bohaterka. Ona niektóre rzeczy odkrywa, domyśla się, ale nie ma pewności, nastomiast my-po przeczytaniu losów Caroline wiemy już coś z cała pewnością. Ogromnie podobał mi się opis uczucia Caroline i jej męża, zmiana tego uczucia pod wpływem życia w trudnych warunków.
Osobnym wątkiem jest śledztwo prowadzone przez Ericę, która chce ustalić, co stało się przed latami z jej kuzynem Henrym. Ona jest zainteresowana w odkryciu prawdy, natomiast panika na wyjaśnienie reaguje jej siostra Beth. Dlaczego? To kolejna tajemnica.
Książka Katherine Webb kojarzyła mi się klimatem z książkami Kate Morton, czyli mieszanie teraźniejszości z przeszłością+ tajemnica+ piękna posiadłość w tle. A że książki Morton uwielbiam, tak i ta ksiązka staje się dla mnie moim osobistym hitem.
czwartek, 6 grudnia 2012
Anne Holt, Even Holt-Arytmia
ICD czyli kardiowerter-defibrylator to skomplikowane urządzenie przywracające właściwy rytm serca. Każdego roku wszczepia się je milionom pacjentów na całym świecie…
Wiosną 2010 dwóch chorych z arytmią serca umiera z powodu zastosowania w ich leczeniu ICD. Coś, co miało ich ocalić, zabiło. Dr Sara Zuckerman kierująca oddziałem kardiologii w szpitalu w Bærum i jej kolega dr Ola Farmen odkrywają, że najprawdopodobniej winny jest wirus komputerowy. Wszystko wskazuje na to, że ktoś gdzieś zaprogramował mechanizm ICD w taki sposób, by odbierał życie.
„Arytmia” to historia odwiecznych sprzeczności: między dobrem pacjentów a finansami publicznymi, między interesami przemysłu międzynarodowego a pojedynczym lekarzem. To opowieść o tym, jak prawda ściga się z kłamstwem, oszustwem i przemilczeniami, o światowych giełdach, wielkiej arenie, na której rządzą pieniądze, i o tym, jak małą wartość ma na niej ludzkie życie.
Ach, co to była za książka! Prawie jak te z najlepszych czasów Robina Cooka :) Mimo, że mam blade pojęcie zarówno o medycynie, jak i o grach na giełdzie, wszystko było tak łopatologicznie wyjaśnione, że nie miałam najmniejszych kłopotów ze zrzumieniem o co chodzi. Głowna para boahterów- Sara i Ola, bardzo mi się spodobali. Dociekliwi, nieustępliwi, gotowi podjąć każde ryzyko, byle wyjaśnić zagadkę tajemniczych zgonów.
Równolegle pojawia się kilka postaci, śledzimy ich losy, początkowo nie wiedząc w jaki sposób wszystko się ze sobą łączy. Ale na koniec wszystko zostaje tak perfekcyjnie połączone, że zastanawiamy się, dlaczego na to sami nie wpadliśmy ;) Takie thrillery medyczne naprawdę lubię, a nie ma ich za wiele ( przynajmniej mi się tak wydaje), więc każdy dobry wart jest odnotowania ;)
środa, 5 grudnia 2012
Kristina Ohlsson-Niechciane
Największym koszmarem rodziców jest myśl, że ich dziecko mogłoby zniknąć. Właśnie to przytrafia się pewnej matce w zatłoczonym pociągu relacji Göteborg – Sztokholm. Żaden z pasażerów nie przypomina sobie kilkuletniej dziewczynki, która przepadła bez śladu…
Śledztwo w tej tajemniczej sprawie prowadzą detektyw Alex Recht i cywilny analityk policyjny, Frederika Bergman. Podczas przesłuchania matki zaginionej dziewczynki Frederika odkrywa niepokojące szczegóły z jej życia rodzinnego. Kto i dlaczego porywa dzieci? Czy policji uda się rozwiązać tę zagadkę? Z pozoru rutynowe dochodzenie przybiera nieoczekiwany obrót i przeradza się w dramatyczną walkę o życie.
Książka dobra, nie jest jakaś wybitna czy rewelacyjna, ale jak na debiut całkiem udana. W zasadzie śledztwo jest trochę na drugim planie, a na pierwszy wysuwa się sposób, w jaki detektywi chcą dotrzeć do prawdy. Ścierają się ze soba męskie poglądy ( iść najbardziej prawdopodonym statystycznie tropem i drążyć, drążyć) z poglądami damskimi, czyli Frederiki ( zwrócić uwagę w inną stronę, badać różne okoliczności). Oczywiście na początku obie te frakcje mocno się ze sobą ścierają, aby pod koniec książki jedna ze stron przyjęła punkt widzenia drugiej. Z korzyścią dla śledztwa. Jeżeli chodzi o samą akcję, to tak do 2/3 książki wszystko dzieje się raczej powoli, żeby pod koniec znacznie przyspieszyć. Nie jest to do końca z korzyścią dla odbioru, bo o ile wcześniej wszystko mieliśmy wyłożone jeasno i logicznie, to na koniec jest takie zamieszanie, że autorka sama wprowadza kogoś w stylu profilera, kto podsumowuje śledztwo i wskazuje kierunek działania. Czy było to konieczne? Gdyby nie rozwlekła część 1, to taki zabieg nie byłby konieczny. A tak autorka sama się chyba zapętliła i musiała sama sobie parę rzeczy powyjaśniać ;)
Ale- jak na debiut, jak na kryminał- jest nieźle.
piątek, 23 listopada 2012
Jo Nesbo- Łowcy głów
Niewielka i dyskretna agencja Alfa, specjalizuje się w wyszukiwaniu ludzi o najwyższych kwalifikacjach, zlecenia spływają nie tylko od bogatych firm i korporacji, ale i agendy rządowe szukają odpowiednich ludzi przy wsparciu Alfy. Tym, który przynosi firmie najwięcej pieniędzy i sławy, jest wspomniany Roger Brown. Człowiek nieprzytomnie zakochany w swojej żonie Dianie, właściciel willi, na którą go nie stać, współwłaściciel galerii sztuki, która pożera każdy wolny pieniądz, w zamian nic nie oddając. Roger Brown, będąc królem wśród łowców głów, tonie w długach i rozpaczliwie szuka ratunku. I ratunek przychodzi w osobie Holendra Clasa Greve, który chce rekomendacji Browna na eksponowane stanowisko w pewnej firmie, przy okazji zwierzając się w trakcie interview, o posiadaniu między innymi zaginionego obrazu Rubensa. Nic tak nie pobudza wyobraźni, jak wolne 50, lub 100 mln funtów, szczególnie u kogoś, kto stoi u progu bankructwa.
Świat wielkich pieniędzy, ludzie z pierwszych stron gazet, innymi słowy wielki high life, ale ciemne interesy lubią bywać na salonach i bywają. Tyle, że do czasów przed Rubensem, były to tylko ciemne interesy, sprowadzające się do włamań i kradzieży, po Rubensie przyszedł czas na włamania, kradzieże i morderstwa. Znakomite tempo akcji, wolty, zwroty i przewroty, plus obowiązkowy sarkazm, czarny humor i ironia w wykonaniu głównego magika od wielkiego planu A, który chwilami przechodzi w plan B, a nawet C. Niczego nie możemy być pewni, genialna intryga z jeszcze lepszym suspensem. Przedsmak tego, co zaserwuje nam Nesbo w Łowcach głów, dostajemy w prologu, a potem jest już coraz lepiej
To świetne streszczenie jest dziełem Jane Doe. Ja jedynie mogę dodać, że wszystkie achy i ochy pod adresem tej książki są w pełni uzasadnione. Myślałam, że kryminał tego autora bez Harry`ego Hole`a to jakieś nieporozumienie będzie. Ale wiecie co? czasami lubię się mylić :)
Czyta się świetnie, wszystkie wydarzenia poznajemy z pierwszej ręki- ręki Rogera Browna. Pod koniec książki aż się trzeba uśmiechnąć, kiedy policja wyjaśnia wydarzenia, w których Roger brał udział. I jak inetrpretacja śladów ma całkiem inny przebieg w rzeczywistości :) W przypadku niektórych scen będzimy kręcić głową z niedowierzania, w przypadku innych-zatykać nos. Ale na żadną, ŻADNĄ scenę nie pozostaniemy obojętni. To jest ksiązka z gatunku tych, którą albo się polubi od pierwszego czytania, albo wcale. Ja się zaczytałam, a teraz poluję na film, który ponoć jest lepszy niż Millenium.
Świat wielkich pieniędzy, ludzie z pierwszych stron gazet, innymi słowy wielki high life, ale ciemne interesy lubią bywać na salonach i bywają. Tyle, że do czasów przed Rubensem, były to tylko ciemne interesy, sprowadzające się do włamań i kradzieży, po Rubensie przyszedł czas na włamania, kradzieże i morderstwa. Znakomite tempo akcji, wolty, zwroty i przewroty, plus obowiązkowy sarkazm, czarny humor i ironia w wykonaniu głównego magika od wielkiego planu A, który chwilami przechodzi w plan B, a nawet C. Niczego nie możemy być pewni, genialna intryga z jeszcze lepszym suspensem. Przedsmak tego, co zaserwuje nam Nesbo w Łowcach głów, dostajemy w prologu, a potem jest już coraz lepiej
To świetne streszczenie jest dziełem Jane Doe. Ja jedynie mogę dodać, że wszystkie achy i ochy pod adresem tej książki są w pełni uzasadnione. Myślałam, że kryminał tego autora bez Harry`ego Hole`a to jakieś nieporozumienie będzie. Ale wiecie co? czasami lubię się mylić :)
Czyta się świetnie, wszystkie wydarzenia poznajemy z pierwszej ręki- ręki Rogera Browna. Pod koniec książki aż się trzeba uśmiechnąć, kiedy policja wyjaśnia wydarzenia, w których Roger brał udział. I jak inetrpretacja śladów ma całkiem inny przebieg w rzeczywistości :) W przypadku niektórych scen będzimy kręcić głową z niedowierzania, w przypadku innych-zatykać nos. Ale na żadną, ŻADNĄ scenę nie pozostaniemy obojętni. To jest ksiązka z gatunku tych, którą albo się polubi od pierwszego czytania, albo wcale. Ja się zaczytałam, a teraz poluję na film, który ponoć jest lepszy niż Millenium.
wtorek, 20 listopada 2012
Jan Seghers-Panna młoda w śniegu
Nudę codziennej podróży do pracy urozmaicają Nikolasowi Schaferowi intrygujące obrazki w oknie pewnego mijanego domu. Każdego dnia mężczyzna czeka, aż pociąg zatrzyma się na stacji, by obserwować młodą kobietę i przyglądać się jej zwykłym porannym czynnościom. Aż do pewnego marcowego ranka, który przynosi ostatni tej zimy śnieg i złowrogo ciemne okno w mieszkaniu kobiety. Tylko przypadkiem Nikolas dostrzega ciemny kształt na śniegu. Przekonany, że stało się coś złego, natychmiast po dotarciu do Frankfurtu zawiadamia policję...
Komisarz Robert Marthaler wraz z zespołem próbuje rozwikłać zagadkę przerażającej zbrodni. Niestety, śledztwo nie posuwa się naprzód, a co gorsza do grupy dochodzeniowej dołącza młody policjant, z którym Marthaler od dawna ma na pieńku. Komisarz stara się zdyscyplinować współpracowników, a jednoczenie nie ulec naciskom żądnego sukcesów szefa wydziału zabójstw, który chciałby szybkiego zakończenia śledztwa. Konflikt w wydziale narasta, a zabójca pozostaje nieuchwytny.
Głowny bohater, to: świetny detektyw z lekką nadwagą, która stara się stracić; lubi muzyke poważną, dobre jedzenie; zakochał się w kobiecie pochodzącej z innego kraju; najlepiej współpracuje mu się z kobietą-detektywem w swoim zespole. Coś wam to przypomina? że niby Wallandera? eee ...:)))
Książka inspirowana skandynawskimi kryminałami i to bardzo czuć. W klimacie, tematyce, właśnie tych cechach głównego bohatera, w opisie społeczeństwa i jego problemów. Inspiracja bardzo udana. Kryminał czyta się rewelacyjnie, motywy jakie sie pojawiają, są zaskakujące i nieoczytane jeszcze.
Tak naprawdę nic nie jest jednoznaczne w tej książce, wszystko ma jakies drugie dno. Trzeba dokładnie wszystko czytać, a na końcu i tak się damy zaskoczyć autorowi :) Myślę, że z wielką przyjemnością sięgnę po iną książkę Saghersa wydaną w Polsce.
Polecam z czystym sumieniem.
Komisarz Robert Marthaler wraz z zespołem próbuje rozwikłać zagadkę przerażającej zbrodni. Niestety, śledztwo nie posuwa się naprzód, a co gorsza do grupy dochodzeniowej dołącza młody policjant, z którym Marthaler od dawna ma na pieńku. Komisarz stara się zdyscyplinować współpracowników, a jednoczenie nie ulec naciskom żądnego sukcesów szefa wydziału zabójstw, który chciałby szybkiego zakończenia śledztwa. Konflikt w wydziale narasta, a zabójca pozostaje nieuchwytny.
Głowny bohater, to: świetny detektyw z lekką nadwagą, która stara się stracić; lubi muzyke poważną, dobre jedzenie; zakochał się w kobiecie pochodzącej z innego kraju; najlepiej współpracuje mu się z kobietą-detektywem w swoim zespole. Coś wam to przypomina? że niby Wallandera? eee ...:)))
Książka inspirowana skandynawskimi kryminałami i to bardzo czuć. W klimacie, tematyce, właśnie tych cechach głównego bohatera, w opisie społeczeństwa i jego problemów. Inspiracja bardzo udana. Kryminał czyta się rewelacyjnie, motywy jakie sie pojawiają, są zaskakujące i nieoczytane jeszcze.
Tak naprawdę nic nie jest jednoznaczne w tej książce, wszystko ma jakies drugie dno. Trzeba dokładnie wszystko czytać, a na końcu i tak się damy zaskoczyć autorowi :) Myślę, że z wielką przyjemnością sięgnę po iną książkę Saghersa wydaną w Polsce.
Polecam z czystym sumieniem.
poniedziałek, 19 listopada 2012
Patrick Gale- Dom w Kornwalii
Dom w Kornwalii Dom w Kornwalii to opowieść o rodzinie, trudnej miłości oraz zakazanych namiętnościach. Frances i John spędzają lato w Kornwalii, oczarowani surowym pięknem krajobrazu. Spokój nadmorskiej scenerii jest jednak zwodniczy. Na jaw wychodzą bolesne tajemnice. Dom na wydmie staje się sceną rodzinnego dramatu. Po latach Frances i John powrócą w to miejsce wraz z synem. Również tym razem gwałtowne emocje dojdą do głosu... Gale po mistrzowsku demaskuje stworzone przez siebie postaci oraz obnaża ukryte mechanizmy, które kierują ludzkim życiem.
Więc.... książka mnie znudziła, ale tak totalnie. Od początku do prawie setnej strony jedynym zaskoczeniem była homoseksualność głównego bohatera oraz obiekt jego miłości. Poza tym nudy, jakieś przedłużone rozważania,wspomnienia... podchodziłam do tej książki trzykrotnie, ale dalej niż za 110stronę nie doszłam. A książka ma stron niec ponad 300, więc do tej pory już coś sie powinno dziać...Opis mnie zaciekawił, naprawdę się na tą książkę cieszyłam. I co? i wpadka :(
Mieliście do czynienia z tą pozycją? warto do niej jednak sięgnąć?
Więc.... książka mnie znudziła, ale tak totalnie. Od początku do prawie setnej strony jedynym zaskoczeniem była homoseksualność głównego bohatera oraz obiekt jego miłości. Poza tym nudy, jakieś przedłużone rozważania,wspomnienia... podchodziłam do tej książki trzykrotnie, ale dalej niż za 110stronę nie doszłam. A książka ma stron niec ponad 300, więc do tej pory już coś sie powinno dziać...Opis mnie zaciekawił, naprawdę się na tą książkę cieszyłam. I co? i wpadka :(
Mieliście do czynienia z tą pozycją? warto do niej jednak sięgnąć?
piątek, 9 listopada 2012
blogowa zabawa
Zostałam zaproszona przez autorkę tego bloga do zabawy :)
oto zasady:
,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."
oto jej pytania:
oto zasady:
,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."
oto jej pytania:
1. Czy Twoja praca sprawia Ci radość?
tak, chociaż jest dość nerwowa i czasami nudna :D
2.Gdybyś mogła się cofnąć w czasie to do którego momentu byś wróciła?(chodzi o liczbę lat)
do czasów studenckich, tak na IV rok :)
3.Czy jesteś szczęśliwa?
tak
4.Gdzie lubisz spędzać wolny czas?
w domu, w górach, na wsi
5.Masz takie dni,kiedy chciałabyś się znaleźć na bezludnej wyspie?
jasne! kto go nie ma :D
6.Jeśli byś miała zabrać ze sobą trzy rzeczy na wyżej wymienioną wyspę to co by to było?
książka, kawa, okulary przeciwsłoneczne
7.Czytanie-fotel czy kanapa?
kanapa
8.Najstraszniejsza książka jaką przeczytałaś to...
miałam etap czytania książek Deana Koontza i swojego czasu każda mnie przerażała :)
9.Najśmieszniejsza książka jaką przeczytałaś to...
Lesio
10.Ile czasu dziennie spędzasz przed komputerem?
w pracy 8h
11.Co oprócz czytania lubisz robić?
gotować :)
moje 11 pytań:
1. czy lubisz czytać serie książkowe?
2. ulubiony literacki bohater?
3. Akcja której książki podobała Ci sie na tyle, że chciałabyś brać w niej udział?
4. Która z przeczytanych przez Ciebie książek najbardziej pobudzała treścią Twoje kubki smakowe?
5. ile czasu dziennie czytasz książki?
6. ulubione czasopismo?
7. czy zdarza Ci się czytać w wannie?
8. czy udało Ci się zarazić czytaniem kogoś z bliskich? kogo?
9. książka, do której wracasz najczęściej, to....
10. ulubiona książka ze świętami Bożego Narodzenia w tle?
11. jakie trzy książki poleciłabyś na wakacje?
do zabawy zapraszam autorki blogów:
1.http://kawacappuccino.blogspot.com/
2.http://waniliowe-czytadla.blogspot.com/
3. http://mbutterfly76.blogspot.com/
4. http://biblioteczkabibliofilki.blogspot.com/
5. http://swiat-ksiazki-drrim.blogspot.com/
6. http://bibliotekamelanii.blogspot.com/
7.http://cynamonowe-dni.blogspot.com/
8.http://ksiazkowakrainalagodnosci.blogspot.com/
9.http://kacikzksiazka.blogspot.com/
10.http://urozmaiconastrategia.blogspot.com/
11.http://sprawydomowe.blogspot.com/
serdecznie zapraszam do dalszej zabawy i dziękuję za zaproszenie :))
wtorek, 30 października 2012
Charlotte Link-Obserwator
Londynem wstrząsa brutalna seria morderstw.
Bezbronne, samotne kobiety padają ofiarą sadystycznego i doskonale zorganizowanego mordercy.
A wszystkie tropy prowadzą do dzielnicy, w której mieszka pewien samotnik.
Długo wyczekiwana kolejna powieść niemieckiej królowej kryminału!
Samson obserwuje życie zupełnie sobie obcych kobiet. Identyfikuje się z nimi i chce wiedzieć o nich wszystko. Może dlatego, że jego własne życie składało się dotychczas tylko z niepowodzeń i odrzucenia?
Wie też doskonale, co dzieje się u jego sąsiadów, w dodatku sporządza dokładne notatki na ten temat. Samson to singiel, samotnik i dziwak – bezrobotny i nieszczęśliwy. Szary, zwykły człowiek, który nie rzuca się w oczy. Nawet po rozmowie z nim trudno go zapamiętać.
Z dala, ale pełen oddania, kocha piękną Gillian Ward. Potajemnie bierze udział w jej perfekcyjnym życiu. A jej życie to przystojny mąż, urocza córeczka, dobrze prosperująca firma. Przynajmniej pozornie, bo Samson nagle odkrywa, że to tylko fasada. Że w życiu tej kobiety nic nie jest takie, jak mu się wydawało.
W tym samym czasie seria okrutnych morderstw wstrząsa Londynem. Ofiary to samotne, starsze kobiety. Zamordowane w okrutny, wyjątkowo brutalny sposób. Policja szuka psychopaty. Mężczyzny, który nienawidzi kobiet.
I najnowsza powieść mojej ulubionej autorki już za mną. Gdybym miała podsumować ją w dwóch słowach, powiem: jest inna. Inna niż pozostałe książki Link. Do tej pory akcja książek działa się na angielskiej prowincji, w jakimś zakątku, gdzie wszyscy się znaja, gdzie w powietrzu 'wisi' jakaś tajemnica i tą tajemnicę trzeba wyjaśnić poprzez cofanie się do wydarzeń z przeszłości. W "Obserwatorze" wszystko jest inne. Przede wszystkim mamy do czynienia z dwoma równoległymi sledztwami: oficjalnym, policyjnym oraz nieoficjalnym, prywatnym. Poza tym są dwa wątki: morderstwa starych, samotnych kobiet, mieszkających na totalnym uboczu społeczeństwa oraz wątek młodego Samsona uwielbiającego żyć życiem innych.
Te dwa elementy mam głównie na myśli, kiedy piszę o inności :) Wyszła z tego trochę przeładowana książka kryminalna. Pojawiało się kilka dłuzyzn, szczególnie w przypadku Samzona i jego przemyśleń. Ale pomijając to, czytało się całkiem przyjemnie. Jednak autorka solidnie podbudowała całą akcję, naprawdę mimo wszelkich podejrzeń, zakończenie jest całkiem zaskakujące. Wątki w pewnym momencie zaczynają się wzajemnie przenikać powodując, że mamy w głowach podobny mętlik, jak prowadzący śledztwo.
Polecam, a ja znowu znikam z książką, której akcja dzieje się w.... Kornwalii :) co ja poradzę, że kocham książki, których akcja dzieje się własnie TAM :)
Bezbronne, samotne kobiety padają ofiarą sadystycznego i doskonale zorganizowanego mordercy.
A wszystkie tropy prowadzą do dzielnicy, w której mieszka pewien samotnik.
Długo wyczekiwana kolejna powieść niemieckiej królowej kryminału!
Samson obserwuje życie zupełnie sobie obcych kobiet. Identyfikuje się z nimi i chce wiedzieć o nich wszystko. Może dlatego, że jego własne życie składało się dotychczas tylko z niepowodzeń i odrzucenia?
Wie też doskonale, co dzieje się u jego sąsiadów, w dodatku sporządza dokładne notatki na ten temat. Samson to singiel, samotnik i dziwak – bezrobotny i nieszczęśliwy. Szary, zwykły człowiek, który nie rzuca się w oczy. Nawet po rozmowie z nim trudno go zapamiętać.
Z dala, ale pełen oddania, kocha piękną Gillian Ward. Potajemnie bierze udział w jej perfekcyjnym życiu. A jej życie to przystojny mąż, urocza córeczka, dobrze prosperująca firma. Przynajmniej pozornie, bo Samson nagle odkrywa, że to tylko fasada. Że w życiu tej kobiety nic nie jest takie, jak mu się wydawało.
W tym samym czasie seria okrutnych morderstw wstrząsa Londynem. Ofiary to samotne, starsze kobiety. Zamordowane w okrutny, wyjątkowo brutalny sposób. Policja szuka psychopaty. Mężczyzny, który nienawidzi kobiet.
I najnowsza powieść mojej ulubionej autorki już za mną. Gdybym miała podsumować ją w dwóch słowach, powiem: jest inna. Inna niż pozostałe książki Link. Do tej pory akcja książek działa się na angielskiej prowincji, w jakimś zakątku, gdzie wszyscy się znaja, gdzie w powietrzu 'wisi' jakaś tajemnica i tą tajemnicę trzeba wyjaśnić poprzez cofanie się do wydarzeń z przeszłości. W "Obserwatorze" wszystko jest inne. Przede wszystkim mamy do czynienia z dwoma równoległymi sledztwami: oficjalnym, policyjnym oraz nieoficjalnym, prywatnym. Poza tym są dwa wątki: morderstwa starych, samotnych kobiet, mieszkających na totalnym uboczu społeczeństwa oraz wątek młodego Samsona uwielbiającego żyć życiem innych.
Te dwa elementy mam głównie na myśli, kiedy piszę o inności :) Wyszła z tego trochę przeładowana książka kryminalna. Pojawiało się kilka dłuzyzn, szczególnie w przypadku Samzona i jego przemyśleń. Ale pomijając to, czytało się całkiem przyjemnie. Jednak autorka solidnie podbudowała całą akcję, naprawdę mimo wszelkich podejrzeń, zakończenie jest całkiem zaskakujące. Wątki w pewnym momencie zaczynają się wzajemnie przenikać powodując, że mamy w głowach podobny mętlik, jak prowadzący śledztwo.
Polecam, a ja znowu znikam z książką, której akcja dzieje się w.... Kornwalii :) co ja poradzę, że kocham książki, których akcja dzieje się własnie TAM :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












