wtorek, 30 października 2012

Charlotte Link-Obserwator

Londynem wstrząsa brutalna seria morderstw.

Bezbronne, samotne kobiety padają ofiarą sadystycznego i doskonale zorganizowanego mordercy.

A wszystkie tropy prowadzą do dzielnicy, w której mieszka pewien samotnik.


Długo wyczekiwana kolejna powieść niemieckiej królowej kryminału!

Samson obserwuje życie zupełnie sobie obcych kobiet. Identyfikuje się z nimi i chce wiedzieć o nich wszystko. Może dlatego, że jego własne życie składało się dotychczas tylko z niepowodzeń i odrzucenia?

Wie też doskonale, co dzieje się u jego sąsiadów, w dodatku sporządza dokładne notatki na ten temat. Samson to singiel, samotnik i dziwak – bezrobotny i nieszczęśliwy. Szary, zwykły człowiek, który nie rzuca się w oczy. Nawet po rozmowie z nim trudno go zapamiętać.

Z dala, ale pełen oddania, kocha piękną Gillian Ward. Potajemnie bierze udział w jej perfekcyjnym życiu. A jej życie to przystojny mąż, urocza córeczka, dobrze prosperująca firma. Przynajmniej pozornie, bo Samson nagle odkrywa, że to tylko fasada. Że w życiu tej kobiety nic nie jest takie, jak mu się wydawało.

W tym samym czasie seria okrutnych morderstw wstrząsa Londynem. Ofiary to samotne, starsze kobiety. Zamordowane w okrutny, wyjątkowo brutalny sposób. Policja szuka psychopaty. Mężczyzny, który nienawidzi kobiet.

I najnowsza powieść mojej ulubionej autorki już za mną. Gdybym miała podsumować ją w dwóch słowach, powiem: jest inna. Inna niż pozostałe książki Link. Do tej pory akcja książek działa się na angielskiej prowincji, w jakimś zakątku, gdzie wszyscy się znaja, gdzie w powietrzu 'wisi' jakaś tajemnica i tą tajemnicę trzeba wyjaśnić poprzez cofanie się do wydarzeń z przeszłości. W "Obserwatorze" wszystko jest inne. Przede wszystkim mamy do czynienia z dwoma równoległymi sledztwami: oficjalnym, policyjnym oraz nieoficjalnym, prywatnym. Poza tym są dwa wątki: morderstwa starych, samotnych kobiet, mieszkających na totalnym uboczu społeczeństwa oraz wątek młodego Samsona uwielbiającego żyć życiem innych.
Te dwa elementy mam głównie na myśli, kiedy piszę o inności :) Wyszła z tego trochę przeładowana książka kryminalna. Pojawiało się kilka dłuzyzn, szczególnie w przypadku Samzona i jego przemyśleń. Ale pomijając to, czytało się całkiem przyjemnie. Jednak autorka solidnie podbudowała całą akcję, naprawdę mimo wszelkich podejrzeń, zakończenie jest całkiem zaskakujące. Wątki w pewnym momencie zaczynają się wzajemnie przenikać powodując, że mamy w głowach podobny mętlik, jak prowadzący śledztwo.
Polecam, a ja znowu znikam z książką, której akcja dzieje się w.... Kornwalii :) co ja poradzę, że kocham książki, których akcja dzieje się własnie TAM :)

wtorek, 23 października 2012

Alex Kava- Kolekcjoner

Agentka  specjalna Maggie O'Dell  widziała wiele w swojej karierze. Ścigając morderców, psychopatów i przestępców, zagłębiała się w najbardziej mroczne, najbardziej przerażające zakamarki ludzkiego umysłu. Ale kiedy na Florydzie straż przybrzeżna wyłowiła pojemnik wypełniony starannie owiniętymi częściami ciała, nawet tak doświadczona agentka jak Maggie O'Dell nie była przygotowana na to, z czym miała się zmierzyć…
Tors, stopa, trzy ręce… Kto i w jakim celu precyzyjnie odcinał części ludzkiego ciała? Czy ktoś mógł być tak szalony, by je kolekcjonować?
Maggie zaczyna niezwykle trudne śledztwo. Odkrywa, że tors należy do zaginionego w tajemniczych okolicznościach mężczyzny. Sprawę komplikuje fakt, że zaginął on ponad 600 mil od miejsca, w którym został odnaleziony fragment jego ciała …
W tym samym czasie znad Kuby nadciąga potężny huragan, który według prognoz może spustoszyć całą Florydę. Z każda chwilą jest coraz mniej czasu na rozwiązanie makabrycznej zagadki.

Kolejny tom przygód Maggie O`Dell i Benjamina Platta. Spodziewałam się naprawdę dobrego kryminału, a dostałam jakąś "podróbkę'. Opis ksiażki zapowiadał, że trzeba będzie szybko i skutecznie odnaleźć zabójcę, bo wszystkie siły i myśi zajęte są przez nadciągający huragan. I co? I tak naprawdę nie wiem jakim cudem odkrycie sprawcy zajęło Maggie tyle czasu. Może dlatego, że jest właśnie 24h po ostatnich mrożących krew w żyłach wydarzeniach? może przez bezsenność, na którą cierpi? Naprawdę, sprawcę poznajemy w zasadzie na pierwszych stronach, potem pozostaje tylko kwestia czasu, kiedy się odpowiedni ludzie zorientują, co jest grane. Zakończenie jak dla mnie najgorsze z możliwych... wytłumaczenie działan mordercy zostało opisane w taki sposób, że sama nie wiem, czy został on złapany i ukarany, czy też jego 'prawie legalne' działania jakoś udało się zatuszować....Ale to już czytałam wczoraj późnym wieczorem, więc może mi coś umknęło ;)
Generalnie nie jest to najlepsza książka tej autorki...

poniedziałek, 22 października 2012

Peter Robinson-Przyjaciółka diabła

Pośród opuszczonych nadmorskich klifów zostaje znalezione ciało sparaliżowanej kobiety z podciętym gardłem, a kilka kilometrów od tego miejsca, w Eastvale, w mrocznym labiryncie średniowiecznych uliczek, zwłoki zamordowanej i zgwałconej 19-latki. Czy te dwie, pozornie ze sobą niezwiązane zbrodnie może coś łączyć?
Inspektor Anna Cabbot próbująca odkryć, kto zabił chorą kobietę oraz pracujący nad tajemnicą morderstwa w Eastvale detektyw Banks będą musieli połączyć siły, by rozwiązać zagadkę. Kiedy odkryją wreszcie prawdziwą tożsamość kobiety z klifu, okaże się, że do gry powróciła dwójka sadystycznych morderców, z którymi detektywi zetknęli się już w przeszłości.

Książki tego autora są dosyć nierówne; o ile "W mogile ciemniej" było bezdyskusyjnie rewelacją, to już " Skrawek mego serca" raczej średni. Aktualna pozycja- Przyjaciółka diabła, klasyfikuje się gdzieś pomiędzy nimi. Owszem, intryga , jej rozwiązanie, stopień zagmatwania czy też przenikania się dwóch wątków- rewelacja. Ale ilość podejrzanych, w tym mnóstwa przewijających się kobiet, powodował że gubiłam się, kto jest kto :) a że książkę początkowo czytłam bardzo z doskoku, to i mętlik mi się pogłebiał.
Niemniej książka ta to bardzo porządny kryminał, akcja rozgrywa się w malych nadmorskich angielskich miasteczkach. Trochę przygnębiające jest obserwowanie, jak nieiwele do zaoferowania maja takie miasteczka młodym ludziom. Przynajmniej tej młodzieży ukazanej w ksiażce. Ich jedyna rozrywka to weekendowe popijawy. Podobnie zresztą było w filmie, który oglądałam w ten weekend- "Whisky dla aniołów". Tam z kolei szkocka młodzież to głownie popijawy, rozróby i ogólny brak perspektyw.
Dołujące jest też życie Annie, policjantki ok. 40-stki, która rzuca się w ramiona róznych przypadkowo napotkanych mężczyzn, która niewiele potem pamięta, a alkohol kocha bardziej, niż spokój i stabilizację.
To już 17 powieść tego autora, ja spotkałam się z czteroma. A gdzie reszta, panie tego? :))))

piątek, 12 października 2012

Mariusz Czubaj-Zanim znowu zabiję


Warszawa, 10 kwietnia 2010 roku, w okolicach Dworca Wschodniego Jacek Kos rzuca się pod pociąg. W obliczu katastrofy smoleńskiej śmierć piłkarza z polskiej kadry przechodzi bez echa. Dwa tygodnie później do Katowic przybywa Józef Heinz i prosi syna, którego nie widział od wielu lat, by pomógł mu wyjaśnić powody tego samobójstwa. Kierując się względami osobistymi, Rudolf Heinz postanawia przeprowadzić na urlopie drobne dochodzenie. Zagłębiając się w prywatne śledztwo, profiler stopniowo odkrywa powiązania z niewyjaśnionymi zabójstwami nastoletnich chłopców. Sprawie nadano kiedyś kryptonim ZZZ. Nazwa nawiązywała do listu, który pozostawił nieuchwytny morderca.
Tymczasem w długi weekend majowy ze szpitala psychiatrycznego ucieka Inkwizytor, by wyrównać rachunki z Heinzem i resztą świata...

W najnowszej książce Rudolf Heinz słucha zdecydowanie mniej muzyki, niz ostatnio, ale i tak nadal jest jej niemało. Każdą czynnośc, którą Heinz ma wykonać poprzedza włączeniem odpowiedniej muzyki. Jest to męczące i nużące, podobnie jak wszelkie porówanania, które uwielbia chyba ten śląski detektyw....Nie ma to żadnego wpływu na akcję, ale na irytację czytelnika jak najbardziej.
W książce pojawia się ojciec Rudolfa-Joseph, dotychczas mieszkający w Niemczech, a zajmujący się wyszukiwaniem i odsprzedawaniem futbolowych talentów. Swoją działalnośc prowadzi wraz z dwoma wspólnikami, którzy kiedyś razem z nim biegali po boiskach.Przy okazji poznajemy również różne machlojki rządzące rodzimą piłką, które pewnie w ksiażce pokazane są pewnie w mniejszym stopniu, niz to ma miejsce w rzeczywistości. Joseph Heinz próbuje namówic syna na podjęcie się wyjaśnienia przyczyny samobójstwa byłego piłkarza. Wygląda banalnie, ale w miarę wgłębiania się w temat okazuje się, że nic nie wygląda tak, jak się wydaje. W dodatku we wszystko miesza się były prześladowca Heinza- Inkwizytor. Jego pojawienie powoduje, że mysli Heinza musza biec dwukierunkowo :) Ale to tylko podkręca akcję.
Generalnie gdyby wyciąc wszelkie wstawki muzyczne byłby calkiem przyzwoity kryminał. A na duży plus zasługuje wzmianka o moim mieście :) baaardzo pozytywna :)

środa, 10 października 2012

McDusia-Małgorzata Musierowicz

To od dawna wyczekiwana kolejna część Jeżycjady. Tym razem główną bohaterką jest Magda Ogorzałka, córka Kreski i Maćka. Kiedyś każdą kolejną książkę czytałam z wypiekami na twarzy, dodajć od siebie komentarze: ooo też tak mamy!' albo 'skąd ja to znam?' ;) Ale od pewnego czasu każda kolejna książka jest coraz słabsza i w zasadzie czytam ja tylko z senstymentu i tęsknotą za tym klimatem sprzed kilkunastu lat....
Samą książkę czyta się w miarę płynnie. Ja nie należę do takich radykalistek, jak osoby na pewnym forum, ale swoje ALE do zawartości książki też mam.
Przede wszystkim nie podoba mi się,że bohaterami powieści są dzieci. Kiedy zakochiwała się Ida czy Gaba, miały te 17 lat. A teraz taki Józinek zakochuje sie 'do końca życia' w wieku 9 lat ( !!), czy jak jego kuzyn- w ieku lat 10. Jakoś niespecjalnie interesują mnie takie miłostki, nie mam się z kim identyfikować. Pamiętacie, jak np Cesia stawała przed lustrem i marudziła, że jest brzydka, niekochana i w ogóle zycie jest do niczego? Ja też tak robiłam! Rozumiałam ją. A teraz? co mi po kłopotach kilkunastolatka....
Druga sprawa, to wpadka z Kalamburką, czyli wprowadzenie po fakcie iluś tam bohaterów i historii, które teraz trzeba jakoś upchnąć w książkach i one rażą swoją sztucznością.Historia Gizeli już w Kalamburce była kontrowersyjna, a co dopiero w kolejnych tomach...
Zmiana Laury w uległą niewiaste jest też niemałym szokiem. Myślałam,ze będzie taką zadziorną nowoczesną kobietką, a wyszła z niej jakaś spolegliwa istota, która w dzień swojego własnego ślubu daje sobie wyszorować mydłem zapłakaną twarz swojemu narzeczonemu. No jest to jakieś nieporozumienie :)
Ale są też inne piekne sceny. Mnie oczarował opis śpiącego domu. W  każdym pokoju ktoś śpi, każdy na swój spoób posapuje i pochrapuje, każdy czuje się bezpieczny, a dom wydaje się być przepełniony tym poczuciem bezpieczeństwa i miłości. I scena ta właśnie tak na mnie wpływa :)
Niezmiennie uwielbiam wszelkie sceny rozgrywające się w Borejkowej kuchni, gdzie wszyscy zasidają przy stole i ROZMAWIAJĄ.
Losy tytułowej bohaterki są pokazane jedynie mimochodem,  nie są głównym wątkiem w książce, co powoduje, że tak do końca nie wiemy o czym czytamy.
książka wylądowała na mojej 'borejkowej półce' i poczeka długo do następnego czytania.

czwartek, 27 września 2012

Tim Griggs- Blues odkupienia

Światowej sławy muzyk i piosenkarz Matt Silver ma wszystko, o czym tylko można marzyć: wspaniałą rodzinę, okazały dom, pieniądze, zdrowie i powodzenie. Jednak zawiedziona w miłości Lauren chce odejść od męża z ich bliźniaczkami. Wytrącony z równowagi, zamroczony alkoholem i narkotykami artysta sam zabiera córeczki i odjeżdża z piskiem opon. Jego samochód wpada do Tamizy. Niestety, jedna dziewczynka ginie, a druga, uratowana, przestaje mówić. Matt przepada bez wieści. Poszukiwania nie przynoszą żadnych rezultatów. Wszyscy myślą, że utonął.

Dręczona wyrzutami sumienia Lauren szuka pocieszenia w kieliszku, nie starając się dotrzeć do zagubionej córeczki. Udaje się to dopiero Samowi Cobbowi, sympatycznemu i mądremu policjantowi, który kieruje specjalną grupą dochodzeniową, mającą za zadanie odnalezienie Matta Silvera. Inspektor wnosi w ich życie iskierkę nadziei. Ale ktoś wciąż obserwuje poczynania tej trójk


Powiem szczerze,że po takiej zapowedzi spodziewałam się łzawej i psychologicznej opowieści o radzeniu sobie z utratą dziecka i męża. A co dostałam? jakąś wyższą formę harlekina :) Lauren, a więc domniemana wdowa oraz matka tragicznie zmarłej dziewczynki- to jest taka antymatka, która w tej kryzysowej sytuacji nie potrafi się odnaleźć, która użala się nad sobą, tęskni do tego 'lepszego' dziecka, smutki zapija alkoholem. Wszystko to oczywiście bardzo smutne, ale jakoś nie czuć tego smutku u tej kobiety. Na plan pierwszy raczej wysuwa się jej fascynacja policjantem prowadzącym sledztwo, chęć jak najczęstszego przebywania na farmie jego i jego ojca i oczywiście alkohol. Mała dziewczynka tak naprawdę pozostawiona zostaje sama sobie w tym smutku. Owszem, odbywają się jakieś rozmowy między matką- córką a policjantem, ale są one bardzo płytkie, powierzchowne i niewiele wnoszące. Pozostaje jeszcze kwestia upadłej gwiazdy rocka.... oczywiście przeżył, ale fakt że usmiercił jedną ze swoich córek za bardzo nim nie wstrząsa. Owszem, jest smutny, czuje się kiepsko. Ale nie podejmuje żadnych kroków, aby zobaczyć swoją ocalała córkę. Kiedy już się zbliża na tle, że mógłby z nia porozmawiać, walkowerem oddaje opieke nad nią swojemu następcy. Czy tak się zachowuje ojciec, który tęskni za córką? że jak tylko zachodzi obawa, że ona przestraszy się jego nowegi wyglądu, ten odpuszcza? znika z jej zycia?
Jakaś bardzo nierówna ta książka, niestety. A może to ja się spodziewałam czegoś więcej?

Dziś wyprawa do biblioteki po nowy zapas książek, zobaczymy co się uda wyszperać ;)

czwartek, 13 września 2012

Liza Marklund-Testament Nobla

Gala wydana w sztokholmskim ratuszu z okazji wręczenia Nagrody Nobla oszałamia przepychem, lecz za woalem blichtru czai się zbrodnia. Na parkiecie Złotej Sali morderczyni w wieczorowej sukni strzela do przewodniczącego Komitetu Noblowskiego. Kula trafia prosto w serce, kobieta zaś znika w tajemniczy sposób. Annika Bengtzon zostaje wbrew woli wciągnięta w rozgrywający się dramat, tym razem nie jako dziennikarka, lecz jako świadek zdarzenia. Z bagażem rozbitego życia osobistego i zawodowego Annika trafia w środek wydarzeń sięgających odległej przeszłości. Trop prowadzi do samego Alfreda Nobla, niewiarygodnie bogatego naukowca i wynalazcy, fundatora prestiżowej nagrody, którego tragiczna śmierć okazała się brzemienna w następstwa. Annika dociera w końcu niebezpiecznie blisko prawdy.

Potężny temat, ale akcja płynie wartko, napięcie rośnie, czego można było się spodziewać po tak doświadczonej autorce powieści kryminalnych. Równolegle poznajemy poetycko przedstawioną biografię Alfreda Nobla. Jest to jakby drugi wątek powieści, które jednak każe nam stawiać pytania z dziedziny etyki i odpowiedzialności. A jeśli coś jest dla Anniki Bengtzon ważne, to właśnie te dwie kwestie: odpowiedzialność i etyka.

Po raz kolejny sprawdza się przysłowie, że 'co za dużo, to niezdrowo'. Tak jest i w tym przypadku. jeszcze niedawno zachwycałam się, że książka Lizy Marklund jest pełna akcji i w ogóle super, więc gdy sięgnęłam po kolejna nieczytaną dotąd pozycję, myślałam, że znowu podzielę się z wami zachwytami. A tu figa. Książka na pewno jest dobra, jednak pojawiają się w niej elementy rodem z Jamesa Bonda, a takich rzeczy to ja w książkach od dawna nie toleruję .... Musi być wszak jakieś prawdopodobieństwo przedstawianych wydarzeń, a takie morderstwa na zlecenia wykonywane przez piękną kobietę są lekko przesadzone.
najmocniejszym punktem jest życie prywatne Anniki i jej męza Thomasa oraz powolne przyglądanie się, jak łatwo można rozwalić nawet najlepiej zapowiadający się związek. Jedynym marzeniem Anniki jest mieć szczęśliwą rodzinę. Wydawałoby się, ze wszelkie składniki ku temu są: dzieciaki, przystojny mąż, stabilna w miarę praca, dom w willowej dzielnicy. Ale coś nie pasuje do końca, układanka zaczyna się rozwalać...Własnie te fragmenty moim zdaniem są najmocniejsze.
Sama intryga kryminalna też niczego sobie, ale czytanie książek jedna po drugiej powoduje, że widać dokładnie schemat, w jaki pisze \Marklund. Dawkowana raz na jakiś czas doskonale zaspokaja apetyty na skandynawskie kryminały :)

piątek, 7 września 2012

Jacek Getner- Dajcie mi jednego z was

Na ulicach miast, w szkołach i restauracjach coraz częściej pojawiają się szaleńcy z bronią, którzy postanawiają ukarać społeczność w jakiej żyją, za mniej lub bardziej wymyślone krzywdy, jakich od niej doznali. Uderzają na oślep, skazując na śmierć wiele niewinnych osób, tylko dlatego, że należą do tej zbiorowości lub przypadkiem się wśród niej znaleźli. Główny bohater tej książki, Głos, jest inny. Starannie wybiera ze swojej przeszłości cztery osoby, które kiedyś go skrzywdziły. Jest wśród nich jego surowy dowódca z wojska oraz mężczyzna, który uwiódł jego żonę. Jest także bardzo bogaty biznesmen, który w nieuczciwy sposób przejął jego firmę, jak również przywódca sekty religijnej, który odebrał mu resztkę nadziei na lepsze życie. Owe cztery osoby stają przed dylematem. Czy próbować się oprzeć żądaniom Głosu? Czy może ulec im, skazując kogoś spośród siebie na śmierć i tym samym ocalić własne życie? Głos chce bowiem tylko egzekucji jednego z nich, lecz wybór ofiary pozostawia samym zainteresowanym.

 Opis z okładki wydawał się bardzo zachęcajacy, niemniej przez kilka dni nie umiałam się "wgryźć" w tą książkę. W końcu jednak nic innego nie zaprzątało mojej głowy i mogłam w spokoju spędzić kilka godzin na czytaniu. I spodobało mi się. Może mówić o tej książce 'kryminał' to lekkie nadużycie, ale na pewno jakieś wątki kryminalne w niej znajdziemy: trupy, motyw, ofiary, oprawcę, tajemnicę. A na koniec- całkiem porządne zaskoczenie.  
Na początku czytania nie bardzo umiałam się zorientować, która z czterech osób jest narratorem i to psuło trochę odbiór. Ale w miarę czytania wszystko stawało się logiczniejsze :) Zresztą trzeba się skupić na czytaniu, bo tu intryga goni intrygę- nie tylko trzeba zgadnąć, kto te cztery osoby uwięził, ale jeszcze dlaczego i kto z nich powinien zginąć? jak wybrać tą jedną osobę? Bardzo ciekawie pokazane są zmiany w osobowościach poszczególnych bohaterów, ich reakcje na uwięzienie i głód. 
A ujawnienie kto za tym wszystkim tak naprawdę stoi to już  nie lada niespodzianka. Polecam :)
a Autorowi dziękuję za egzemplarz recenzencki.

środa, 5 września 2012

K.Gacek, A.Szczepańska- Moc i cesarzowa

Komisarz Anna Sarnowicz zostaje wezwana na miejsce tajemniczego morderstwa. Grupa licealistów znalazła ciała kobiety i mężczyzny splecione w miłosnym uścisku. Okoliczności zbrodni są zadziwiająco podobne do sprawy, którą komisarz prowadziła przed rokiem.
Czy to możliwe, że sprawcą znów jest obdarzony ezoterycznymi zdolnościami mężczyzna, który obecnie siedzi w więzieniu? A może ktoś, wzorując się na dawnych zbrodniach, pragnie kontynuować jego dzieło? Anna będzie musiała użyć wszystkich swoich umiejętności śledczych, aby rozwiązać tę sprawę. Czy to jednak wystarczy?

Książka dotarła do mnie jako kompletna niespodzianka :) od portalu Zbrodnia w bibliotece. Nie wypadało więc nie przeczytać.
Dawno temu czytałam dwa inne kryminały tego żeńskiego duetu, "Zabójczy spadek uczuć" i "Zielony traban". Nie zachwyciły mnie wtedy. W porównaniu do tamtych ksiażek, "Moc i cesarzowa" to ogromny postęp. Ale czy do końca....?
Oczywiście książka posiada wszelkie cechy poczytnego kryminału: sensowną zagadkę, interesującą panią detektyw,  solidnie opisane realia pracy w Polsce oraz lekką ironię w porównaniach policji polskiej i tej z CSI :) czego zabrakło? A czytaliście kiedyś takie wydawnictwo Rider`a Digest? oni wydawali na lato takie 4 w 1, zestaw czterech książek z różnych gatunków, odpowiednio skróconych, żeby nie zajmowały dużo miejsca, ale na tyle sprawnie skróconych, że nie prawie nie odczuwało się różnicy. Prawie. I właśnie książka Pań jest dla mnie takim skrótem, niby coś się dzieje, ale jakoś tak bez polotu. Np głowna bohaterka mówi: "Jestem zmęczona", a my musimy jej uwierzyć na słowo, bo z tekstu absolutnie nie wynika, czym ona się tak w 2 dni zmęczyła. Można najpierw opisać, że trzeba było pojechać na miejsce zbrodni, znaleźć pierwszych świadków, przesłuchać ich, jechać do kostnicy, wymyślić plan działania, wyszukać podobne zbrodnie....ale nie, autorki napisały to jedno zdanie, a w niedopowiedzeniu jest cała reszta :) 
Niemniej uważam ta książkę za bardzo sympatyczny kryminalik :)

a za książkę dziękuję portalowi:



niedziela, 2 września 2012

Liza Marklund-Dożywocie

Policjantka Nina Hoffman odkrywa zwłoki swojego kolegi ze służby, Davida Lindholma, Obok ciała denata funkcjonariusze odnajdują wstrząśniętą i przerażoną żonę – Julię. Z jej nieskładnych słów można wywnioskować, że do mieszkania wtargnęła jakaś kobieta, zastrzeliła Davida, po czym porwała ich czteroletniego synka i uciekła. Jednak wszystkie dowody zaczynają wskazywać na winę samej Julii. Grozi jej dożywocie.
Mimo własnych kłopotów Annika angażuje się w sprawę. Odkrywa, że przeszłość zamordowanego policjanta kryje wiele mrocznych tajemnic, a Julia jest niewinna. Rozpoczyna się wyścig z czasem, w trakcie którego dziennikarka musi oczyścić Julię z podejrzeń i odnaleźć jej zaginionego syna.

Książki tej autorki są naprawdę wciągające. Oprócz niezłych zagadek kryminalnych bardzo szczegółowo poznajemy również życie prywatne głównych bohaterów- Anniki Bengzton i jej męża-Thomasa. Jednak musze przyznać, że po porażce jaką dla mnie była książka "Czerwona wilczyca" tej autorki, najsłabszej z serii z Anniką, długo zastanawiałam się nad kupnem tej pozycji. Ostatecznie zadecydowała 30% zniżka :) 
I nie zawiodłam się. Książka wprawdzie jest bezpośrednią kontynuacją "Testamentu Nobla", której osobiście nie czytałam, ale w żaden sposób nie wpływa to na odbiór powieści. Głównym tematem książki jest zamordowanie cenionego policjanta oraz zniknięcie jego syna. O oba przestępstwa zostaje oskarżona żona policjanta- Julia. Annika jednak nie do końca wierzy w jej winę. Postanawia porozmawiać z oskarżoną oraz sprawdzić, czy policjant był naprawdę taki idealny, jak go odmalowują różne gazety.
Wątkiem pobocznym jest pożar domu Anniki i związane z tym perypetie, tułaczka z dziećmi, pogłebienie separacji z mężem. 
Wszystko jednak zgrabnie się przeplata, znowu śledzimy kolejne odkrycia Anniki, która większość potrzebnych jej do śledztwa informacji znajduje w.... internecie :) Tylko ona ma tą umiejętność, że doskonale potrafi dodać jedno do drugiego :) Polecam :)

piątek, 31 sierpnia 2012

Tess Gerritsen-Osaczona

Zabiła.
Taki zarzut usłyszała Miranda Wood, kiedy w jej własnej sypialni znaleziono zakrwawione ciało byłego kochanka Richarda Tremaina. Obok zwłok leżał nóż kuchenny, którym zadano ciosy. Podejrzane jest również to, że ktoś anonimowo wpłaca za nią sporą kaucję.
Miranda musi udowodnić swoją niewinność, mimo że wszystko świadczy przeciwko niej. Walcząc o dobre imię, odkrywa krok po kroku mroczną sieć kłamstw, szantażu i korupcji.
Ale jest ktoś, kto zrobi wszystko, żeby prawda nie wyszła na jaw. Im bardziej Miranda zbliża się do rozwiązania zagadki, w tym większym jest niebezpieczeństwie. W końcu sama staje się celem mordercy.

Och, to książka z gatunku kryminalnego romansu :D  wiem , że takiego gatunku nie ma, ale powinno się go dla tych książek Gerritsen utworzyć :) Powiem tak: ksiązka nie jest zła. Ale jeśli ktoś mysli, że będą to książki z serii medycznej Tess Gerritsen, to się srogo zawiedzie. Mamy tu bohaterkę niepozorną, ale za to z wielkimi szarymi oczami, na widok których nie mozna się oprzeć; jej włosy pachna słodko i obłednie i nie można sie powstrzymać przed włożeniem w nie dłoni przyciagnięciem głowy do pocałunku. Ehh... ja lubię historie miłosne, ale w odpowiednim klimacie i okolicznościach :) takie mieszanie taniego romansu i wątku kryminalnego żadnemu gatunkowi nie wychodzi na dobre. Ja po prostu bawiłam się czytaniem tej książki:) Morderca jest do odgadnięcia już po kilkunastu pierwszych stronach, a czytając spis postaci i ich krótkie charakterystyki od razu wiadomo, między kim zaiskrzy. Żadnych niespodzianek. Postaram się już jednak nie sięgać po te książki Gerritsen, poczekam sobie na jakis konkretny thriller medyczny :D:D

czwartek, 30 sierpnia 2012

Leif GW Persson-Umierający detektyw

Emerytowany szef szwedzkiej policji i wywiadu Lars Martin Johansson właśnie przeszedł zawał. To cena, jaką płaci teraz za brak umiaru w życiu – stres, smakołyki i wykwintne wino. Dziś ma niebezpiecznie wysokie ciśnienie, a serce może mu odmówić posłuszeństwa przy byle okazji. Podczas pobytu w szpitalu spotyka przypadkowo neurologa, od którego dowiaduje się, że 25 lat wcześniej zgwałcono i zabito dziewięcioletnią dziewczynkę. Wstrząsająca zbrodnia sprzed lat rozbudza niezrównany policyjny instynkt Johanssona. Okazuje się jednak, że zaledwie kilka tygodni wcześniej sprawa uległa przedawnieniu. Co więcej, nie jest to jedyna przeszkoda. Lars Martin Johansson postanawia rozwiązać tę zagadkę – choćby i z łoża śmierci.

Czytałam 2 części trylogii policyjnej Perssona, trzeci tom ciagle przede mną, i po przeczytaniu tych setek stron poznałam trochę styl pisania autora. I bardzo mi się on podoba :) przede wszystkim jego bohaterowie mają poczucie humoru, które pozwala im się nieraz zdystansować do samych siebie oraz do różnych wydarzeń. Tu bohaterem jest tytułowy umierający 67-letni detektyw, który na skutek zbyt dużej ilości pochłanianiego jedzenia oraz zbyt małej ilości ruchu ląduje w szpitalu na skutek wylewu. Podczas pobytu w szpitalu i później, podczas domowej rekonwalescencji , zajmuje się wysledzeniem zabójcy małej dziewczynki sprzed 25 lat. Wtdaje się to niemożliwe. Ale Lars Martin to gwiazda sztokholmskiej policji, "widzi co jest za rogiem", w ciagu kilku tygodni udaje mu się dojść do tego, kto jest zabójcą i gwałcicielem. Pasjonujące jest obserwowanie, w jaki sposób pojawiają sie kolejne tropy; jak ze szczątkowych informacji ten genialny detektyw potrafi wyciągnąć wnioski zaskakujące logiką i prawdopodobieństwem. Nie bez powodu Lars Martin porównuje się do brata genialnego Sherlocka Holmesa-Mycrofta, który ponoć był mądrzejszy od samego Sherlocka :)
Świetni są pomocnicy detektywa, jego opiekunka Matilda oraz pomocnik ( zwany tu parobkiem) Max. Są to postaci na pierwszy rzut oka odstraszające: wytatuowane, z dziwną fryzurą ( Matilda) czy też wypakowani mięśniami, skradający się bezszelestnie, z potężną siłą wrękach (Max). 
Generalnie ksiązka napisana jest w sposób podobny do trylogii policyjnej, ale czyta się zdecydowanie łatwiej. O wiele mniej tu polityki, chociaż nawiązania do zabójstwa Olofa Palmego ciągle sie pojawiają. Oczywiście pojawia się też smętny obraz policji w latach 80-tych , ludzi przekupnych, niezbyt inteligentnych.
Na pewno sięgnę po inne książki tego autora :)

wtorek, 28 sierpnia 2012

Elizabeth Bucan- Pomyśl o lilii

Pomyśl o lilii to pasjonująca saga rodzinna, której akcja toczy się między pierwszą a drugą wojną światową. Jej bohaterami są Matty Veral i jej kuzynka Daisy Chudleigh oraz Kit Dysart. Kit i Daisy są jakby stworzeni dla siebie - piękni, czarujący, perfekcyjni - i niedługo po pierwszym spotkaniu zakochują się w sobie. Na drodze do ich szczęścia staje jednak Matty, która także żywi uczucia do Kita. Matty nie ma wdzięku i ogłady Daisy, nie może także liczyć na wzajemność Kita, dysponuje jednak czymś, co sprawia, że to właśnie z nią ożeni się w końcu Kit - odziedziczyła po rodzicach majątek. Kit poświęca więc swoje uczucie do Daisy w imię ratowania rodzinnej posiadłości, zagrożonej przez krach na rynku papierów wartościowych. Matty przeprowadza się do siedziby rodu Dysartów tylko po to, by odkryć, że będzie tam mieszkała sama. Jedyną jej radością staje się więc przywracanie do dawnej świetności domu wraz z otaczającym go ogrodem. Tymczasem Kit zaczyna spotykać się z Daisy…

Pomyśl o lilii to piękna opowieść o utracie i odbudowie, o zdradzie i uczciwości, ale przede wszystkim o miłości, która raz popycha nas do okrucieństwa a innym razem do najbardziej bezinteresownych poświęceń.

Jest to książka, którą przeczytałam w tempie błyskawicznym, ale to wcale nie świadczy o tym, że jest jakaś super. Zacznę od tego, że ja uwielbiam sagi rodzinne, najbardziej takie dziejące się na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Pamiętam, jak będąc nastolatką pochłaniałam "Krystynę, córkę Lavransa" i od tego czasu własnie takie długaśne opowieści o losach jakiejś rodziny są dla mnie czyms bardzo lubianym. A jak już się dzieją na angielskiej prowincji, to już sam miód i malina :)
Ale wracając do powyższej książki. Sama opowieść miłosna, to klasyczny trójkąt i pewnie nie raz była taka forma poruszana w telenowelach :) Niemniej czyta się tą opowieść przyjemnie z tego prostego powodu, że żadna z osób dramatu nie jest postacią jednowymiarowa, taką którą byśmy tylko potępiali, ani kochali. Każda z nich ma swoje wady i zalety, poznajemy motywacje każdej ze stron, punkt widzenia wszystkich. I to właśnie to powoduje, że nie nawet szablonowe motywy czytamy z ciekawością.
Drugim niewątpliwym plusem są opisy - przyrody, posiadłości, wsi angielskiej lat 30-tych XX wieku, ogrodu. W tym temacie autorka odrobiła pracę domową :)

Ps 1. Swoją drogą ile znacie takich sag rodzinnych, dziejących się na przestrzeni lat? Ja ileś tam przeczytałam, ale to w czasach przedblogowych, kiedy to nie zapisywałam pozycji przeczytanych :(

Ps 2- kryminały są w trakcie czytania :) musiałam się "odmóżdżyć" :)